Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

wtorek, 22 września 2009

Saha Eidkum!

Swieta, swieta i po swietach. Juz kilka razy mialam okazje w algierskim Eid ul-Fitr uczestniczyc i za kazdym razem docieral do mnie jakis nowy jego aspekt:

Swieta No.1. Totalna niekumatosc o co chodzi :):
- zdziwienie, ze goscie od 9 rano juz sie tlumnie schodza i ze kazdego trzeba 3-4 razy wycalowac, wypowiadajac skomplikowana formulke zyczen swiatecznych: oj, lamalo sie jezyk na "takab allahu minna wa minkum" tj. "oby Allah przyjal (post, akty czci itd) on nas i od was".
- dlaczego w salonie od rana miejsce grzeje wielka taca z kawa/herbata i ciasteczkami i dlaczego jedynie tym sie gosci raczy? Moze dlatego, ze goscie po max 0.5h wychodza, by u innych inne ciasteczka degustowac.
- szok ciasteczkowy - niemozliwe, ze te kwiatuszki, koraliki, blyskotki mozna samemu w domu wykonac!

Swieta No.2. Formulki, al-hamdulillah, opanowane - mialam na to sporo czasu :). Zaskakujace ciekawostki:
- zeszloroczni goscie mnie pamietali!
- zachwyt, ze co nieco rozumiem i nawet swoje trzy grosze wtrace (aczkolwiek nie zawsze na temat :))
- wreszcie moi goscie - kolezanki ze szkoly i polska muzulmanka :),
- dzieciaki: dziwnie na czlowieka patrza, jesli po zlozeniu im zyczen nie siega sie do kieszeni/portfela :). Jednak mozna ich na inne sposoby udobruchac; ja majac zdolnosci fryzjerskie zostalam ustanowiona 'nadworna czesaczka' i na warkoczykach i kucykach pol dnia mi uplynelo.

Swieta No.3. Doprawdy, powinni z miejsca przyznac mi algierskie obywatelstwo :), poniewaz:
- od samego rana pomagalam w sprzataniu,
- samodzielnie upieklam swiateczne ciasteczka,
- wizyty u innych czlonkow rodziny przestaly byc stresujace, zarowno dla mnie jak i osob mi towarzyszacych ("a wiadomo co ona znowu wypali":)),
- ku mojej rozpaczy zaczyna sie sprawdzac polskie przyslowie "Jesli wejdziesz miedzy wrony..." - zaczelam nadmiernie gestykulowac i przekrzykiwac innych na spotkaniach towarzyskich - Algierka pelna geba :).

Jak widac poczatki bywaja trudne ale w koncu swiateczna atmosfera robi swoje; nawet nie znajac zwyczajow i tradycji mozna sie z Eid cieszyc, a niedawno zakonczony Ramadan nastraja wszystkich do przymykania oczu na wpadki innych i przebaczanie bierze gore nad zdziwieniem i politowaniem :).


3 komentarze:

  1. Sarciu, Eid Mubarak!
    Super napisane! Tak dobrze, że nie chce mi się mojego posta o Eid puszczać, bo się kryje :D.

    Mama Ammara (z mojego konta za nic żaden komentarz nie idzie)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sarciu, jak zawsze fajnie napisane i miło się czyta... co dzień wypatrywałam nowego wpisu...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje i pozdrawiam stale czytelniczki. Brawa za wytrwalosc :).

    OdpowiedzUsuń