Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

poniedziałek, 7 listopada 2011

Kazdego roku i Wam niech sie wiedzie...




Moze jednak moja wersja zyczen swiatecznych nieco kuleje:)...
Algierskie

"Kulli am wa antum bi heir"

to nieco dluzsza wariacja podstawowego "Saha Eidkum", ktore na prawo i lewo od wczoraj slyszymy i 'rozdajemy'. Swieta pod znakiem baranka. Czyszczenia baranka. Cwiartowania. No i najpiekniejsze - rozdania jego czesci ubogim.
Ah, no i ten zapach grilowanych szaszlykow... mniami. Wegetarianie to w Algeirii maja jednak ciezko :). Eid pod znakiem sardynek?

Poki co - niech sie święci. Jak mawiaja tubylcy "Al yaum - maszi kulla yaum". Czyli, jedz poki jest co:).

2 komentarze:

  1. Bardzo, bardzo chciałabym móc kiedyś z bliska przyjrzeć się obchodom tego wspaniałego święta... Teraz miałam okazję być w tym czasie w muzułmańskiej części Filipin, ale tam nie miało to aż tak uroczystego przebiegu, jak w krajach islamskich. A szkoda. Następnym razem;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Aniu - obawiam sie jednak, ze moze cala ta otoczka nie od razu przypadlaby ci do gustu:) - mi zajelo to troche czasu... MOze dlatego, ze sam baranek nie stanowil dla mnie atrakcji, spacery z nim wygladaly przekomicznie, uboj to tez nie najprzyjemniejsza akcja, nie mowiac juz o czyszczeniu wnetrznosci - fuj (eak - po naszemu:)). No. A reszta jest super :).
    Pozdrawaim Ciebie i FIlipiny

    OdpowiedzUsuń