Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

sobota, 27 marca 2010

Spotkanie dla muzulmanskich 'expatek'

Jesli ktos sadzi, ze na spotkaniu dla 'zagranicznych' muzulmanek moze sie do woli nagadac w przyzwoitym angielskim to sie bardzo myli. Ja tak sobie zakladalam, gadajac troche sama do siebie jeszcze przed wyjsciem w celu przypomnienia akcentu :), a tu sie okazalo ze gdyby nie tesciowa (tlumaczaca z arabskiego i francuskiego na 'nasze' czyli Dardze) to niewiele bym zrozumiala.

Spotkanie organizowalo Ministerstwo d/s Religii, wiec nie dziwila obecnosc policji i obstawy w cichym zwykle Dar Al-Iman. Jego Ekscelencja, czyli szanowny pan Minister wyglosil mowe, na ktora zreszta sie spoznilismy i w sumie dobrze, bo pan 'od kamer' zdawal sie nie rozumiec, ze co niektore niewiasty moga sobie nie zyczyc pokazania w wieczornych wiadomosciach. Moj synek za to chyba sobie zyczyl, bo harce jakie zaczal wyprawiac nie mogly umknac niczyjej uwagi.

Mottem spotkania bylo 'Umacnianie wiezi pomiedzy przyjezdnymi muzulmankami, a algierskim narodem' (szumna nazwa nadana przeze mnie). Milo bylo nasluchac sie komplementow i zachwytow, poczuc sie jednoczesnie jak gosc i jak 'swoj'. Kilka siostr opowiadalo o swojej podrozy do islamu i dzielilo sie wrazeniami z przyjazdu do Algierii. Dziewczyny recytowaly Koran, pieknie i bezblednie, co zachwycilo algierska publike. Zaserwowano nam przekaski do kawy, a po modlitwie ugoszczono wystawnym obiadem. Jakby tego bylo malo, na zakonczenie konferencji obladowano nas prezentami - tlumaczenia Koranu, ksiazki kucharskie, ksiazki o tematyce religijnej, piekna szklana ozdoba do postawienia na szafce, obraz przedstawiajacy tradycyjne wyroby ze srebra, symboliczna roze i oczywiscie paczki ciasteczek.

Najfajniejsze bylo oczywiscie to, ze wreszcie moglam spotkac osoby znane tylko z sieci i przyczepic twarze do konkretnych imion. Spotkanie zdominowaly Niemki, bylo kilka Francuzek, Belgijek, jedna Polka (plus polowa jej synka :)), Turczynki, Zanzibarka i sporo Algierek. No i oczywiscie nasza miedzynarodowa dzieciarnia :).

Zarowno ja, jak i tesciowa - o synalku nie wspominajac, bo sie wyszalal za wsze czasy - bylysmy zachwycone; pomysl przedni, towarzystwo przemile, a i pamiatki urocze. Jeszcze tam wrocimy inshallah...


5 komentarzy:

  1. Maszallah,chcialabym,aby w Libanie cos podobnego zorganizowali.
    iza

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Izo
    Jesli Libanczycy maja podobna do Algierczykow menta&lnosc to na pewno byliby zachwyceni tym pomyslem. Wystarczy popytac tu i tam, pogadac z odpowiednimi osobami. Podejrzewam ze w LIbanie jest wiecej POlek, a byc moze i inncyh expatek niz w Algierze, na pewno byloby to mila inicjatywa.
    Salam wa rahmatullah

    OdpowiedzUsuń
  3. salem
    no to ja tez swoje trzy grosze doloze,szkoda tylko ze wszystkie spotkania te ktore sa organizowane przez ambasade i te inne odbywaja sie w stolicy i TYLKO dla polek mieszkajacych w algierze i okolicach ,szkoda ze nikt nigdy nie pomyslal o Polkach mieszkajacych np w Konstantynie! niestety wiekszosc z nas nie moze sobie pozwolic na wyjazd do Algieru tylko po to zeby spedzic dwie godz.na jakims spotkaniu ,nikt nie pomyslal o tym ze wszystkie chcialybysmy sie spotkac chociaz raz i milobyloby miec chociaz nocleg zagwarantowany,nie mowiac o jedzeniu i podrozy.Kiedy problem poruszylam na lamach polskiej gazetki "wiesci z el biaru" to w zamian dowiedzialysmy sie ze ambasada jest bardzo biedna i nie moze sobie pozwolic na takie wydatki!!!ciekawe.... czyli polonia w algierii to tylko polki z Algieru inne niech sobie radza same...uff no to sie wyzalilam
    pozdrawiam
    konstantynka

    OdpowiedzUsuń
  4. salam. konstantynko, ja mysle, ze tu zaszla jakas pomylka. tego spotkania nie organizowala ambasada polski w algierii jak rozumiem tylko ministerstwo do spraw religii - Sarciu, sprostuj jesli sie myle. tak z ciekawosci zapytam, konstantynko, ile w Konstantynie mieszka muzulmanek konwertytek (niewazne jakiej narodowosci)? Macie tam jakies zgrane kolko, sa spotkania?
    Pozdrawiam
    Salam

    OdpowiedzUsuń
  5. Salam kochane

    KOnstantynka jest podejrzewam poddenerwowana zaproszeniami kotre otrzymuje nagminnie od polamb ,tyle ze na tym kontakt z ta intytucja sie konczy. Ale kochana sie nie martw, zawsze mozesz u mnie przekimac, choc watpie czy zaproszenie na ambasadorskie imprezy (sa zwykle z okazji mikolajek, sylwestra itd wiec moze bardziej konferencje organizowane przez MInisterstwo) przypadlyby ci do gustu.

    A w KOnstantynie o ho ho POlek jak mrowek ehhe, choc KOnstantynko Umm Amir dopytuje sie o jakis kontakt do ciebie, wiec moze jakis zalazek kolka 'expatek' sie zacznie.

    POzdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń