Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

piątek, 26 września 2014

Widzialam Pudziana!

... Czyli polskich akcentow ciag dalszy.

Wybierajac sie ostatnim razem do polskiej znajomej, mieszkajacej "za miastem" zmienilismy zwyczajowa trase na rzecz prowincjonalnej uliczki, ktora choc nie zakorkowana to jednak szybkosci powyzej 50km rozwinac nie pozwalala. I byc moze dzieki tej zlowiej predkosci udalo mi sie wypatrzyc w witrynie przyulicznego sklepu "naszego" Pudzia! Wlasciwie to nie musialam sie specjalnie wysilac, bo roziar i plakatu i Silacza byl pokazny; gineli przy nim inni pokerzy, a nawet mlody Szwarzenegger! Nie dane mi bylo jednak zaspokoic ciekawosci co do przeznaczenia witryny - stawialam na silownie badz sklep z "dopingami" - gdyz uliczka przestala nagle miec wyboje albo to maz docisnal gaz widzac jak wpatruje galy w tych opalencow:).

Zeby jednak polskosci za duzo jednego dnia nie bylo, to do znajomej dotrzec sie nam nie udalo; pomimo stania ponad godzine w zakorkowanej krzyzowce - no bo akurat na jej ulicy musiala byc demonstracja jakas...  Chociaz zostal mi ten Pudzian na otarcie lez :)))).