Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 20 stycznia 2010

Co mnie tu trzyma?


Na pewno nie zima:). Zegnajac sie powoli z soplami i zaspami zastanawialam sie, kiedy zatesknie za polskimi klimatami; byc moze nadejdzie czas, kiedy zaloze blog pod takim tytulem...

"Polska to taka piekny kraj" - mawial Zulu Gula. Fakt, musze zaprzeczyc wszelkim pogloskom, jakoby Polacy byli zamknieci i nietolerancyjni; w ciagu prawie dwoch lat z uwagi na swoj muzulmanski stroj i sposob bycia nie spotkalam sie z zauwazalnymi przejawami wrogosci.
Oczywiscie ludzie sie 'gapią', ale czego sie mozna spodziewac - jestem dla nich jak 'przenosne zoo' :). Nie jest to jednak szczegolnie uciazliwe: panowie otwieraja drzwi i ustepuja miejsca jako sedziwej damie, zas panie odprowadzaja - najczesciej wzrokiem - do konca ulicy, wiec trzeba uwazac, zeby szal sie przypadkiem nie przekrzywil, badz skarpetka na lewa strone nie byla zal
ozona:). Ze wgledu na 'uczepione u spodnicy' dziecko jestem czesto zaczepiana przez starsze babcie, wpadajace w zachwyt 'jakie on ma piekne oczy' i tego typu komplementy, przypieczetowane nierzadko jakims cukierkiem. Bardziej obeznani 'turysci' zapytuja, dla jakiego regionu jest charakterystyczny moj wy-stroj.
Takze moje wrazenia jako 'jedno-nogiej Algierki' sa zupelnie
pozytywne. Czego bedzie mi brakowac? Oczywiscie - rodzinka i ulubione zarelko - nie do zastapienia:). Czego mi do tej pory brakowalo? Na pewno algierskiej atmosfery, zamkniecia 'przenosnego zoo', adhanu i (ku mojemu zaskoczeniu) kuskusu.



poniedziałek, 11 stycznia 2010

Drodzy czytelnicy, komentatorzy, reaktorzy i ogladacze obrazkow :)!


Jestem w szoku, z ktorego bardzo ciezko mi jest wyjsc - i to bynajmniej nie dlatego, ze drzwi wyjsciowe od furtki oddziela mi polmetrowa zaspa sniezna :).

Otoz drodzy panstwo, tak sobie kalkulowalam, ze na tym morzu internetowych laczy na moja algierska wysepke trafia srednio dziennie jakis 1-2 rozbitkow. Powiedzmy sobie szczerze i badzmy realistami - Algieria to nie temat numer jeden w sieci. Takze mozecie sobie wyobrazic moje przeogromne zdziwienie, kiedy po tygodniu od zamontowania licznika okazalo sie ze 'Klimaty' mialy prawie 400 odslon! No tego bym sie po was nie spodziewala :).
Szczegolne pozdrowienie dla 'rodzinngo' Algieru, Annaby, Konstantyny i jakiejs oazy na Saharze:)
Pozdrawiam Was serdecznie.

niedziela, 10 stycznia 2010

Samolotem algierskie podroze...




Gdzie by nie bylo - Algierczycy wszedzie sie dopchaja; tym razem niestety malo pocieszjace to miejsce, bo Algieria znalazla sie na liscie 14 'narazonych-na-full-body-scan' obywateli 'niebezpiecznych' krajow. Co na to sami zainteresowani? Bezpieczenstwo - bezpieczenstwem ale narod sie burzy; wiele osob na pewno zrezygnuje z podrozy samolotem (szczegolnie kobietki), no i biznes lotniczy na tym straci. Trudno tez oczekiwac ze 'inteligentna' grupa terrorystycza wybierze dla zmylki kogos z 'naznaczonych'. Po co wiec cale to zamieszanie? Przciez i tak podrozujac po Europie/USA, a majac w paszporcie wpisane Muhammad/Abdullah i bedac lekko opalonym (nie daj Boze brodatym) jest sie automatycznie traktowanym ze specjalnymi wzgledami :).

niedziela, 3 stycznia 2010

Przygody muzulmanow i chrzescijan na Czarnym Ladzie

Dawno, dawno temu za dwoma pasmami gorskimi (liczac od Polski) i za jednym duzym morzem zyli sobie pustynni beduini. Od tego trzeba by zaczac chcac zrozumiec relacje pomiedzy muzulmanami a chrzescijanami w dzisiejszej Algierii. Od IV w.n.e. chrystianizacja wiekszosci owczesnych osad; slawny Augustyn z Hippo (dzisiejsza Annaba). Potem przyszedl czas islamizacji; od VIII w.n.e. caly Maghreb stopniowo poddawal sie wplywom islamu i tak stan rzeczy utrzymal sie przez kolejne stulecia.
Najwazniejsza zmiana demograficzno-religijna to czasy kolonialne i to wlasciwie ich pozostalosci maja najwiekszy wplyw na sytuacje obecna. Chrzescijanstwo bylo bowiem dla przecietnego Algierczyka religia najezdzcy, co wiecej: on jako muzulmanin byl represjonowany - zakaz nauki jezyka arabskiego, religii i ogolne represje ekonomiczno-spoleczne. To wszytko nie przyczynialo sie do powstawania pozytywnych stosunkow muzulmansko-chrzescijanskich. Jednakze w momencie odzyskania niepodleglosci Algieria 'wyprosila' Francuzow, ale nie chrzescijan jako takich. Jednak w uwagi na niezbyt liczna grupe tych ostatnich wiele kosciolow zostalo zamknietych, badz oczyszczonych i zamienionych na meczety. Wzajemne stosunki na plaszczyznie religijnej pozostawaly unormowane.

Ostatnie lata przyniosly jednak zaostrzenie sytuacji; kilka grup misyjnych zostalo poddanych obserwacji po tym, jak pojawily sie domiesienia o niedopuszczalnych praktykach konwersyjnych. Wyszlo na jaw ze stosowano przekupstwa, obiecywano wizy europejskie i w najgorszych przypadkach wymagano od konwertytow zbezczeszczenia Koranu, jako dowodu na prawdziwe porzucenie islamu. Wywolalo to fale oburzenia w spoleczenstwie i rygorystyczne zaostrzenie kar dla kogokolwiek propagujacego chrzescijanstwo lub posiadajacego materialy ku temu sluzace. Dodatkowo sytuacja polityczna - z jednej strony laczenie muzulmanow z terroryznem (i dzialania niektorych grup ekstremistycznych), a z drugiej decyzje wladz wielu krajow europejskich o utrudnianiu zycia swoim muzulmanskim obywatelom - komplikuje wzajeme relacje. Nadmienie wszak, iz wyznawanie i praktykowanie religii chrzescijanskiej jest jak najbardziej dozwolone i teoretycznie gwarantowane przez algierska konstytucje.

Czy zatem przecietni Algierczycy maja cos przeciwko chrzescijanom? Wydaje mi sie, ze nawet ci mniej swiatowi, czy nie-wyedukowani religijnie nie zywia do inowiercow urazy; w najgorszym przypadku wyrazaja zal slyszac, ze inni oddaja czesc obrazom, posagom czy ludziom poza Bogiem Jedynym. Zwykle jednak nie traktuja poszczegolnych osob wyznajacych inna religie z ostracyzmem, badz zniewaga. Spiecia na tej lini powiedzialabym naleza do rzadkosci, bardziej niz do codziennosci, gdyz islam zobowiazuje swoich wyznawcow do okazywania szacunku "Ludziom Ksiegi". Nie mialam jeszcze okazji spotkac algierskich chrzescijan, lecz z relacji innych wnioskuje, ze sa to 'bezkrwawe' rendes-vous. Na moim osiedlu jest tez jeden chrzescijanski konwertyta; zyje i ma sie dobrze, no moze nie cieszy sie nadmiernym szacunkiem, bo na pytania o powod konwersji nie bardzo potrafil odpowiedziec - stad uznano, ze po prostu nie grzeszy inteligencja.

Generalnie trudno jest odroznic niejednego muzulmanina od
chrzescijanina; szczegolnie w wiekszych miastach, gdzie na ulicy zaobserwujemy caly wachlarz strojow, krojow i zachowan :). Najnowsze obliczenia szacuja, ze Katolikow w Algierii jest ok. 45,000, zas Protestantow 10,000. Najwieksze skupisko chrzescijan znajduje sie w okolicach kabylskiego Tizi Uzu (1-5 %), w stolicy natomiast pozostala jedna bazylika sluzaca glownie pracownikom dyplomatycznym - Notre Dame d'Afrique.

Lektura nadobowiazkowa :) - "Wolnosc religijna w Algierii":
http://en.wikipedia.org/wiki/Status_of_religious_freedom_in_Algeria