Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

sobota, 23 lipca 2011

Pije, bo musze...

... czyli jak pic po algiersku.

Tegoroczne demonstracje towarzyszace arabskiej rewolucji staly sie takze okazją do rozlania 'rzeki wina'. Nikt sie co prawda nie upil, choc - jak opowiadala mi kolezanka- od samego zapachu mozna bylo sie zatoczyc. A bylo to tak.

Na pobliskim osiedlu funkcjonowal 'podziemny/cicho-ciemny' sklep monopolowy. Zakupy wygladaly tam mniej wiecej tak: do budki podjezdza samochod, prosi - dostaje, placi -odjezdza. Niby to proceder nielegalny, niby wszyscy wiedza ale nikt nic nie zrobil. Do czasu. Podczas demonstracji wiele sie dzialo, postanowili wiec abstynenci skorzystac z okazji i 'rozbroili' magazynek. Ulicą poplynela prawdziwa rzeka trunków (niejeden pewnie zaluje, ze go tam nie bylo, zeby posprzatac - chociazby p. Antoni od sliwowicy:)).

Takie jednak akcje dzieja sie jedynie od swieta. Bez paniki. Algierczycy to w sumie trzezwy narod i na tyle o ile trzymaja sie zakazu picia alkoholu wynikajacego z zasad islamu. Sytuacja i tak jest o wiele lepsza niz kilka dekad temu. Ciezko mi bylo w to uwierzyc ale bylo to podobnie jak w Polsce - "Nie pijesz? To po co zyjesz?". Alkohol byl symbolem meskosci, podobnie jak wszechobecny wąsik. Dzisiaj to sie zmienilo: alkohol zastąpiony gazuzem, zas wąsik - brodą:).

PS. Slowo alkohol wywodzi sie najprawdopodobniej od arabskiego slowa 'al - kohl' (czarny proszek do malowania oka - uzywany zarowno przez kobiety jak i mezczyzn) lub 'al ghul' - czyli zly duch. W Algieri zwykle mowi sie 'szorab' dodatkowo stukajac wyprostowana dlonie w szyje.

środa, 20 lipca 2011

Tilimsan - stolica kultury islamskiej 2011



W tym roku Tilimsan wybrano na stolice kultury islamskiej; z tej okazji organizowane sa przerozne imprezy z udzialem miedzynarodowch uczestnikow majace na celu przyblizenie roznych kultur, nie tylko stricte arabskich/islamskich. Na stronie oficjalej projektu (patrz tutaj) mozna zapoznac sie z aktualnymi wydarzeniami, popodgladac i poczytac.
Tilimsen byl niegdys stolica imperium obejmujacego wiekszosc Afryki Płn. - to rowniez tam emigrowali po upadku Kordoby muzulmanscy uczeni, stad bogata spuścizna kulturowa tego miasta. W projekcie biora udzial takze kraje niemuzulmanskie, takie jak Hiszpania, Chiny, Wlochy czy Grecja, zas patronat nad nim objal prezydent Boutaflika.

czwartek, 14 lipca 2011

Róża wiatrów




"Na lewo most, na prawo most, a dolem Wisla plynie"... Oj wroc, wroc. Cos ta nostalgia mnie ostatnio meczy:).

Wrocmy na Ziemie, a konkretnie do Algierii i jej 'zabytkowej' dzielnicy Bachdjarrah. Takie wlasnie oto widoki rozciagaja sie z dachu naszego wielorodzinnego domostwa (zeby nie powiedziec blokowiska).

No. 1 - to lokalna kazerna, czyli gazrnizon wojskowy, zas sterczące tu i ówdzie kikuty na dachach proszą się o dobudowanie pięterka.

No. 2 - z widokiem na meczet i blokowisko; kępki drzew oznaczają szczęsliwych posiadaczy ogródka, a kto ma dobry wzrok to niech policzy ile widzi talerzy sat.:)

No.. 3 - ciemna, niebieska smuga to - prosze uwierzyć na słowo - Morze Srodziemne.







Zabudowa w stylu polskich starowek, urzekajaca ale stara; choc swego czasu dziwowalam sie, dlaczego ludziska nie zainwestuja w kilka ton farby by sie okolica odmienila - to teraz zaczynam uwazac, ze moze wygladaloby to kiczowato. Viva natura - operacji plastycznych robic na staruszce nie bedziemy.

niedziela, 10 lipca 2011

Losu przypadki

Inshallah to jedno z ulubionych/nadmiernie uzywanych skladnikow algierskiego slowniczka. Pochodzi w lini prostej z koranicznego nakazu:
"Nie mów o niczym: 'Z pewnością uczynię to jutro!', nie dodawszy: 'Jeśli Bóg zechce!'"(Rozdzial Grota)
.... Bo coz my ludki maciupkie mozemy wiedziec - nie znamy planow boskich na zarok, na jutro, na najblizsza godzine. Jednakze z moich obserwacji wynika, ze algierskie upodobanie do slowa Inshallah ma niejako za zadanie zrzucic czesc odpowiedzialnosci z mowcy na Sile Wyzsza. "Jak Bog da/zezwoli" uzywa sie wiec do woli. I tu rodzi sie kolejna cecha narodowa jaka jest beztroska; slowa rzucane na wiatr ale podpierane Inshallah - nie powinno byc jednakze traktowane jako pewnik, ze cos sie zrobi/zalatwi/pojedzie/kupi ale bardziej jako gdybanie. Latwiej jest potem umyc rece od odpowiedzialnosci. Z drugiej jednak strony uczy to czlowieka pokory; nie panujemy nad swoim losem, nad tym co bedzie, co mamy, co posiadamy. Zwraca sie wiec twarz ku Temu, w ktorego wladaniu jest wszystko. Ulatwia to rowniez pogodzenie sie z losem, czasem z czyms co nie wyszlo, co nie poszlo po naszej mysli. Inshallah przypomina, ze moze w tym pozornym niepowodzeniu jest ukryta boska madrosc i cel. I zycie od razu latwiejszym jest...