Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 14 października 2009

Bo szorba byla za slona...


Zapowiadalo sie wspaniale. On przystojny wojskowy, ona piekna 19-stka, tryskajaca mlodziencza energia. Zakochani w sobie po uszy - zreszta z wlasnego wyboru, bez swatania, a nawet nieco na przekor rodzinom. Co wiec sie stalo, ze kilka miesiecy po slubie dochodzi do pierwszych rekoczynow?

Jako kobieta pewnie podswiadomie bardziej wspolczuje plci slabszej, uznajac ze sila mezczyzny powinna tkwic w jego charakterze, a nie w miesniach. Czy tlumaczyc damskich bokserow - nie, ale jednoczesnie nie wydawac osadu znajac relacje tylko jednaj strony. Algierskie kobiety to tez nie przelewki - dumne, zazdrosne o swoich ukochanych, wyszczekane; jesli im ulegniesz, to wezma cie pod pantofel. Czy to jednak powod do bicia?

Ten problem generalnie znamy z polskich realiow (i trudno jest powiedziec, gdzie czesciej wystepuje), dlatego chcialabym tylko przedstawic, jak sobie z nim radza Algierki:

- w kraju dziala bezplatny numer 019, pod ktorym ofiara przemocy domowej moze uzyskac pomoc,
- policja jak najbardziej ma obowiazek interweniowac,
- czesto jednak same kobiety nie chca mieszac w swoje malzenstwo obcych osob; stad rodzinne zalatwianie spraw - zwrocenie sie do ojca/brata o interweniowanie i pouczenie (a czasem troche nastraszenie) delikwenta,
- rodzice bitej kobiety traktuja sprawe honorowo: 'Nie po to dalismy ci nasza corke za zone, zebys sie na niej wyzywal' - i zabieraja poszkodowana do domu. Wiekszy to wstyd dla mezczyzny, ze zona z nim byla nieszczesliwa i zmniejsza szanse takiego boksera na powtorny ozenek, czy przyznanie opieki nad dziecmi.
- rozwod na wniosek kobiety jest prawnie i religijnie dozwolony, szczegolnie jesli do pobic dochodzi nagminnie; sa jednak kobiety, a czasem ich rodziny, ktore trakuja rozwod jako stygmat i nawet za cene wlasnych cierpien staraja sie go uniknac. Jeszcze gorzej, jesli matka poszkodowanej byla w podobnej sytuacji i nie widzac w tym nic zlego doradza corce
opanowanie i... zrozumienie!

- sa tez kobiety (szczegolnie majace juz potomstwo), ktore uzbrajaja sie w cierpliwosc, majac nadzieje, ze maz-despota sie zmieni. Godna podziwu rosyjska ruletka, aczkolwiek znam taka algierska pare - po 20 latach maz oprzytomnial i teraz jest wreszcie przykladnym oparciem dla zony i reszty rodziny.

- sa jeszcze inne, ktore niestety specjalnie prowokuja mezow, by wyrobic im renome 'bokserow' i w konsekwencji miec nad nimi przewage np. w sadzie.
- jesli zas chodzi o meska strone medalu, to wydaje mi sie ze czesciej powodem uzycia sily moze byc sytuacja materialna - brak pracy, mozliwosci utrzymania rodziny itd. co sila rzeczy rodzi frustracje, a czasem nawet prowadzi do choroby psyhicznej. W Polsce czestym powodem jest alkoholizm, co w Algierii wydaje sie byc znikomym procentem.

Przypadki i rozwiazania mozna by mnozyc i czesto nie ma jednoznacznej winy.

Wracajac jednak do poczatkowego watku - historia o ktorej wspomnialam jest prawdziwa; co gorsza tych dwoje ludzi to kwintesencja powiedzenia 'Kto sie czubi, ten sie lubi". No bo jak zrozumiec pare, ktora jeszcze ze swiezymi siniakami idzie na romantyczny spacer po plazy i kolacje na miescie? :-O

6 komentarzy:

  1. facet nie ma prawa uderzyc zony, moze nie wiem wydrzec sie trzasnac drzwiami rozbic zastawe stolowa walnac w sciane, wyjsc z domu, ale jak posuwa sie do rekoczynow w mojej opinii przestaje byc facetem.
    Takze doszukiwanie sie nawet odrobiny winy w tym ze algierskie kobiety sa pyskate czy zazdrosne jest troche bezsensowne bo jakos nie chce mi sie wierzyc ze algierski facet nie ejst o swoja zone zazdrosny

    Maria

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego tez pytanie:

    . Czy to jednak powod do bicia?

    Skierowane jest do facetow, i pozostawione bez odpowiedzi...

    OdpowiedzUsuń
  3. -Skierowane do Kobiet-

    Witam

    Jestem.

    "Czy to jednak powód do bicia?"
    No cóż każdy powód jest dobry,byle chęci były.
    Ja nigdy nie podniosłem,ręki na moją pierwszą żonę a ona była wiecznie nieszczęśliwa. Teraz ma innego,który ją tłucze,poniża i podobno jest szczęśliwa !!!

    Moja obecna żona (fantastyczna kobieta)na którą nigdy nie podniosłem ręki,twierdzi że ze mną jest szczęśliwa...

    No i co Panie na to ?

    Ps
    Zachęcam do obejrzenia w sieci wideo o
    możliwościach PANI ,której nie smakował hamburger w MacDonaldzie :)

    (Bo hamburger był za słony...?)

    Pozdrawiam

    FACET

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuje za komentarz ukazujacy 'meski punkt widzenia'. POdejrzewam ze po 'Jestem' cos zjadlo, niemniej jednak o ile dobrze zrozumialam panskie intencje: chce Pan powiedziec, ze niektore kobiety lubia typ dominujacy, mniemam ze na szczescie to wyjatki od reguly.
    Ze swojej strony dodam jeszcze, ze czasem znecenie sie i ponizanie psyhiczne jest grosze od fizycznego - i to akurat dziala w obie strony, bez wzgledu na plec.
    POst nie mial byc rozprawka psyhologiczna na temat wlasciwosci niektorych zachowan lecz ukazac co sie faktycznie dzieje -tu w spoleczenstwie algierskim- i jak sobie z tym radza, badz nie radza pary algeirskie.

    Pozdrawiam i gratuluje cierpliwosci wobec kobiet :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam
    1)Mój komentarz nazwałbym raczej zaprezentowaniem realnie zaistniałych faktów.
    2)Jeżeli pani post miał tylko pokazać realia algierskie -to skąd plakat w języku polskim opisujący uciemiężone kobiety europejskie? (Czy na ulicach Algierii można spotkać arabskie plakaty z podobnymi widoczkami ?)
    3)Zdradzę Pani pewną tajemnicę:

    -zarówno mnie jak i moim najbliższym kolegom przez myśl by nie przeszło potraktować kobietę (lub kogokolwiek innego) w sposób pokazany na plakacie

    -tak się składa ,że zarówno ja jak i moi znajomi ,o których wspomniałem zostaliśmy źle potraktowani przez Kobiety (nasze byłe małżonki,panie sędziny sądów powszechnych,panie psycholożki...) itd.

    -to,że zachowywaliśmy się jak mężczyźni tzn nie roztkliwialiśmy się nad sobą uważaliśmy ,że nie można prać publicznie brudów,dążyliśmy do porozumienia mimo różnic,byliśmy konkretni ,mało wylewni, nie chwaliliśmy się rodzajami szantażu i przemocy stosowanymi wobec nas ,nie rozpłakaliśmy np. na sali rozpraw ,było używane przeciwko nam.
    Znam osobiście wielu wartościowych mężczyzn ,którym byłe/obecne małżonki urządziły piekło na ziemi pod wieloma względami - prawnym,psychicznym, duchowym , materialnym itp.
    Pytanie:jak byście zareagowały na plakat pokazujący bezdomnego ,zrujnowanego pod każdym możliwym względem mężczyznę z odpowiednim komentarzem (w domyśle -z winy kobiet)?
    Przepraszam,że tak się rozpisałem ale w/w doświadczenia nauczyły mnie,że jeżeli nie zaprotestujemy przeciwko czemuś głośno i dobitnie staje się to obowiązującą prawdą.
    Dlatego protestuję wobec takich plakatów i wyrabianiu mi jako mężczyźnie tego rodzaju ,,gęby,,
    Protestuję wobec utrwalania w świadomości społecznej obrazu mężczyzny kata.
    Według mnie możliwym do przyjęcia sposobem reakcji na tego typu zjawiska jest posługiwanie się konkretnymi przypadkami.
    Teraz może Pani napisać ,że przedstawiłem męski punkt widzenia.

    Pozdrawiam
    Facet

    Ps. Gratuluję niewątpliwego talentu w pisaniu bloga,oraz doboru interesujących tematów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Protest przyjety; przyzna Pan jednak ze w wielu sytuacjach ma ono zastosowanie. Plakat sie 'nawinal' bo jakos sugestywnie mi wygladal. Nie chodzi chyba jednak o wyrabianie 'normalnym' facetom jakiejkolwiek renomy, bo powiedzmy sobie szczerze -zarowno przemoc np. fizyczna w/c kobiety, jak i przemoc psyhiczna w/c mezczyzny naleza do wyjatkow, nie wiekszosci.
    Bardzo jednak cenna jest Pana opinia - meski punkt widzenia na wage zlota :).
    Dziekuje za ps.

    OdpowiedzUsuń