Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

sobota, 10 września 2011

Komunikacja publiczna

Poruszac sie mozna po Algierze na rozne sposoby - na nogach, bo najbezpieczniej i najprzyjemniej:), wlasnym autem - najwygodniej, ale dla smialkow dostepne sa takze inne opcje:

1. Taxi - zolte, prawie jak nowojorskie; no moze troche starszej daty, choc kilometromierz o dziwo maja.










2. Autobusy - eh, ilez to razy slyszac, ze ktos jedzie by 'car' bylam pewna, ze o pojazd wlasny chodzi - a tu nie, nie. Logiczne car - to bus:). Co ciekawe, biletow autobusowych prozno szukac w kioskach, wlasciwie samych kioskow tez prozno szukac na algierskich ulicach. Owe bilety bowiem sprzedaje (nazwijmy go umownie) pan konduktor, czyli mlodzieniec (zawsze widze mlodych, wyzelowanych wiec wnosze, ze to oni wylacznie ten biznes trzymaja) ktory na przystanku wyskakuje z autobusu i gromko pokrzykuje jaka to stacja i dokad rzeczony autobus zmierza. Pelna elektronika:).









3. Tramwaje - zupelnie niedawno wrocily do lask po wieloletnim uspieniu: Algierskie szynowce wczoraj i dzis.


















4. Wreszcie mozemy sie pochwalic stolecznym metrem - projekt z lat siedemdziesiatych, dopracowywany przez lata osiemdziesiate ujrzal wreszcie po 40 latach swiatlo dzienne (a moze chociaz te tunelowe). Czy ktos zna bardziej dokladny narod niz Algierczycy?:).

9 komentarzy:

  1. Dwa ostatnie pictury - ej, no wypas motoryzacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Amisho, chyba kots w prezencie te tramwy i metro nam podarowal, bo jakies nietutejsze :).

    OdpowiedzUsuń
  3. noo moja droga...gratulations! takei metro..ba ba ba jak to mawiaja algierczycy :P
    przjechaliscie sie jzu moze metrem albo tramwajami?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ano droga Berberko czekam na otwarcie naszej stacji beshjarrahowskiej:). Tramwaj tez troche nie po drogdze ale widzialam na wlasne oczy - jezdzi!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie wbrew pozorom tu też są znajome klimaty. Bo mam znajomego Algierczyka i przez pryzmat jego historii życia trochę wiem o Algierii. A jego kus kus po prostu uwielbiam.
    Chętnie zapoznam się dokładnie z Twoim blogiem, bo z tego co się, zdążyłam już zorientować, piszesz bardzo ciekawie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam cie Beamoll - a czytaj kobieto, czytaj. Moze cie troche niepoprawnym optymizmem zaraze?

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, dodałam twój blog do polskiej bliskowschodniej zbiorówki, http://polacybloguja.blox.pl/html ,będe wdzięczna za dodanie jej do twoich zakładek.
    Pozdrawiam
    olena.s

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam

    A o kolejce linowej zapomnialas? My w Konstantynie mamy piekna ,niebieska kolejke ktora o dziwo nie zabiera ludzi na szczyty gor tylko ....na targ he he he
    Pozdrawiam
    Konstantynka

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Oleno
    Dzieki za dodanie bloga - a niech sie reklamuje ;).

    Konstantynko, nie ma to jak opinia rodowitej Algierki - ty to sie na wszystkim poznasz eheh. Ano mamy, mamy stoleczna kolejke linowa; nasza nawet na szczyt gory cie zabierze, tyle ze 'za potrzeba' :). Jest to chyba jedyna droga by dotrzec do ministerstwa - zeby nie sklamac - Spraw Zagrancznych. Byc moze wzgledy bezpieczenstwa, albo atrakcja turystyczna dla swoich hihi. Gdzies nawet mialam fotke z takiej wycieczki, jak sie odnajdzie to wkleje jako dowod rzeczowy.

    Usciski serdeczne.

    OdpowiedzUsuń