Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

sobota, 15 czerwca 2013

Moda na handmade






 ...czyli o algierskim dzielaniu rekoma.

   Algieria nie bylaby Algieria bez specyficznego, tradycyjnego rekodzielnictwa. Nie dlatego, ze 'recznie wykonane' wyroby sa teraz wszedzie trendy ale raczej z checi kultywowania tradycji 'przodkow' no i po czesci z potrzeby, ktora to matka wynalazkow bywa. Tak wiec algierska arosa (panna mloda) ma za obowiazek zaopatrzyc sie w recznie wydziergane serwetki, posciel, ozdobki na kazda mozliwa poleczne, kuferki a nawet ozdobione koronkami mydelniczki. Nie zaprzeczam, ze czesc tego dobytku jest naprawde urocza i misternie wykonana, glownie przez czlonkow najblizszej rodziny jako pamiatka. Na bazarach spotkac tez mozna -wyrabiane szczegolnie przez Tuaregow - dywaniki i przedmioty garncarskie, ktore zachwycaja profesjonalizmem rzemieslnika, zwazywszy na to w jakich warunkach i z uzyciem jak bardzo minimalistycznego sprzetu sa wykonywane. No i ta srebrna bizuteria berberska, eh...




W wielu regionach Algierii nauka wyrabiania przechodzi z pokolenia na pokolenie, bywa jednak ze zainteresowania corki roznia sie od matki, stad popularne staly sie szkolki rzemieslnicze, ktore organizuja kursy przeroznej masci - od kulinariow po szydelkowanie. Mialam niedawno okazje przyjrzenia sie temu z bliska, jako ze zostalam zaproszona (no dobrze, dobrze - wprosilam sie sama :)) na tzw. MARAD, czyli popularne w stolicy wystawy rekodzielnictwa. Poza tradycyjnymi elementami wystroju wnetrz najbardziej spodobaly mi sie torebki z 'grubego sznurowadla' (z braku lepszej nazwy) i przerozne cuda z nadziewanych na zylke koralikow. Duzym zainteresowaniem cieszyla sie rowniez papierowa wiklina mojego (cleaning troat :)) skromnego autorstwa, bo w Algierii takiej formy recyclingu jeszcze nie widziano. Najbardziej jednak dziwiono sie, ze 'z Europy, a umie cos rekoma zrobic', bo przeciez my-Europejki kupujemy wszystko gotowe w sklepie.

No i jakby nie patrzec, mimochodem obalilam kolejny stereotyp algierskiego wyobrazenia - huraaa!


Fotki opublikowane za zgoda portalu www.fostertravel.pl



13 komentarzy:

  1. Ojej, zdziwiły by się Algierki jakby wiedziały ile babek w Pl nawet dla własnej przyjemności i satysfakcji uprawia rękodzieło ;). No, ale wszak sama ten mit obaliłaś :). Ja podziwiam rękodzielników ale sama osobiście się tym nie param. Więc rzeczywiście głównie kupuję rzeczy gotowe. Ale albo w sklepie albo właśnie... od rzemieślników. Takie targi i wystawy - uwielbiam i często miałbym ochotę wyjść z nich prowadząc na postronku objuczonego osła :). Pozdrawiam mamo Yakuba serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, tylko skad osla by s wytrzasnela

      Usuń
    2. No, powiedzmy, że osłów w tym (naszym) kraju nie brakuje, więc może wcale nie byłoby tak trudno jakiegoś znaleźć ;)))) LOL.

      Usuń
    3. No chyba nie sugerujesz malzonka,.:)))))

      Usuń
    4. Akurat on nie z tego kraju i czasowo na wyjeździe Saro, więc się nie posilę jego grzbietem, ale w razie braku innego pod ręką - szanowny pan pewnie sam zgodziłby się mi "potragarzyć" ;). Pozdróweczka !

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mysle ze kazdy jakies ma, tylko niektorym bras czasu lub ochoty n'a ich rozwijanie.

      Usuń
  3. Ah Amisho no ja tez takie orginalnosci uwielbiam, bo zwykle kazdy wykonany recznie przedmiot jest unikalny, a jesli wykonalo sievgo samemu to dochodzi jeszcze szczypta dumy i samozadowolenia 'artysty':))).
    Salvadorze/rko,
    To jest wlasnie najciekawsze ze te zdolnosci w kazdym miekscu na Ziemi sa tak zroznicowane - poznac te roznorodnosc to otworzyc oczy na swiat.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe, ciekawe rzeczy piszesz, pozdrawiam Algierię i Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam rowniez zaciekawina Urszule:).

      Usuń
  5. No właśnie, jeszcze od czasu do czasu hańbimy się pracą rękodzielniczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Otoz to, otoz to; à mowia, ze zadna praca nie hanbi...

    OdpowiedzUsuń