Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

niedziela, 12 czerwca 2011

Czas na relax








Zaczynaja sie wakacje. Powoli - bo niektore dzieciaki sie ucza, gimnazjum ma wolne , liceum pisze dzisiaj mature (tutejszy BAC), podstawowki jeszcze w trakcie egzaminow. Ja tez sobie wczesny urlop zrobilam. Poniekad przymusowy (miesiac pod znakiem przed-weselnych remontow nam uplywa) ale co tam - liczy sie! Nie za daleko mnie wywialo ale grunt ze z domu; takze spedzam sobie mily tydzien na miejskiej prowincji, czyli u szwagierki na drugim osiedlu, ktora mieszka wsrod wytesknionej przeze mnie zieleni. Dzieci maja kontakt z natura; poznaja mroweczki, komary, udomowiona jaszczurke, no i Sisi - rodzinna kotke przy nadziei. Ah, jest jeszcze uwielbiajacy dachowy bluszcz waz (byc moze wezyk , bo nie spotkalismy sie jak dotychczas ale slysze jego wygibasy na dachu).
Uwielbiam wakacje w Kelitus rowniez dlatego, ze spedzamy je w babskim gronie (szwagierki maja same cory); 'piżama party' po polnocy, popcorn w łóżkach, pichcenie w ogrodku mhajib i kesra na przenosnym gazowym palniku (nieodlaczny element kazdej algierskiej kuchni, zwany tabun), ktory rowniez zastepuje nam wieczorne ognisko. Takie oderwanie od codziennosci, poznawanie historii rodzinnych, tradycji, ploteczki. Poszlismy tez na spontan i wynieslismy do ogrodka telewizor, zeby dzieciaki sobie na playstation pograly - to chyba bylo juz przegiecie, bo tego wieczora zaskoczyl nas deszczyk:), nie dosyc ze cala kolacja, tabun, suszace sie pranie, dzieci:) - to jeszcze TV chybcikiem po schodach trza bylo targac. Ok, czlek sie uczy na bledach - nastepnym razem zostaniemy przy dmuchanym basenie jako atrakcji dla maluchow.

Po wakacjach mam jednak jeden zasadniczy problem - odzwyczajenie, a codzienne obowiazki staja sie koszmarnie dluuuugie...

Update: No i dziwily sie szwagierki po co te fotki robie:).

5 komentarzy:

  1. Tym razem zaintrygował mnie wężyk ;-) Zwłaszcza, że go nie widać a słychać. SSSS. A tak poza tym - fajne wakacje... Ja niby też siedzę na tzw. wolnym już od ...grudnia - w tym od marca na rodzinnej wsi, ale... generalnie dzieci i farmerski żywot nie dają mi wiele odpoczynku. Do pracy offisowej wracam we wrześniu. To tak mimochodem ;-). A Tobie Sarah życzę dalszych takich miłych babskich wieczorków i słodkiego lenistwa :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko pozazdrościć takich "babskich" chwil, obejrzałam sobie w subskrypcjach twój "turystyczny" filmik, którego jednak tu nie znalazłam i tak zamarzyła mi się ta twoja Algieria ;-) wczoraj Khaled śpiewał mi "Wahran"... dziś filmik... ach może w końcu się kiedyś tam wybierzemy:-)
    ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Amisho, taa wezyki raczej w polskim dachowym bluszczu nie pelzaja :) wiec dla mnie to tez atrakcja byla. Farmerski zywot - oo to przeciez non-stop wakacje hehe.
    Lulu'ah - filmk juz do obejrzenia, zamarzenia. A do Wahran(Oranu - daj Boze nie zadżumionego:)) pojechala wlasnie wypoczynkowo moja kochana tesciowa:). Jak wakacje to na calwego i dla wszystkich, a co..

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wakacje polecam taką formie wyjazdów http://www.homeexchange24.com/ bardzo ograniczają koszta i same w sobie są przygodą. Przy tym fajne zdjęcia wszystko wygląda jak kryjówka z bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko my juz nieco podstarzale (i nie na wydaniu) królewny :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń