Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

piątek, 22 lutego 2013

Polsko-algierski dzieciecy misz-masz

Moja dwu-z-hakiem-latka przychodzi ze swoja ulubiona ksiazko 'Basnie Braci Grimm'; sadowi sie na lozku:

- Mamo, poczytam ci - oznajmia.
- Fajnie - mysle- mila odmiana.
 Padlo na Spiaca Krolewne; Mala bierze gleboki oddech i zaczyna:
-Audu billahi mina szeitani rradzim... :-).

Potem lecimy po obrazkach, najbardziej lubi ten przedstawiajacy spiaca Sniezke i ksiecia na rumaku przejezdzajacego obok.
- Ooo, jaki ladny - zachwyca sie corcia. Z powatpiewaniem oceniam ksiazeca urode.
- Naprawde ci sie podoba?
- No a co, nie ladny ten konik? :-).
Uff, czyli jeszcze jej nie w glowie faceci.

Dalej widzimy pozszywanego wzdluz i wszez wilka - nicie stercza mu z kazdej strony; normalnie to i ja bym sie przestraszyla. Mala zas co?
- Dlaczego on tak glowe do gory trzyma?
W sumie ma racje, skoro nieprzytomny to glowa powinna bezwladnie wisiec:-).



piątek, 15 lutego 2013

O algierskim fiskusie

Stare, dobre  czasy  kiedy to na pobliskim bazarze ulicznym mozna bylo wszystko kupic za bezcen minely bezpowrotnie. Przez dobrych kilka miesiecy ulice patrolowaly sluzby mundurowe niezadko zwijajac nielegalnych straganiarzy; w sumie bylo to nieuniknione - okolica stala sie niebezpieczna wlasnie ze wzgledu na tlumy i zlodziei/nozykowcow ktorzy sie tam zadomowili. Takze teraz jest spokojnie i mniej tlumnie; jeden jednak wspolny mianownik pozostal -ani straganiarze ani sklepikarze o kasie fiskalnej zdawac sie w zyciu nie slyszeli 0-:).

Przemyslenia mnie takie naszly, kiedy zorientowalam sie ze zawsze place 'do reki', nawet w eleganckim centrum handlowym nie uslyszy sie typowego brzdeku otwieranej kasy :-). Podejrzewam, ze jak cala Algieria dluga i szeroka sytuacja wyglada podobnie; biznesy jakos omijaja ten aspekt legalizacji, nie wnikam jak (moze oleju i gazu ci u nas dostatek, wiec podatek od dzialalnosci gospodarczej nikogo nie zbawi). I w sumie wychodzi na to, ze chociaz mimowolnie, chcac nie chcac, to jednak jestesmy jak te jelenie... :).



poniedziałek, 11 lutego 2013

Z cyklu 'Algierskie widoczki'


Dzika plaza w poblizu Chrega



I jeszcze bardziej dziki las Bouchaoui...