Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

poniedziałek, 30 marca 2009

Berberzy








Algierscy protoplaści :-). 16 wiekow temu Rzymianie nazwali ich "berberzy", co oznacza barbarzyncy. Komplement to raczej nie byl. A kim sa dzisiejsi Berberowie?
Wyrozniaja sie na tle innych grup etnicznych swoim jezykiem, ubiorem, zwyczajami. Zaraz po arabskim i francuskim to wlasnie jezk Berberow tzw. tamazight jest najczesciej uzywany. Wyroznia ich rowniez wyglad zewnetrzny; Berberzy mieszkajacy na pustyni, chyba jako jedyni sposrod plci brzydszej zakrywaja twarze. Powod- przyzwyczajenie do klimatu pelnego piasku i piekacego slonca, lecz nawet przyjezdzajac do miasta nie zdejmuja okrycia glowy. Berberzy sa rowniez znani z goscinnosci; obcych przybyszy ugaszczaja w kazdym domu, nawet jesli byloby to tylko tradycyjnym chlebem z sosem. Ciekawy jest tez ich zwyczaj calowania w reke podczas pierwszego spotkania, oczywiscie w obrebie swojej plci.


Berberzy slyna ze swoich recznie wyrabianych dywanow, charakterystycznych dla Polnocnej Afryki jak tez bizuteri, glownie srebrnej, ktora wiele Algierek preferuje nad zloto (patrz radosc na twarzach malzonkow:-). Rowniez cenione sa ich wyroby ceramiczne, uzywane w Algierskich kuchniach na codzien, jak tez do ozdoby salonow.

Ludzie pustyni cenia nade wszystko wolnosc i choc skromnie, to jednak preferuja swoj styl zycia nad mieszczanskie wygody.

Czerek Arjan



Wychodzac naprzeciw potrzebom konsumenta publikuje dokladne przepisy na algierskie ciacha, a nie tylko pobiezne podkrecenie apetytu. Zaczynamy od latwiejszych przepisow i stopniowo inshallah bedziemy sie piac po drabinie kulinarnych umiejetnosci :-).
Mimo iz jego nazwa znaczy doslownie "Rogalik bez ubrania" to Czerek Arjan jest porzadnie wypasiony. Byl moim przebojem na Eid al-Adha tzn. Swieto Ofiarowania. Mowie 'moim' bo sama upieklam, nie tylko zjadlam :-). Ok, zaczynamy - miksery w dlon!

Skladniki-
Ciasto: 3 szklanki maki pszennej
1 szklanka roztopionej i nieco przestudzonej margaryny
1 szklanka cukru pudru
2 cale jaja
0,5 lyzeczki proszku do pieczenia
1 lyzka wody pomaranczowej tzw. Maa Zhar
Cieplej wody- tyle, aby zagniesc gladkie ciasto

Farsz: ok 250 g orzeszkow lub migdalow zmielonych (drobno lecz nie na mialko), odkladamy garsc do dekoracji. Orzeszki lub migdaly nalezy najpierw przesuszyc w piekarniku, aby latwiej sie zmielily badz kupic zmielone
szczypta cynamonu
1 szklanaka cukru krysztalu
pol lyzeczki wanili/cukru waniliowego
odrobina wody Maa Zhar

Wykonanie-
Ciasto zagniatamy na gladko i odstawiamy na 15 minut. Skladniki farszu dokladnie mieszamy, ma on byc nie za mokry- raczej konsystencja zblizona do sypkiej. Ciasto walkujemy na cienko ( nieco grubiej niz faworki); nozem badz radelkiem wycinamy trojkaty rownoramienne . Wzdluz najkrotszego boku ukladamy rulonik farszu i zwijamy tak, aby powstal rogalik widoczny na zdjeciu. Nastepnie maczamy gorna czesc w rozbeltanym jajku i odlozonych orzeszkach/migdalach. Pieczemy ok. 15 min w dobrze nagrzanym piekarniku na zloto. Bon appetite, czyli alg. - ' bl baraka'.
Dajcie znac jak wyjdzie.

niedziela, 29 marca 2009

Porzadki



To jest to, co algierskie kobietki lubia najbardziej :-). Kazda pani domu uwaza za punkt honoru wysprzatanie swojego krolestwa. No zdarza sie, ze pomagaja w tym panowie...tak, tak, sa i takie 'nowoczesne' przypadki. Na przyklad moj szwagier; dlaczego by nie pomoc w codziennym sprzataniu, szczegolnie kiedy mozna za to wywalczyc cos ulubionego na obiad :-). To rowniez mezczyzni odpowiedzialni sa za sprzatanie poza domem, no i moze wlasnie dlatego mamy, co mamy...
W wiekszosci algierskich domow, szczegolnie w okresie letnim, nie rozklada sie dywanow; bo i coz to za przyjamnosc chodzic w po nich w upale. Podlogi sa wiec zazwyczaj wylozone tarakota, co daje uczucie przyjemnego chlodu. Jest tez latwiej utrzymac porzadek. Tak wiec kazdego ranka tj. okolo 10-tej zaczyna sie codzienny rytual: u nas jest podzial (bo liczna rodzinka) na 'grupe' sprzatajaca, gotujaca czy zmywajaca. Osobiscie preferuje sprzatanie niz gotowanie, moze z uwagi na moje nieprzyjazne stosunki z tym drugim :-). Jednak w obojetnie jakiej 'grupie' sie nie znajde zawsze jest mnostwo zabawy i czesto sprzatam do polodnia, bo akurat zagadam sie z froterka w reku:-).

Na zdjeciu: dowod, ze Algierczycy to porzadni ludzie :-).

czwartek, 26 marca 2009

Hidżab-y

Hidżabow ci u nas dostatek- do wyboru do koloru, do miejsca, sytuacji i gustu. Prezentacje zaczynamy od najstarszego i praktycznie 'na wyginieciu'- ten hidżab byl o dziwo noszony zarowno w miastach jak i na prowincji nawet w czasach kolonialnych. Dzis mozna spotkac wiekowe staruszki kultywujace ten styl ale naleza juz do wyjatkow.

Czasy sie zmienily- kobietom zachcialo sie robic kariere i zatesknily za Francja elegancja, wiec wymyslily hidżab biurowy.

Na polodniu zas kobiet w kostiumach na prozno szukac, za to w modzie sa tam przewiewne, kolorowe szale i uszyte z tego samego materialu sukienki.

Czarny dobry na kazda okazje- taki model preferuja kobiety aktywne, choc niekoniecznie karierowiczki. Zapewnia swobode ruchow, pozwala dogonic uciekajacego na ulice malucha, wzglednie meza :-)

Polaczenie dżilbabu z niqabem to dosyc popularny styl mlodych kobiet, czesto studentek zaangazowanych w prace na rzecz islamu lub dzialajacych w meczetach jako wolontariuszki.

Taki zas widok to najczestszy obrazek na ulicach Algieru. Prosta sukienka w polaczeniu z szalem badz kwadratowa chusta. Kobiety dokladaja wszelkich staran aby jedno do drugiego pasowlo i bylo w zgodzie z najnowszymi trendami hidżabu :-).
Duzo kolorowiej jest wsrod studenckiej braci; szale, zazwyczaj fantazyjnie poupinane sa tu popularniejsze niz chusty. Czesc rzecz jasna preferuje tzw. hidżab 'sercowy' czyli nosi go w sercu, zamknietego na cztery spusty...

Uczennice natomiast zupelnie nie przejmuja sie kanonami mody i spokojnie nosza hidżab z obuwiem sportowym.
Tym zas, ktore jeszcze biegaja po ulicy z warkoczami na wietrze mozna zawsze - gwoli przyzwyczajenia - podarowac barbie :-).




środa, 25 marca 2009

Algierska mentalnosc




Generalnie nie lubie generalizowac :-) ale czesto spotykam sie z tym pytaniem: jacy sa Algierczycy? Oczywiscie nie moge miec opinii o wszystkich bo ich po prostu nie znam. Jest jednak w nich cos, co odroznia ich od, dajmy na to Polakow. Na przyklad goscinnosc; naszej staropolskiej do algierskiej daleko. Widzac kogos, kto wyglada 'nie po naszemu' Algierczycy od razu traktuja ze wzgledami, pragnac zostawic w przyjezdnych jak najlepsze wrazenie o swoim kraju. "Oh, bylam tu traktowana jak ksiezniczka!"- zachwycaja sie Europejki. Slyszalam tez o Wlochu, ktory zostal okradziony (pewnie dlatego, ze wygladal na swojego :-) i przechodnie slyszac o tym zaprosili go na obiad i zrzucili sie na bilet powrotny. Zdarza sie rowniez, iz policja zatrzymujac obcokrajowca przymyka oko na przekroczenia wlasnie z tego powodu.
Algierczykow wyroznia rowniez pro rodzinnosc- uwielbiaja dzieci a posiadanie licznego rodzenstwa postrzegane jest bardziej jako dar niz przeklenstwo :-). Podobnie jest z traktowaniem starszych- ogromny szacunek okazywany tak na ulicy jak i w domu, ktory zazwyczaj jest wielopokoleniowy.
Jednak zeby nie bylo zbyt pieknie; Algierczycy to urodzone gaduly i czasem przedkladaja "mowisz" nad "robisz"...:-)
Jako ciekawostke dodam, ze na stronie Ambasady RP w Algierze mozna przeczytac:" Algierczycy to sympatyczni i uczynni ludzie". Ciekawe, czy to samo moze powiedziec Ambasada Algierska w Polsce?

poniedziałek, 23 marca 2009

Znani i lubiani



Pomagajac mojej szwagierce Assji przygotowac projekt o znanej osobistosci algierskiej zastanawilam sie, coz ja w ogole o nich wiem? Jesli nie jest sie historykiem lub politologiem to zapewne (nawet bedac sportowym laikiem) automatycznie pomyslimy o Zizu- Zindiene Zindane. Narodowa duma mlodszej generacji, choc wyrosl we Francji to widac temperament algierski ma (patrz glowka podczas meczu z Wlochami :-). Okazalo sie jednak, ze polowa meskiej czesci klasy o nim pisze, wiec szukamy z Assja dalej. 'Moze emir Abdel Kader?'- zaproponowalam. Bohater narodowy starszej generacji- przywodca powstania przeciwko kolonizacji francuskiej i symbol walczacej Algierii. Jego imieniem nazwany jest piekny meczet w Konstantine i Uniwersytet tamze; rowniez w centrum Algieru stoi pomnik Emira na koniu w wyciagnieta szabla. Mlodej nie pasuje. Wiec moze glowa panstwa, nasz popularny prezydent Boutaflika? Jego niewielkia postura i zaczesana lysinka moga sie wydac zabawne ale tak naprawde drzemie w nim wielka sila. Ma niesamowity kontakt z ludzmi; odwiedzajac inne miasta idzie pieszo po ulicy na znak szacunku dla tych, ktorzy czekali godzinami, by go zobaczyc.
Assja jednak kreci nosem i proponuje jakas kobiete- ok niech bedzie. Ciekawe w czym zaslynely algierskie kobietki- w robieniu kuskusu? Bynajmniej- jedna z czolowych postaci to Hassiba Ben Bouallem; bohaterka wojny norodowo-wyzwolenczej 1954-62. Podobnie jak Dzamila Bouhired, pisarka i dzialaczka polityczna, skazana na smierc za swoja dzialalnosc na rzecz wyzwolenia Algeirii. Assja jednak uznala, ze napisze o 'Kwiecie Algierii' w doslownym tego slowa znaczeniu; o Wardzie Al-Dzazairii, znanej w calym swiecie arabskim, choc juz wiekowej, piosenkarce. Nie jestem zachwycona, ale niech bedzie. Przynajmniej nie bedzie to 'malo znana' francuska Marlyn Monroe- Isabelle Yasmine Adjani :-).

Na zdjeciu prezydent Abdel Aziz Boutaflika w otoczeniu dzieci
.

niedziela, 22 marca 2009

Architektura Algieru



Zdarza sie czesto, ze jadac po miescie mam nos przyklejony do szyby, zeby przypadkiem jakiegos szczegolu nie stracic. Architektura raczej nie w stylu Emiratow, no i moze wlasnie dlatego jest co podziwiac. Czuje sie taki posmak nieopowiedzianych historii, kryjacych sie za kazdym rogiem. Miasto zawdziecza swoj urok rowniez lokalizacji: patrz na prawo-gory, na lewo- morze. Dzieki temu mamy mnostwo waskich uliczek, tworzacych kaskady schodow i wyrastajace zdawaloby sie jeden na drugim budynki. Centrum miasta nazywane jest 'Algiers la blanche' - 'Bialy Algier' ze wzgledu na post-francuskie bloki, ktorych architekt uznawal tylko bialy i niebieski kolor:-). Dzielnice willowe to rowniez raj dla oczu; jakby na styku tradycji i nowoczesnosci, kazdy dom jest inny, niepowtarzalny. No a wybrzeze to niekonczacy sie deptak, ze stromymi skalami przeplatanymi piaskiem plaz. Tloczno tu szczegolnie w piatki, mnostwo rodzin z dziecmi, ktore szaleja na mini-karuzelach. Tu i owdzie mozna tez spotkac rybakow, zarzucajacych wedki prosto z ulicy. Algier to miasto portowe; uwielbiam patrzec na male lodzie rybackie na przystani i ogromne promy i tankowce przybijajace do portu. Ogolnie zabudowa miasta zwbudza zachwyt turystow. Dla mnie sen z powiek spedza jedynie obecnosc wiecznego prania jakie te zabytki ozdabia:-).

sobota, 21 marca 2009

Szkolo kochana!





Kto by pomyslal, ze na stare lata przyjdzie mi wrocic w szklone mury?! A jednak. 'Na nauke nigdy nie jest za pozno'- jak twierdzi moja 70- letnia 'kolezanka' z klasy :-). Swieta prawda.
Lekcja arabskiego dla poziomu poczatkujacego.
Srednia wieku uczennic 50+, kilka wyjatkow ze mna wlacznie. Dlaczego taka wiekowa mlodziez chce sie uczyc? No coz, za czasow ich mlodosci jezykiem oficjalnym Algierii byl francuski, nie pozwalano nauczac arabskiego ani tym bardziej islamu. Obecne staruszki nie chca stracic tej szansy- aby samodzielnie czytac Koran czy zrozumiec piatkowa hutbe (kazanie przed modlitwa). Iman- nasza 'muallema' (nauczycielka)- jest studentka Szaria; zna angielski wiec mam fory. Cierpliwie tlumaczy mi znaczenie arabskich slowek, ktore wyszperala w slowniku angielskiego. Speszona zainteresowaniem reszty klasy przepraszam za zajecie czasu i proponuje, ze sama poszukam w domu. Iman nie chce o tym slyszec i tlumaczy mi, ze jestem jej siostra i to dla niej przyjemnosc. Po pierwszych zajeciach kobietki podchodza, witaja sie, troche wypytuja i nawet jedna chwali sie ze jej syn tez ma zone Polke. Zapewniaja, ze chca byc dla mnie jak matki i oferuja pomoc w razie jakiejkolwiek potrzeby. Fajnie...
Lekcja zasad czytania Koranu- tadzwid.
Srednia wieku 7- 30. Na pierwszych zajeciach mala dziewczynka Amina (jak sie okazalo przepieknie recytujaca Koran) chodzi za mna i zagaduje wiec wszyscy mysla ze to moja corka, nikt nawet nie zauwazyl, ze nie znam jezyka:-). Nauczycielka tez mnie nie zna wiec siedze cicho, zeby obciachu nie narobic. Jest to poczatek kursu wiec zaczynamy od sury al-Fatiha- kazdy recytuje po jednym wersecie a muallema poprawia. Poszlo mi calkiem niezle, tyle ze kolezanki od razu wygadaly, ze z Polski jestem. I tym sposobem na kolejnych zajeciach tez zaczelam miec fory :-). Ogolnie bylam zachwycona; niesamowita atmosfera siostrzanej milosci a jednoczenie zapalu do nauki. A po lekcjach, zupelnie jak male dziecko wracam do domu pelna wrazen i opowiadam tesciowej 'co bylo w szkole'... Tyko worka na kapcie mi brakuje :-).

piątek, 20 marca 2009

Woda na wage zlota




Przyzwyczajeni do tego, iz biezaca woda zawsze w kranie jest, przestajemy doceniac jej wielkie blogoslawienstwo. Wszelkim dzialaczom na rzecz ochrony srodowiska, oszczedzania energii i innym greenpeace'owcom polecam sprawdzony algierski sposob- na kilka godzin dziennie zakrecamy zawory z woda :-). Jako kraj w 90% pustynny Algieria nie posiada nieprzebranych zasobow wody pitnej (woda uzywana do celow przemyslowych pobierana jest z morza i odsalana), stad taki drastyczny pomysl na oszczedzanie. Zwykle zdarza sie to w miesiacach letnich; nie dotyczy piatkow (wszyscy sie szoruja przed pojsciem do meczetu) i bogatych dzielnic. Algierczycy oczywiscie maja na to swoje sposoby- w kazdym domu znajduje sie duzy zbiornik, ktory codziennie sie napelnia, aby przypadkiem nie zostac ze sterta brudnych naczyn na caly dzien :-). Takze nie jest to strasznie uciazliwe. Zmusza jednak do refleksji: nigdy mieszkajac w Polsce nie dziekowalam Bogu za ten dar, jakim jest woda- bylo to tak normalne ze byc musi. Kiedy jednak zauwazasz ile bez niej jest ograniczen, jak ciezkie byloby zycie bez mozliwosci chocby kapieli w upalny dzien... Al-hamdulillah ya Rabbi!

środa, 18 marca 2009

Halawiyat czyli ciasteczka

Ten temat pewnie jeszcze nie jeden raz bedzie goscil na blogu - ciacha! Oczywiscie kazde na oddzielna okazje; i tak na weselach zazwyczaj serwuje sie widoczne na zdjeciach d'jazariyat- to ciasto podobne do filo, zazwyczaj z dodatkiem kolorantu aby uzyskac bajeczne barwy- czesto zdobione perelkami i innymi gadzetami. Wewnatrz znajduje sie masa z mielonych orzechow lub migdalow. Upieczone ciasteczka zalewane sa cieplym miodem i dzieki temu staja sie delikatne i soczyste. Okres waznosci to nawet kilka miesiecy.
Podobne pysznosci ciezko jest znalezc w Europie dlatego nierzadki to widok na lotnisku- Algierczyk z torebka lakoci na odprawie. Uwazam jednak za prowokacje wozenie tych ciasteczek w przezroczystych opakowaniach! Ryzyko utraty zbyt wielkie :-)

wtorek, 17 marca 2009

Zwroty grzecznosciowe


Co kraj to obyczaj. Nawet z moim niewielkim zasobem slownictwa zauwazylam jakies niescislosci; nie bedac nawet mama zostalam juz tata! Zeby nie wygladalo podejrzanie: na zenska czesc tzw. 'in-laws' i dalszej rodzinki dzieciaki na dowod szacunku mowia TATA, czyli algierska 'ciocia'. Co i rusz gdzies slyszalam a to 'tata Sara' a to 'tata Fatima'. Tyle ze nie na tym koniec zasad saviour vivu- starsza wiekiem doszywana ciotka to juz nie TATA ale HALTI! Mozliwosc popelnienia towarzyskiej gafy wzrasta. Do tego dochodzi rozroznienie pomiedzy wujenka a stryjenka! Jesli pytasz gdzie jest stryjenka Meriem a ona tak naprawde jest wujenka to nikt nie wie o kogo chodzi :-). Dla uproszczenia kto jest kto:
TATA- doszywana ciocia w mlodym wieku
HALTI- doszywana ciocia majaca mlody wiek za soba
AMTI- ciocia od strony ojca
HALTI- ciocia od strony matki (bez wzgledu na wiek :-)
No a jak to dziala w druga strone? Po pierwsze, nie nalezy sie dziwic kiedy starsi ludzie, nawet nieznajomi na ulicy, zwroca sie do ciebie BINTI(corka). Osoby nieznajome w podobnym wieku (wzglednie te, ktore zapomnialy jak masz na imie :-) moga sie zwrocic slowami UHTI(siostra). Jak widac jedna, wielka rodzina.
Typowego zwrotu arabskiego SAIDA czyli 'pani' w ogole prozno szukac. Jesli juz chcemy byc 'kulturalni inaczej' to mozemy powiedziec z francuska MADAME.
Zwroty stosowane do plci brzydszej podam nastepnym razem inshallah, bo tez troche tego jest...

Papiery, papierki, papierzyska...


Urzedy to zawsze zmora- czy Polska czy Algieria to trzeba cierpliwie wystac swoje w kolejkach. Z jedna zasadnicza roznica: algierczycy sa bardziej uprzejmi dla obcokrajowcow niz dla swoich. To nas ratuje :-)

No wiec jak to jest z legalizacja pobytu? Taki przecietny Polak pragnacy pozostac w Algierii najlepiej zeby byl zona obywatela tego kraju- ci maja najlatwiej :-). Zaraz po przyjezdzie nalezy udac sie do najblizszej komendy policji w celu przedluzenia posiadanej wizy lub zlozenia od razu wniosku o wydanie Karty Pobytu. Takowa Karte otrzymuje sie na dwa lata, a nastepnie dwa razy przedluza, rowniez na dwa lata. Po szescioletniem pobycie (nie przerwanym na dluzej niz pol roku) otrzymuje sie dodatkowa, roczna Karte i wtedy mozna starac sie o przyznanie obywatelstwa.
Info wizowe mozna uzyskac w Ambasadzie PL w Algierze lub na ich stronie internetowej.

Algeria welcome to...



Moje pierwsze dni w Algierii to nowosci, nowosci i jeszcze raz nowosci. Jak zwykle odkladajac na pozniej nie zadalam sobie trudu, zeby dokladniej poszperac w necie kto zacz; tak wiec pomyslalam- bedzie co ma byc, a koncu w Afryce ten sam gatunek homo sapiens zyje :-). Pierwsza niespodzianka byla juz na lotnisku- nikt na nas nie czekal! No tak- samolot mial spore opoznienie, to tlumaczy brak czerwonego dywanika na nasza czesc... W koncu przybyl komitet powitalny no i sie zaczelo: tesciowa zemdlala, kobiety robily swoje tradycyjne 'jojojo', inni krecili video, no i oczywisci tlumy coraz to nowych twarzy. Imienia chyba nawet jednego nie zapamietalam. Ale bylo przyjemnie; widac, ze nowa rodzinka naprawde sie cieszyla z naszego przybycia. Niestety w tym calym zamieszaniu zaczelo powoli cos do mnie docierac- ze jezyk, ktorym sie posluguja to nie ten sam, ktory dukalam na lekcjach arabskiego. O zgrozo! Tak wiec ktokolwiek wciagal mnie w rozmowe to na dzien dobry pytalam, czy spik inglisz :-) No i spik, spik a pewnie. Kuzynka zapraszajacym gestem wskazujac na fotel powiedziala: 'Please, stand up' :-). Oczywiscie wine biore na siebie - nie trzeba bylo obijac sie na lekcjach francuskiego! Nie bylabym soba (czyt. lasuchem) gdybym nie wspomniala o algierskiej kuchni. Wszystko co zaserwowano nam pierwszego dnia bylo rozkosza dla podniebienia i nijak sie mialo do moich nieudolnych imitacji robionych w Polsce. Ogolnie pierwszy dzien byl bardzo ciekawy i pelen wrazen. Ciekawe co dalej?

Na zdjeciu- nowy port lotniczy w Algierze im. Houarie Boumedina.

poniedziałek, 16 marca 2009

Assalamu Aleikum ya mushahidin :-)



Witam wszystkich milosnikow Algierii, Algeria, Algerie i al-Dżazair.
Tutaj inshallah bedziecie mogli podgladac zycie w tym niesamowitym kraju oczami polskiej muzulmanki. Chwilowo na wakacjach, ale moze wlasnie tak z dystansu najlepiej widac to, czego mieszkajac tam na codzien nie zauwazam.