Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

piątek, 11 września 2015

O dudach

Osoby publiczne tak to juz maja, ze do najmniejszej przywary zawsze sie ktoś przyczepi. Na przykład nasz prezydent - mowię tu o polskiej stronie mojej algierskosci - w kraju to jeszcze pół biedy, kiedy ktoś na powitanie zagra mu na dudach:). Gorzej z wizyta w krajach arabskojezycznch; "duda" oznacza bowiem wszelkiej masci robaki - od owsika po glizde. Nie zdziwcie sie wiec, kiedy dostojnicy państwowi podczas ceremonii powitalnej naszego Andrew w np. Algierii nagle prychna śmiechem i maskującą sie krawatami bedą z udawaną powaga usciskiwac prezydencka dłoń. Z drugiej strony trudno wymagać zmiany imienia wraz ze znana szerokości geograficznej; sugerowalabym jednak jakaś niewielka modyfikacje, jak choćby go tak zangielszczyc "Dude" czyt. 'djud'', albo z gorolskiego "Dudecek"? No co, piknie i neutralnie!

Komorowski to miał łatwej, nieprawdaż - fakt, niektórym cieżko było wymowic no ale przynajmniej nikt zębów za darmoche nie szczerzyl. No niech ktoś tam poda dalej aż dojdzie do prezydenckich doradcow od kreowania imidzu - kichy nie będziemy sobie robić, co najwyżej dudy