Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 8 lutego 2012

Hu hu ha...

No wreszcie, nareszcie (wykrzyknie niejeden Algierczyk)- mamy w Algierii zime z prawdziwego zdarzenia. Juz mieszkancy stolicy nie musza wyjazdzac w gory, zeby zjechac na sankach albo ulepic balwana; wsystko dostepe pod reka i w duzej ilosci. POza wielka radoscia z niespotykanej zimy o algierskiej wersji mozna powiedziec jeszcze niejedno i to nie koniecznie pozytywnie.

Po pierwsze - zupelne zaskoczenie i brak przygotowania; brak sprzetu i ludzi do odsnezania, chociaz metody lopatologiczne raczej wieksosc ma opanowane:). Po drugie - problemy energetyczne, czyli jak i skad pozyskac energie; w Algierii glownie stawia sie na przenosny gaz i elektrycznosc (ogrzewanie centralne nie jest znane, bo i po co i komu potrzebne - w zeszlym roku wystarczyly przeciez cieplejsze skarpety:)). Wszelkie grzejniki, palniki gazowe czy tabuny doswiadczyly bardzo przyziemnego problemu - butla gazu kosztowala 300 dh, zas teraz w 'dobie kryzysu zimowego' - 1 300. Pewnie ze nie kazdego na taki luksus stac. Elaktrycznosc - no coz, rowniez przerwy w dostawie i co czasem calodniowe. Efekty? Sklepy pracuja przy swieczkach (?), zziebnieci ludzie rozmawiaja tylko o tym gdzie i za ile mozna dostac butle gazu, patentuja nowe metody grzewcze typu 'ognisko domowe' i kombinuja gdzie kupic podstawowy produkty spozywcze. No i najbardziej tragiczne fakty tej zimy - zamarzniecia we wlasnym domu z braku gazu badz pradu!

I tak czasem sobie mysle, ze piekna ta zima - ale jak juz jej ni ma...

10 komentarzy:

  1. Salem,
    to ja swoje trzy grosze: juz chyba tylko na wsiach uzywa sie butli gazowych bo wszedzie indziej gaz biegnie rurami...no chyba ze stolice mozna nazwac wsia????
    pozdrawiam :-)
    Konstantynka

    OdpowiedzUsuń
  2. Zima w ciepłych krajach to nieporozumienie, ale Matka Natura jest przecież mistrzynią skoku z doskoku na swoje dziecię - człowieka... Współczuję. Ale i u nas ludzie zamarzają z braku opału... Stąd podzielam Twe zdanie Umm Yakub - dobra zima, jak jej nie ma - zwłaszcza tam, gdzie jej dotąd nie bywało...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehhe - a cos ty taka miastowa :). Oj sporo tych nie-posiadaczy gas de ville jest w stolicy i okolicy. U nas dopiero od roku spokoj swiety z butlami.

    Amisho, tez jestesmy 'zachwyceni' - oby nie za dlugo. Wczoraj mielismy noc bez pradu, dzisiaj caly dzien nie ma wody, choc jak na ironie na zewnatrz leje.

    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Salem,
    he he he to znaczy ze Konstantyna powinna byc stolica!!! tutaj tylko w nowych budynkach nie ma gazu ale wystarczy tylko zaplacic za podlaczenie licznika i od razu gaz plynie rurami az milo!! no chyba ze sie mieszka w 'bidon ville' to tez niestety gaz trzeba sobie przynosic...albo przywozic taczkami he he he. U nas ponad metr sniegu ,na szczescie jest woda i prad i...gaz oczywiscie,ale my utaj do sniegu przyzwyczajeni....
    pozdrawiam serdecznie, jakby cos to zawsze mozesz do mnie przyjechac (ogrzac sie he he he) zapraszam z cala rodzinka:-)
    Salem alejkum
    Konstantynka

    OdpowiedzUsuń
  5. Sarciu, a u nas w mieście śnieg nie spadł (w innych owszem - tydzień temu), ale zimno jest przepotwornie, jakby co roku jest zimniej, albo ja się starzeje i coraz bardziej marznę, albo co gorsza i jedno i drugie;). Tak czy owak pierwszy raz tutaj chodzę w czapce po domu :). Tj. w dzień na zewnątrz akurat ładna i słoneczna pogoda od paru dni (wcześniej lało, lało, wiało, wiało, aż nam się dach naderwał znowu), ale w nocy lokal tak się wyziębia, szczególnie, że dach nieszczelny, że jakieś tam - 20 w Polsce to w ogóle Karaiby;).

    No i u nas w milionowym mieście i takoż w stolicy, choć gdzieniegdzie pojawiają się gazociągi, też jednak królują butle gazowe, grzejniki na gaz, prąd, naftę, po które w dodatku teraz mąż, objuczony butlami i baniakami chodzi na piechotę a dowozi taksówkami (z pełnymi się nie dowlecze - no chance), tak nam się zrobiło prehistorycznie:D i nawet zastanawiamy się nad zakupieniem osła, serio;).

    Ale mój kot zaczyna się lenić, to niechybnie (?) znak, że idzie ocieplenie - no dobra, szukam znaków we wszystkim;), no ale im bliżej marca, tym szanse rosną, tak czy nie?:) Daj Boże. W zeszłym roku jeszcze w kwietniu zdarzało nam się dogrzewać, podczas gdy w poprzednich latach w kwietniu czasami już się chłodziliśmy ... dziwne to globalne oziębienie ... ale za to, ale za to ostatnie lato było zdecydowanie mniej gorące niż poprzednie, więc w zasadzie bilans wychodzi na plus (jak zawsze u mnie ;)). No tom się rozpisała nadprzepisowo:D. Jak to się mówi - raz a porządnie;). Trzymajcie się ciepło, niech wszystko tak wraca do normy i niech nikt już nie zamarza insha'allah - to potwornie smutne:(.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Och kochana Mamo Ammara, przykro slyszec ze wam tez zima dokucza. Mezowi proponuje rowerek z rama do przewozenia butli z gazem albo jakas taczke, bo osiolek moze byc za drogi w utrzymaniu:)).
    Tez staram sie jakies plusy z tej sytuacji wydobyc, jakos entuzjazmu z widoku sniego nie dam rady z siebie wykrzesac, chyba polska zima sprzed 2 lat jeszcze gdzies w kosciach mi zostala ehhe.
    Usciski serdeczne kochana sis - byle do wiosny!
    salam wr wb

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dla odmiany marzę o śniegu - bo tu, w Manili największe odstępstwo pogodowe to tzw. zimny front i towarzysząca mu temperatura rzędu 24 stopni w plusie oczywiście;) Choć jeśli marzę o zimie, to o takiej, gdzie po przemarznięciu na kość mogę się ogrzać w ciepłym domku:)

    Trzymaj się cieplutko Saro!

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Aniu - mi sie tez dokladnie z tym zima zwykle kojarzla; na zewnatrz mroz, zas w srodku ciepelko, ogien w kominku i zupka na rozgrzanie.
    Ale Manili tez pewnie niejeden zmarzniety POlak ci szczerze pozazdrosci.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie cierpię zimy-dla mnie mogła by nie istnieć,bo straszny zmarźlak ze mnie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę... w Algierii śnieżna zima, a my tu w UK śnieg tylko przez 1 dzień widzieliśmy, dzieci zdążyły w łapki wziąć i... na drugi dzień wszystko stopniało. I temperatury też dziwnie nie-niskie były...

    A takie pazerstwo (mówię o tych cenach gazu o których wspominałaś) to przecież nieludzkie jest. Straszne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń