Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 14 kwietnia 2010

Kiedy powiem sobie dosc?


Chcialabym podziekowac czytelnikom bloga za ponad roczne zainteresowanie, komentarze i mnostwo pozytywnego jak i krytycznego feedback'u. Z powodow niezaleznych zawieszam jednakze kontynuacje postow na blizej nieokreslony czas; byc moze kiedys blog sie reaktywuje ale w chwili obecnej cierpie na zupelny brak czasu na jego prowadzenie.
Pozdrawiam was serdecznie,

Autorka

42 komentarze:

  1. OH NOOOOU! Ja nie chceeeeeeeeeeee! Nie pozwalam! Leeee leeeee! Sarciu, prosze nie rob mi tegooooooooooo.... chlip chlip.... Mam nadzieje, ze szybko wrocisz, bo kto tchnie we mnie nadzieje, ze jednak w Algierii da sie przezyc? Bede tesknic...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka szkoda :(

    Niesamowity blog...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielka szkoda :(

    Niesamowity blog...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjj...Sarciu jaka szkoda, będę zerkała i wypatrywała nowego wpisu....a w międzyczasie poczytam ponownie poprzednie.... i ja będę tęskniła...ściskam i pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
  5. To bardzo przykre bo takich postow bardzo potrzeba, wiele Polek jest w zwiazkachz Algierczykami i perspektywa wyjazdu budzi w nich lek... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Sarciu - brak aprobaty z mej strony! To chociaż raz na miesiąc coś napisz i blog będzie trwał :-) Nioooo :-)))). Może zaryzykuj ku uciesze gawiedzi? :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ciekawy blog...
    szkoda ze zawieszony
    prosimy o kontynuacje!..:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Będzie mi brakowało Twego bloga, który łagodził mą tęsknotę za Algierią. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócisz.
    -wierna czytaczka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, Sarciu, choć troszkę, troszeczkę, ociupineczkę czasu znajdź, proooooszę... Dać nam tak smakowity kąsek jak AK, a potem zostawić spragnionych więcej i więcej... toż to sadyzm ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda wielka,bo chociaz nigdy nie wpisywałam sie na twoim blogu,to nie mniej jednak codziennie zaglądałam i czytałam.Mam wielki sentyment do tego kraju,mam tam rodzinę i miałam to szczęście być tam przez 30 dni,a być może ,że jeszcze będę.Bardzo fascynujący kraj i ludzie.Jak reaktywujesz blog,napewno będę dalej zaglądać,bo wiele się nauczyłam i dowiedziałam z twojego blogu.

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda,bo polaczenie niezwykle ciekawego (z perspektywy zimnej i zwyczajnej polski)opisu zycia w dalekiej algierii,zawsze podane w dowcipny i ciekawy sposob, stanowilo naprawde dobry blog.pozdrawiam i zycze wiecej wolnego czasu.bintun

    OdpowiedzUsuń
  12. A to akurat nie jest dobra wiadomość. Życzę sobie rychłej reaktywacji.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda! Tak miło się czytało o tym dalekim kraju.

    OdpowiedzUsuń
  14. Prosimy, prosimy!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam ale sami widzicie, czasu brak niestety; dzieki wszystkim za cieple slowa, some day, somewhere ktoz to wie inshallah sie reaktywujemy.
    Tymczasem pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. leee, ja tez bardzo zaluje...rozumiem argumentacje...ale wieeelka szkoda, inshaAllah szybko wrocisz
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. hej:) bardzo fajny blog:) gratuluje pomysłu:) oby tak dalej:))

    chciałabym z Tobą troszkę pogadać nt życia w Algierii, takiego prawdziwego, ponieważ poznałam bardzo sympatycznego chłopaka z Mascary, tak między nami kobietami powiem że facet po prostu cud miód i orzeszki:) zakochałam się w jego oczach:)) On bardzo chce, żebym do niego przyjechała takk na kilka dni, a najlepiej jakbym już została, wyszła za niego itd itp. Nie powiem, korci mnie strasznie, żeby tam polecieć:) ale mam pewne obawy, bo ciągle się słyszy różne rzeczy, niestety:(
    Będę wdzięczna, jeśli napiszesz mi parę słów na maila: aleksandra_baniak@o2.pl

    pozdrawiam i wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam :) Jestem w podobnej sytuacji, co moja poprzedniczka. Poznałam cudownego Algierczyka i nie wiem, co robić. Oświadczył się i zapewnia o goracych uczuciach. Bardzo prosze o kontakt leeloo147@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam dwie ostatnie komentatorki.
    Prawdziwe zycie mozna poznac dopiero na wlasnej skorze, nie ma co sie sugerowac autorka bloga ;).
    Drogie Panie,Algierczykow mozna generalnie podzielic na dwie grupy: porzadnych facetow, odpowiedzialnych za swoje rodziny, majacych swiadomosc czym jest malzenstwo i jaka jest rola mezczyzny w ich religii. Druga grupa to lovelasy, ktorzy fascynuja sie 'slowanska uroda' lub poszukuja latwego sposobu na wyjazd do Europy, tudziez podryw maja we krwi i nie opra sie zadnej pokusie. Prosta recepta na udany zwiazek to TYLKO znalezc przeciwienstwo tego drugiego i podobienstwo pierwszego. Ot i moja porada z cyklu 'konsultacjie przedmalzenskie'.

    Pozdrawiam was serdecznie zyczac wlasciwych wyborow.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,
    I ja sie tu nie zgodze z wypowiedzia poprzedniczki, ze 'Algierczycy podryw maja we krwi', co prawda niektorzy wiedza jak slodzic - ale czy w tym sie od razu mozna zakochac?....hm...mi by bylo trudno! W Algierii nigdy nie bylam, ale mieszkam z Algierczykami i musze powiedziec, ze to sa fantastyczni ludzie, ale rozni nas wiele, choc na poczatku trudno to zauwazyc. W kazdym badz razie zycze powodzenia we wlasciwym wyborze i mam nadzieje, ze blog zostanie reaktywowany as soon as possible :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda... szkoda.. ! :(
    Mimo wszystko będę zaglądać tu od czasu do czasu..
    Pozdrawiam po sąsiedzku, bo z Maroka!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jestem szczesliwa mezatka :)mam meza z Algierii, jest wspanialym czlowiekiem. A do Algierii jade juz w przyszlym roku :)inshallah

    OdpowiedzUsuń
  23. Odzdrawiam Rabat, piekne fotki Ano.

    Zycze Anonimce milych wrazen z pobytu ;).

    OdpowiedzUsuń
  24. a propos teego podrywu we krwi :d sarcia nei naspiala, ze kazdy algierczyk ma ja we krwi, tylko, ze tacy sie zdarzaja i niewazne czy maja powazne zmaiary czy nie, beda bajerowac kobiete. trudno tu mowic, czy zapoznany na necie algierczyk ma dobre intencje, ja bym byla ostrozna jelsi chdozi o takei znajomosci i szybkie oswiadczyny czy wyznania milosci po miesiacu czy tygodniu znajomosci-a takei sie zdarzaja.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Sarcia! Wrzuć na bloga jakiś konkretny artykuł o rozwodach w Algierze. Jak to u nich jest, jak przebiega , z czym się wiąże , ile trwa. Nie , nie , nie jestem nieszczęśliwie zakochana w jakimś żonatym Algierczyku. Po prostu mnie ten temat interesuje. I Ty będziesz mieć pomysł na nowy wpis. Czytam Twój blog od dawno i powiem szczerze , że jest rewelacyjny. Mam przyjaciół w Algierii i dlatego ten kraj mnie tak fascynuje.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Karolino, dzieki za zrozumienie 'bez slow' ;).

    Anominko, i tu mnie masz - nie chodzi o brak pomyslow ale tego nieszczesnego czasu. Zajmie to chwile ale inshallah postaram sie zrobic wywiad w tym temacie.

    POzdrawiam wszystich cierpliwych czytelnikow ;).

    OdpowiedzUsuń
  27. Twój blog jest kopalnią wiedzy ;) Super naprawdę! Ja dopiero raczkuję w sferze blogowania :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Dzieki Aminko, 'ciebie' rownez fajne sie czyta. NO i wyrazy podziwu za odwazne decyzje!
    Pozdrawiamz upalnego Algieru

    OdpowiedzUsuń
  29. Moze prawa kobiety w Algierii jako kolejny temat bloga... tendencje itp.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. A Anonim Szanowny jest przedstawicielem plci piekniejszej czy brzydszej?;) Bo jakos nikt sie nie zainteresuje losem algierskich panow...;) tylko ciagle te baby i baby ( i to nie od Ali Baby ;))... no nie ladnie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam nadzieję, że reaktywujesz swojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. oj ja też czekam na reaktywację! pozdrawiam z Paryża :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Salam Sarcia , wiemy ze obowiazki obowiazkami ale zeby tak robic to nie ladnie z Twojej strony ;))To tak jak bys zabrala dziecku lizaka.Okropnosc.Ale tak po za zartami,wracaj szybciutko do nas spragnionych wiedza o Algierii.Widzisz przeciez ze wszyscy czekaja z niecierpliwoscia,ja na pierwszym miejscu.Dokladnie wczoraj znalazlam Twoj blog i nie wiesz ile mialam radosci.A moze masz GaduGadu,to z przyjemnoscia pogadam..Pozdrowionka od Meriumy.

    PS Od autorki - wykasowalam twoj numer z obawy ze byc moze nie chcesz go podawac do publicznej wiadomosci. PA

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja tez zagladam i mailam nadzieje ze pojawia sie jakies nowe wpisy. Ale niestety! Bardzo ciekawy blog. Mam meza Algierczyka, mieszkamy w Londynie, i mimo ze bylam kilka razy w Algierii i znam wielu jego znajomych to najwiecej o Algierii dowiedzialam sie z twojego blogu! Super, naprawde super..

    OdpowiedzUsuń
  35. Najlepsze zyczenia...i tez czekam na Twoj powrot. Asia

    OdpowiedzUsuń
  36. Assalamu alaikum wa rahmatullah.
    niebawem przeprowadzam sie do Algierii prosze o kontakt na maila onlykasia@yahoo.com potrzebuje informacjii czy mozna ewentualnie znalezc tam prace i kolezanki Polki :)dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj Saro, pojecia nie masz jak Twój blog pomógł mi w podjeciu pewnych decyzji. Ja podobnie jak niektóre tutaj panie jestem szczesliwie zakochana w pewnym przyzwoitym człowieku (znamy sie od 6 lat, studiowalismy razem), zawsze jednak miałam obawy przed wyjazdem w tamte strony._ wiadomo stereotypy i jakos tak... brak aprobaty ze strony mojej rodziny, a szkoda. twoja opowiesc pomogła mi zdobyc sie na odwage i... Juz za trzy miesiace bede w Oranie. wsztskie inne informacje jakie do tej pory udało mi sie odnalesc, niestety oschłe, napromieniowane ciagle tym : "uwazaj". O Islamie wiem sporo, bo od zawsze z upodobaniem "sledziłam" go, poniewaz zawsze fascynowała mnie jego historia. jednak nie jestem w stanie zmienić sie w muzułmankę. osobiscie jestem zreszta areligijna. Wiara w jedynego Boga mi w zupełnosci wystarczy, wiec nie potrzebuje ani ksiezy ani meczetów... jakoze rodzina Aminee jest w rozjazdach po całej Europie, jakos nie ma nikt z tym problemu. A wiec z przyjemnoscia odwiedze Algerię, spedze fantastyczny czas w tych klimatach (widzisz ja tez jestem optymistką). wiec jesli mozesz... napisz czy słusznie (kamiapom@wp.pl)
    pozdrawiam Cie sedecznie, mam nadzieje, ze wkrótce powrócisz...
    K.

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam nadzieje,ze nie zawiesilas swego bloga ze wzgledu na swojego meza tyrana? Jesli grozi Ci niebezpieczenstwo to daj jakis znak - sygnal, a popedzimy Ci z odsiecza. Daj znac jak jeszcze zyjesz i masz sile, jesli nie polamal Ci maz jeszcze rak lub nog lub nie zgwalcil. Odezwij sie!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  39. Witajcie ostatni komentatorzy do ktorych nie mialam okazji odpisywac na bierzaca. Niestety jak widac Ewie udalo sie zmusic mnie do wyegzekwowania odrobiny czasu by napisac slow pare.

    Anonimie z 21 lipca
    Cieszy mnie to ze blog sie do czegos przydal, a ze jest jeszcze dla kogos kopalnia wiedzy to juz w ogole mnie inspiruje do dzialania :).
    Asiu
    Dziekuje pieknie.
    Kasiu
    Waleikumassalam. Inshallah przeprowadzka bedzie udana, o kolezanki sie nie martw - jest nas tu calkiem sporo - do wyboru do koloru :).
    K.
    Mam nadzieje ze decyzje beda wylacznie sluszne i pozyteczne. I slusznie, slusznie odwiedz Zeby sie przekonac co to za Afryka :).

    NO i wreszcie Ewa (mam nadzieje ze nie DrzAzga rehreh)
    Wszystko sie zgadza - rozszyfrowalas mnie jako ta Enigma :), tylko o jednej drobnej rzeczy zapomnialas - zeby po kazdym zdaniu wstawic :))))))) - byloby bardziej realistycznie.

    TYmczasem wracam do pieluch i takich tam :)
    Trzymajcie sie cieplo drodzy odwiedzajacy!

    OdpowiedzUsuń
  40. haha ewa widac, ze ma niezly dowcip ;)

    ja w koncu tez odwiedzilam algierie, algier konkretnie...ale za krotko i za malo,inshaAllah uda sie niedlugo ponownie odwiedzic ten piekny kraj, bo mnie bardzo milo zaskoczyl.w algierze spotkalam na ulicy tzn. zaczepilam polke z algierczykiem a w sidi fredj dwie polki, czyli dosc nas tam duzo ;)

    napisz czasem cos, jak tam sie zyje, moze nastepnym razem jak bede sie wybierac to moznaby zrobic jakies spoktanie? co ty na to..znasz pewnie i inne dziewczynyy, byloby mi milo.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Witam wszystkie Panie. Nie miałam pojęcia o istnieniu takiego bloga. Może niczego nowego o Algierii lub Algierczykach nie dowiedziałabym się bo jestem żoną Algierczyka już od ponad 4 lat a w samej jego ojczyżnie bylam już kilka razy, więc nic mnie już chyba nie zaskoczy, ale dotąd czulam się nieco osamotniona a tu jest nas tak wiele:) Wracaj szybko Saro!

    OdpowiedzUsuń
  42. Karolino - spotkania jak najbardziej sie organizuja, POlek faktycznie co i rusz o nowych slysze - no i fajnie. Na spotkanie niestety znowu zupelny brk czasu - zwykle konczy sie na wybieraniu.
    Anonimko, Algierczyk to jak widac popularny material na meza, wiec tendencja jest wzrastajaca wsrod naszej spolecznosci poleczek.
    Wracam no juz wracam:).

    OdpowiedzUsuń