Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

piątek, 15 czerwca 2012

Swietowanie pod znakiem gazuza



Dzisiaj nie dano mi pospac - a zwykle w piatek (Yaum Jumu'ah) chrapiemy do 10-tej. Wszystko zaczelo sie od porannych  yo-yo-yo i ogolnych okrzykow radosci. Zupelnie nie wiedzac co sie dzieje - wesele o tej porze? - wyszlam sprawdzic co jest powodem halasu. Wiekszosc rodziny okupowala hall i w atmosferze ogolnej wesolosci skladala gratulacje na rece naszej piatoklasistki Marwy, ktora pomyslnie zdala egzaminy konczace szkole podstawowa (dzisiaj ogloszono wyniki). Gazuz i pattissery zapowiedziano na popolodnie wiec uzbrojona w cierpliwosc wrocilam do siebie. Jednakze reszta przedpolodnia uplynac nam miala na skladaniu gratulacji  licznej liczbie dzieci sasiadow i dalszej rodziny, ktore przynosily w prezencie 'po gazuzie' dla kazdego. Nawet nieznajome dzieciaki wpadaly zeby dac po literku dla 'yemmat Yakub' (alez staro-babciowo sie poczulam hehe). Tym sposobem lodowke mam zapelniona, tyle ze nie za bardzo czyms jadalnym :).

I tak sobie mysle, ze takie celebrowanie do zobaczenia tylko w Algierii...

piątek, 8 czerwca 2012

Algierskie pomniki




Za kazdym razem kiedy przemierzam trase w kierunku stolecznego lotniska zwracam uwage na ten pomnik algierskiej blyskotliwosci.

Na pokaznej rakiecie umiejszczono napis Discovery Dielna - czyli Nasze Discovery hehe. Poleciec to to raczej nie poleci ale trafnie pokazuje algierskie aspiracje kosmiczne i... komiczne.