Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

piątek, 26 września 2014

Widzialam Pudziana!

... Czyli polskich akcentow ciag dalszy.

Wybierajac sie ostatnim razem do polskiej znajomej, mieszkajacej "za miastem" zmienilismy zwyczajowa trase na rzecz prowincjonalnej uliczki, ktora choc nie zakorkowana to jednak szybkosci powyzej 50km rozwinac nie pozwalala. I byc moze dzieki tej zlowiej predkosci udalo mi sie wypatrzyc w witrynie przyulicznego sklepu "naszego" Pudzia! Wlasciwie to nie musialam sie specjalnie wysilac, bo roziar i plakatu i Silacza byl pokazny; gineli przy nim inni pokerzy, a nawet mlody Szwarzenegger! Nie dane mi bylo jednak zaspokoic ciekawosci co do przeznaczenia witryny - stawialam na silownie badz sklep z "dopingami" - gdyz uliczka przestala nagle miec wyboje albo to maz docisnal gaz widzac jak wpatruje galy w tych opalencow:).

Zeby jednak polskosci za duzo jednego dnia nie bylo, to do znajomej dotrzec sie nam nie udalo; pomimo stania ponad godzine w zakorkowanej krzyzowce - no bo akurat na jej ulicy musiala byc demonstracja jakas...  Chociaz zostal mi ten Pudzian na otarcie lez :)))).

piątek, 11 lipca 2014

Polska w Algierii

Jako kilku-już-letniej emigrantce miło i sentymentalnie mi sie robi na widok polskich akcentów w moim algierskim otoczeniu. Nie spotykam ich zbyt często, bo az takich konszachtow miedzy naszymi krajami nie ma ale to właśnie tym bardziej cieszy.

Np. spotkalam kiedyś na ulicy przyodzianego w koszulkę naszej reprezentacji piłki nożnej młodzieńca; jasna karnacja, niebieskie oczy- no az sie obrocilam o 180* za nim wzbudzajac zapewne komentarze zdegustowanych, zagadac sie jednak nie odwazylam. Po jakims czasie te same wdzianko zalookowalam na jakims dzieciaku z sąsiedztwa; szczeniak mnie oswiecil ze sprzedają takie biało-czerwone w Carrefoure'rze. A zesz, dobrze ze sie jednak do tamtego młodziana nie odezwalam...

Innym, niedostrzeganym przez Algierczykow akcentem polskim jest przy-szpitalna ( stołeczny Mustapha Pasha) biblioteka im. Piotra i Marie Curie-Skłodowskiej; niestety ten kto w szkole przysypial pewnie i nie wie skąd ten drugi człon w nazwisku. Ja tam jednak sie pusze i wszystkich uświadamiam, ze to przecież nasza Polka.

Polska obecność to tutaj głownie artykuły spożywcze, mezowska niespodzianke- czekoladę Wedla zjadlam w całości (mąż pewnie poszkodowal mojego uzębienia, bo już wiecej nie kupił:))), inne  batoniki tez noszą polskie metryki "urodzenia". Najwieksza jednak nieodzianke sprawiła mi polska obróbka w reklamie Lay's'ow -na jej widok podskoczylam na lozku wyzej niz algierscy kibice podczas meczu z Niemcami. No i niech wiedza widzowie Hoggar TV, ze Messi to "zrobi sobie zdjęcie" po polsku, a nie w Derja:)).

poniedziałek, 7 lipca 2014

Lingwistycznie

Moja zacna profesorka od lingwistyki pewnie by sie tym nie zainteresowała, ale dla mnie to  ciekawy ewenement językowy; jak różnią sie od siebie wyrazy dźwiękonaśladowcze w zależności od szerokości (tej geograficznej). Dla przykładu:

- po polsku "puka" sie do drzwi
- po angielsku już " knock'uje" to the door
- zaś po algiersku "taptap" fi al-bab

No i kto jest najbliższy faktycznemu odglosowi dobijania sie do wejściowych?

czwartek, 24 kwietnia 2014

Niech zyje krol!

 

No i stało sie - zupełnie nie nowym jaśnie nam panującym został tradycyjnie, bo po raz czwarty Abdelazziz Boutaflika. Moim zdaniem Malik Boutaflika lepiej by pasowało, po będzie pewnie piastował swój urząd dożywotnie. Osobiście, zupełna apolitycznosc z mojej strony, uważałam ze no czwarty raz to już sie nie da, dopóki nie zobaczyłam powyborczej (ale przed liczeniem głosów) radości na ulicach i jednoglosnego poparcia tylko dla jednego kandydata; przynajmniej wszechobecnych obrazów prezydenckiej podobizny nie trzeba będzie zmieniać.

Radości jednak z mojej strony nie było ale raczej z bardziej osobistego powodu; w takim wieku i z takim stanem zdrowia należy mu sie zasłużona emerytura, a nie piastowanie urzędu ze szpitalnego łóżka bądź wózka.  Tak czy inaczej, decyzja zdecydowanej większości mamy (pewnie jedynego na świeci) prezydenta na wózku. Daj mu Boże zdrowie i niech żyje król!




sobota, 29 marca 2014

Zorganizowany chaos


Wczorajszy slalom po czteropasmowce i kulturalne przeciskanie sie na kazdym skrzyzowaniu sklonily mnie do wielu przemyslen; instynkt samozachowawczy przypomina, ze posiadanie OC i AC na nic nam sie przyda jesli bedziemy kwiatki od spodu wachac ale pierwsza reakcja bylo "Boze, co to by bylo jesli w W-wie wysiadlaby sygnalizacja swietlna?!". Zupelnie nie do pomyslenia i wyobrazenia! Chaos niezorganizowany! Tymczasem w Algierze taki system bezswietlny dziala i ma sie dobrze i wypadkow zbyt wielu nie widac, nawet jesli nikt przepisowego metrowego odstepu nie zachowuje a policjant z drogowki przysnie podczas sluzby.

Innym funkcjonujacym algierskim ewenementem sa niedzialajace windy w wiezowcach; wyobrazmy sobie, ze czlowiek po zejsciu zapomni kluczy do auta albo tornistra do szkoly.  Zakup mieszkania w bloku to inwestycja dla osob z dobra kondycha; inni moga potrzebowac ambulansu po kilku turach dziennie, albo zainstalowania gdzies w ok okolicach 5-6 pietra automatu z zimnymi napojami i krzeselka do przycupniecia. Mieszkancy nizszych pieter (bez kondychy lub ociezali) ratuja sie innymi gadzetamii; mocuja pozadna linke do wciagania np. zakupow lub podawania zapomnianej komorki. Potrzeba matka wynalazkow, nieprawdaz?

A swoja droga, czy nie sadzicie, ze Zieloni powinni miastu nagrode przyznac za codzienne oszczedzanie pradu na sygnalizatorach, a WHO za dbanie o kondycje fizyczna mieszkancow blokowisk? A niech wiedza jaki z Algierczykow postepowy narod...

poniedziałek, 10 lutego 2014

Nowy rodek

Moj nowy blogowy bejbas narodzil sie z mysla o tych, ktorzy zadaja mi pytania zwiazane z islamem. A poniewaz nie chcialam by AK zmienily klimat wiec pomyslalam o oddzielnym miejscu sieciowym, przeznaczonym specjalnie do tego celu. Oczywiscie nie bylabym soba, jak bym troche oka tu i owdzie nie przymrozyla :). Zapraszam chetnych do odwiedzin:

www.islamdlaciebie.blogspot.com

Zapraszam!

środa, 5 lutego 2014

Pierwsza Dama

Algierczycy zwykle milcza, robiac wielkie oczy kiedy zapytuje czy nasz szanowany 3-cio termowiec ma zone. Brak znajomosci tematu wydawal mi sie niepojety, jednakze nie zapominajmy o tych subtelnych roznicach kulturowych; nawet przecietny Algierczyk zona sie nie afiszuje, stad od prezydenta nie oczekuje sie np. by w jakims wywiadzie wspominal ze zona gotuje swietny kuskus :).
Niniejszym niewtajemniczonych informuje, ze z dostepnych w sieci informacji wynika, iz rzeczona Pierwsza Dame posiadamy: to Amal Triki, corka dyplomaty Yahya Triki, ktora jednakze od wielu lat mieszka w Paryzu. Separacja, czy milosc na odleglosc? Tego pytania przywodcy narodu raczej nikt nie zada. A niech domysly sie snuja same...

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Czy wiesz, ze...?


   Nasza stolica na za oceanem blizniaka?
Nazwe zawdziecza francuskiemu zolnierzowi, ktorego uderzylo podobienstwo do naszego Algiers Blanche widzianego od strony morza. Mieszkancy tej dzielnicy nazywaja siebie - dla odroznienia od nas - Algerines.



Hu hu ha...

Algierska zima w pelni - a to oznacza kwitnace i cudnie pachnace migdalowce oraz sezon na pomarancze, fajnie nieprawdaz?

wtorek, 7 stycznia 2014

Psy I inne chicznie

No i stalo sie - wyladowalam u psychiatry! Prosze nie mylic z psychologiem, nic z tych  rzeczy: PRAWDZIWY psychiatra! Mowili mi znajomi "za dlugo mieszkasz juz w Algierii" a ja nie dawalam wiary. ze tak szybko mozna zwariowac.
Otworzyla nam usmiechnieta asystentka, zmierzyla wzrokiem najpierw mnie, potem malzona zapewnie zgadujac kto ma byc pacjentem. Na haslo "Polka"oczywiscie uslyszalam potok francuszczyzny na co tylko grzecznie przytakiwalam, bo przypomniala mi sie kolezanka Austriaczka, ktora zwykle biora za wariatke jak sie przyzna, ze jezyka Dumasa nie zna. Bo zali kazdy Europejczyk powinien.
Poczekalnie byla pustawa, ale i tak czulam sie idiotycznie kontrolujac kazdy ruch (moze  jak podepre glowe to uznaja za depresje, w wyprostowanie nog za tik nerwowy?). W koncu nadeszla moja kolej; lekarz byl bardzo spokojnym panem w srednim wieku, nakazal mezowi cisze i skupil sie na testowaniu mojej inteligencji (zalozyl ze takowa posiadam):

- kiedy przyjechala?
- ile czasu tu mieszka?
- ile ma dzieci?
- gdzie je rodzila?
- czy czuje sie zdrowa umyslowo (powiedziec prawde, czy sklamac:)?

No i wypelniwszy juz kwestionariusz rzucil podstepnie:

 - to ile ma Pani lat?!

Az by cie... Dobrze, ze drugoklasiscie w matmie pomagam to sie na takim skomplikowanym rownaniu nie wylozylam.
Tyle  sie czlowiek nemeczyl zeby uzyskac zaswiadzenie o Zdrowotnosci Umyslowej. Uff, udalo sie!