Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 1 lipca 2015

Ciepło, cieplej, gorąco!

Tak, tak - w ten sposób znalezliscie ramadanujaca autorkę bloga; po upale do kłębka :). W końcu afrykańskie 45*C to nie przelewki!

To juz mój piętnasty Ramadan, dziękować Bogu. A bywało rożnie, były czasy, kiedy poszczenie  przerywalam ciepła kawucha, a nie jak teraz literkiem zimnego szerbeta. Był pierwszy Ramadan - taki na próbę, byl tez taki w zupełnej niewiedzy o której wschodzi słońce, był przegryzany kanapka na uczelni, był przy świecach z moim nowozencem i wreszcie gromadnie, po algiersku.

Jeśli jednak myślicie, ze to meczarnia i tylko dla wariatów to zaznaczam, ze post ma tak wiele wymiarów, ze niejedzenie wydaje sie małym dodatkiem do całości. Kiedy organizm przyzwyczai sie do takiej diety to automatycznie przestaje sie dopominac jadla o zwykłej niegdyś porze. Jedyne co czuje pod koniec dnia to zmniejszenie sił witalnych - co ma tez swoje plusy, bo awantury dzieciakom za bałagan w pokoju juz nie chce sie urzadzac, chociaż sąsiedzi to potrafią tak o pustym przełyku na pół dzielnicy...  No coz, co kto moze:)).

Powiem wam jednak, ze mistrzowie w kombinowaniu (czyt. Algierczycy)  wymyślają rożne ułatwienia, jak np. obijanie sie do świtu i spanie do 18:00. Dobrze, ze chociaż niektórzy 'pracuja' to świat sie jakoś kreci...

Reasumujac, za jakieś 10 lat pościć znowu będziemy w śnieżycach i mrozach, czy tez deszczach jak to w Algierii zwykle bywa i nikt juz szerbetem zachwycać sie nie będzie, za to z kubkiem gorącej kawy wyczekiwać będziemy maghrebowego "Allahu Akbar". Póki co jednak, chwalcie Pana za gazuzy, szerbety i wszelkie inne cornetty.







20 komentarzy:

  1. Trochę sobie tak rygorystycznego postu nie wyobrażam, ale pewnie to kwestia przyzwyczajenia sie! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po moge ci Olu- to jak wigilia przez caly miesiac:)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Aid mabrouk! :) O tak, my w Polsce narzekamy na 35stopni, a pamiętam te afrykańskie upały po 45... Ale zapewne po tylu latach możesz się przyzwyczaić ;) A nie wiedziałam, że bywają tacy kombinatorzy! :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jakiś chochlik tu szaleje:)
      Przepraszam ze dopiero teraz zauważyłam brak komentarza, kt wklejam ponizej

      Usuń
  3. Dziekuje za zyczenia
    Rowniez pozdrawiam, upalnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pytanie odnośnie związków w Algierii. Pisałaś kiedyś, że młodzi ludzie mają tam co najwyżej związki "na telefon" i że cały czas muszą obawiać się zdemaskowania. Tymczasem piszę z dwoma Algierczykami i jeden opowiadał mi o dziewczynie, którą miał w liceum i że byli razem przez 3 lata. I nie był to związek na telefon. Twój post zrozumiałam tak, jakby młodzi się nie mogli spotykać, tak jak np. w Polsce, tylko muszą się od razu zaręczać. Chyba, że ja to źle zinterpretowałam. Bo obu moich algierskich kolegów miało dziewczyny, mimo że do ślubu im się nie spieszyło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi sie ze w ciagu kilku lat zmieniło sie sporo, niekoniecznie na lepsze. Młodzi oczywiście sie kryją ale raczej przed starszymi a nie rówieśnikami - z tymi ostatnimi to raczej przechwałki kto ile miał milostek. Możliwe ze w stosunku do ciebie przechwalają sie nawet na wyrost, żeby nie wyjść na za bardzo cnotliwych. Co więcej opowieści internetowych raczej nie masz okazji sprawdzić i zweryfikować wiec trudno powiedzieć czy to prawda co ci opowiadają. Z drugiej strony nie zaprzeczam ze związki przedslubne są popularne, zastrzegam jednak ze nie maja akceptacji rodziców i np zaproszenie sympatii do domu czy wspólny wyjazd o zamieszkaniu nie wspomnę to raczej wielka rzadkość.
    To są oczywiście Angie moje wrażenia i obserwacje, inni mogą mieć zupełnie inne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do akceptacji rodziców - ten trzyletni związek w szkole średniej skończył się tak, że dziewczyna zeszła się z innym bogatym chłopakiem mającym francuskie korzenie (czy jakoś tak) i wyszła za niego za mąż, mimo że rodzice uznali, że to zbyt wcześnie. Teraz studiuje, a później mają razem wyjechać do Francji. Możliwe to? :p I dzięki za odpowiedź :)

      Usuń
    2. Możliwe nawet bardzo:).
      Jeśli chłopak bogaty to niektórzy nawet bardzo chętnie sie godzą na taki związek tyle ze jak sama mówisz pobrali sie, a to w końcu najważniejsze. Jeśli młodzi są za młodzi to wiadomo; samo patrzenie sobie w oczy nie wystarczy - Cossette i Marius to gatunek wyginiety:). Myśle ze tu jest właśnie zasadnicza różnica- sam możesz sobie szukać zony/męża i pewnie wiele rodzin wybór zaakceptuje, lecz kochankow zdecydowNie nie!

      Usuń
    3. Zasięgnęłam opinii jednego z kolegów i faktycznie przyznał, że nie ma czegoś takiego, jak w Polsce, gdzie normalnie się pary spotykają u siebie w domach itd. Mówił, że on z dziewczyną w liceum widział się po prostu w szkole cały dzień, a w wakacje itd., spotykali się w restauracjach itp. Dzięki za informację :)

      Usuń
    4. Hehe, jak widzisz jakiś limit istnieje ale bycie matka nastolatka do przyjemności nie należy. Ja juz sie zaczynam bać:).

      Usuń
  6. Dopiero trafiłam na Twojego bloga, ale już się w nim zakochałam. Mam sporą lekturę do nadrobienia, ale mam nadzieję, że szybo mi to pójdzie. Chciałam tylko zapytać, czy znalazłabyś trochę czasu na krótką rozmowę? Jak zauważyłam w pierwszych postach napisałaś o sobie, że jesteś "Polską muzułmanką" i głównie z tego powodu mam do Ciebie wiele pytań, bo sama chciałabym przejść na tę religię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kinio
      Hotmailowski kontakt na dole ekranu:).

      Usuń
  7. Dziekuje ze smakiem I uczuciem:).

    OdpowiedzUsuń
  8. oj takie wpisy czytane w zimnej i ciemnej porze roku....ohhh

    OdpowiedzUsuń