By slowom swym nadac odpowiednia wage Algierczycy czesto (co drugie slowo) wplataja 'pogrozke', klnac sie na wszelkie swietosci i biorac Boga na swiadka. Uszy mi to zwykle ranilo, a juz szczytem bylo synkowe "Na Boga, nie oddam mu tej zabawki!" Po co wiec i dlaczego?
Islam wyraznie zakazuje (podobnie jak chrzescijanstwo) uzywania imienia Boga na daremno. Jest to jedynie dozwolone w przypadku spraw wielkiej wagi np. rozpraw sadowych (analogiacznie do przysiegania z reka na Biblii). Realia jednak swoja droga - moze to kwestia 'osluchania sie' ze slowani i automatycznego wlaczenia ich do swojego slowniczka, bez refleksji na ich znaczeniem. Mozemy zatem najczesciej uslyszec:
Łallahi -'Na Boga' oraz
Oksym bi llah - 'Przysiegam na Boga'
Łallahi slyszy sie znacznie czesciej, glownie po to zeby upewniec rozmowce, ze mowi sie na serio, albo zeby pokazac jaki z nas prawdomowny muzulmanin (jakby zwykle zapewnienie "zrobilem/nie zrobilem" nie wystarczalo). Jeszcze czesciej uzywa sie Łallahi zupelnie bez sensu, z czego nie omieszkuje sie czasem posmiac -"Niedlugo bedziecie mowic - Łallahi zaraz pojde do WC!"
Druga przysiega czesto wystepuje zmieniona na Osama billa - tak, tak ja rowniez sie swego czasu zastanawialam, dlaczego oni ciagle Osame bin L. wspominaja:).
Ah, jest jeszcze postękujące 'ya yemma'(O mamo!) - wypowiadane w chwilach slabosci (np. podnoszac cos ciezkiego albo wydajac okrzyk przerazenia:)). Polski sarkazm nie omieszka skomentowac "A dlaczego o tacie nie wspominasz? Zawsze tylko 'yemma i yemma'). Dzieci, ktore to wszystko wsiakaja z otoczenia rowniez podobne przysiegi w swoje dzieciece gaworzenie wplątuja, przez co maly knypecć brzmi czasem jak stary dziadek. No coz, dzieci mozna jeszcze wyprostowac - starszych juz nic nie ruszy.
same here :D
OdpowiedzUsuń na zawszeJeszcze Istakfiralla przy każdym westchnięciu ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJoanna
Salem Alejkum
OdpowiedzUsuń na zawszeKochana nastepny tekst proponuje o ARABSKIM InszaAllah!!!! ale bedziesz miec pisania he he he
Pozdrawiam
Konstantynka
Mamus Ammara
OdpowiedzUsuń na zawszeCzyli to cecha mieszynarodowa:)
Joanno
Taaa, szczegolnie przy takich pelnych rezygnacji westchineniach, jakby sie tracilo wiare, ze moze byc lepiej.
Konstantynko,
Ja tam zawsze krotko, zwiezle i nie koniecznie na temat;), pisalam o inszallah tu
http://algierskieklimaty.blogspot.com/2011/07/losu-przypadki.html
salam
OdpowiedzUsuń na zawszetak, a jak ja kocham "wallahi, musisz to zjeść", kiedy Tobie bokiem wychodzi... ;)
Waleikum assalam
OdpowiedzUsuń na zawszeHeheh - ja tam przed algierskimi wakacjami radzilabym nie jesc zupelnie nic co najmniej przez tydzien; wtedy moze znalazloby sie miejsca na wszystko co -Wallahi- ci chca na sile wepchac. I zadnych, bron Boze planow na diete w tym czasie!:)
Sciskam