Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

wtorek, 21 lutego 2012

Adopcja w Algierii



Nasza sasiadka przywiozla wlasnie wczoraj zaadoptowanego maluszka - 10-dniowy brzdac zabrany prosto ze szpitala. Ojciec nieznany. Matka zrzekl sie praw do dziecka, mimo ze ma na to 3 miesiace. Najwazniejsze, ze malenstwo od pierwszych chwil nie zmienia co i rusz miejsca ale przyzwyczaja sie do swoich nowych opiekunow. Dzsiaj odbywa sie impreza urodzinowa - z barankiem w roli glownej, spiewami (yo-yo-yo i takie tam:)) i wystawna kolacja. Oby maluszek czul sie u niej dobrze.

Oczywiscie widok sasiada z nosidelkiem wzbudzil ogolne zainteresowanie w okolicy; poczatkowo rodzina chciala utrzymac to w wiekszej lub mniejszej tajemnicy poliszynela - glownie dlatego, zeby dziecku nie dokuczano w szkole i na podworku - wiadomo jak czasem zlosliwe dzieciaki bywaja. Z drugiej jednak strony doroslych sie nie oszuka, a skoro oni wiedza to i automatycznie dzieci rowniez i nici z sekretu.

Adopcja jest dosyc powszechna w Algierii; z tym, ze wieksza popularnoscia cieszy sie wersja 'rodzinna'. Zwykle ma to miejsce w przypadku smierci obojga rodzicow (niedawne trzesienia ziemi czy wojna domowa - pozostawily swoje zniwo) kiedy opieka nad dzieckiem przechodzi na najblizszych krewnych. Inna sytuacja sa przypadki kiedy malzonkowie nie maja dzieci przez dluzszy okres pozycia - wtedy ktos z bliskiej rodziny oddaje im swoje dziecko na wychowanie i nacieszenie sie ojcostwem/macierzynstwem. Rowniez w przypadku trudnej sytuacji finansowej rodzice oddaja swoje pociechy na wychowanie bogatszym krewnym.

Najbardziej szczegolna cecha tutejszej adopcji - a dokladniej adopcji w islamie - jest fakt ze dziecko musi wiedziec kim sa jego biologiczni rodzice, stad zakaz nadawania swojego nazwiska nie-swojej latorosli. Rodzice nie moga ukrywac tego faktu przed dzieckiem; powinni natomiast podkreslac ze sa bardziej jego opiekunami i wychowawcami, nawet jesli ono zwraca sie do nich per 'mamo/tato'. Adoptowane dziecko nie jest spokrewnione ze swoim nowych rodzenstwem poprzez wiezy krwi i moze w przyszlosci np. zawrzec zwiazek malzenski z ktoryms z nich. Moze natomiast stac sie mlecznym synem/bratem (status podobny do biologicznego pokrewienstwa), jesli adoptowana mama wykarmila go swoim mlekiem. Dziedziczyc on moze wylacznie po swoich biologicznych rodzicach, chociaz oczywiscie opiekunowie maja prawo zostawic mu cos ze swojego majatku. Natomiast jesli jest to sierota - nie moga oni mieszac jej majatku ze swoim; powinni odpowiednio zadbac o finanse dziecka do momentu jego usamodzielnienia sie.

Podsumowujac temat (alez sie dzisiaj rozpisalam :)) - adopcja w Algierii spotyka sie ze spolecznym uznaniem i szacunkiem. Prorok Muhammed (pokoj z nim) sam bedac sierota poswiecal wiele uwagi dzieciom w podobnej sytuacji - zaadoptowal bylego niewolnika Zaida, jak tez wychowywal swojego mlodszego kuzyna Aliego.

środa, 8 lutego 2012

Hu hu ha...

No wreszcie, nareszcie (wykrzyknie niejeden Algierczyk)- mamy w Algierii zime z prawdziwego zdarzenia. Juz mieszkancy stolicy nie musza wyjazdzac w gory, zeby zjechac na sankach albo ulepic balwana; wsystko dostepe pod reka i w duzej ilosci. POza wielka radoscia z niespotykanej zimy o algierskiej wersji mozna powiedziec jeszcze niejedno i to nie koniecznie pozytywnie.

Po pierwsze - zupelne zaskoczenie i brak przygotowania; brak sprzetu i ludzi do odsnezania, chociaz metody lopatologiczne raczej wieksosc ma opanowane:). Po drugie - problemy energetyczne, czyli jak i skad pozyskac energie; w Algierii glownie stawia sie na przenosny gaz i elektrycznosc (ogrzewanie centralne nie jest znane, bo i po co i komu potrzebne - w zeszlym roku wystarczyly przeciez cieplejsze skarpety:)). Wszelkie grzejniki, palniki gazowe czy tabuny doswiadczyly bardzo przyziemnego problemu - butla gazu kosztowala 300 dh, zas teraz w 'dobie kryzysu zimowego' - 1 300. Pewnie ze nie kazdego na taki luksus stac. Elaktrycznosc - no coz, rowniez przerwy w dostawie i co czasem calodniowe. Efekty? Sklepy pracuja przy swieczkach (?), zziebnieci ludzie rozmawiaja tylko o tym gdzie i za ile mozna dostac butle gazu, patentuja nowe metody grzewcze typu 'ognisko domowe' i kombinuja gdzie kupic podstawowy produkty spozywcze. No i najbardziej tragiczne fakty tej zimy - zamarzniecia we wlasnym domu z braku gazu badz pradu!

I tak czasem sobie mysle, ze piekna ta zima - ale jak juz jej ni ma...