Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

czwartek, 3 września 2009

Mini poradnik przetrwania



"Jak ty tam sobie w ogole radzisz?" - czesto slysze od znajomych, jakby zycie po drugiej stronie Morza Srodziemnego bylo reality show'em w stylu "Robinsonow'. Faktycznie, wiele osob nie wyobraza sobie zycia w Afryce, a do tego w spoleczenstwie muzulmanskim.

Moje przemyslenia w tym temacie - po licznych rozmowach z innymi, ktorzy sobie poradzili lub nie - przedstawiaja sie nastepujaco:

1) to czy potrafimy ulozyc sobie zycie w innym kraju, obcej kulturze czy tradycji wynika w wielkiej mierze z poziomu naszych zdolnosci przystosowawczych. Czy bedziemy zauwazac i wytykac kazda innosc do ktorej nie przywyklismy? Czy bedziemy stale porownywac "bo u nas jest lepiej"? Czy bedziemy akcentowac swoja innosc, a w naszym mniemaniu wyzszosc?
2) nasze priorytety - czy jestesmy w stanie pojsc na kompromis jesli chodzi o standardy? czy przedmioty jakie maja nas otaczac beda wazniejsze od ludzi, czy atmosfery? Jesli np. religia odgrywa w naszym zyciu wazna role, to czy jej swobodne praktykowanie bedzie dla nas wazne?
3) rozlaka z rodzina - mimo, iz nieuchronna to jednak ma w sobie pewne pozytywy: przez tel/net ciezko jest sie klocic :) no i spotkania raz na rok tez sa bardziej wyczekiwane i doceniane niz te - dajmy na to - cotygodniowe.
4) strach przed nieznanym - tu niestety pokutuje czarna wizja meza-tyrana, ktory w momencie powrotu do ojczyzny porzuca swoja owcza skore. Co ciekawe, nie zdarzylo mi sie jeszcze spotkac owych europejskich 'niewolnic' wiec albo sie dobrze ukrywaja, albo przypadki te sa mitologiczne. Prosze jednak nie traktowac tego, jako zapewnienia o nienagannym charakterze wszystkich algierskich malzonkow lecz bardziej jako przestroge, ze wilka widac nawet spod owczej skory - trzeba jedynie uwaznie obserwowac, zanim podejmie sie decyzje o wspolnym zyciu (nie mowiac juz o wyjezdzie).
5) odpornosc na krytyke - tu prosze sie liczyc z dwustronnym 'polem razenia': Algierczycy - "Czy w Polsce nadal kupuje sie chleb na kartki?"; Polacy - "To ile namiotow liczy twoja oaza?"
6) charakter/osobowosc - a konkretnie nasze nastawienie do zycia: jestesmy pesymistami czy optymistami? Jesli to pierwsze to niestety ale wszedzie bedzie nam nie dobrze, nie tak, za malo, za duzo, za goraco, za zimno itp.

Suma sumarum, zlotej recepty na przetrwanie nie ma, aczkolwiek zrobic kulturowy rekonesans zawsze warto. Nie powinnismy jednak polegac wylacznie na opiniach i odczuciach innych, bo nie kazde ciastko wszystkim tak samo smakuje. Takze ja ze swojej strony, skromnie powiem -reklamacji na Algierie nie udzielam :).

10 komentarzy:

  1. jak to mawia mój mąż - le bonheur est dans la tete :)

    OdpowiedzUsuń
  2. strasznie fajny ten twoj blog :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. salam alaykum, Saro, chyba mój komentarz informujący o przyznaniu ALGIERSKIM KLIMATOM nagrody "Fabulous Blog" przepadł w morzu błędów goglowskich! Zatem jeszcze raz próbuję: "za humor, styl i wiele interesujących informacji"!
    wiecej o nagrodzie i regulaminie: http://arabiasaudyjska.blogspot.com/search?q=nagroda
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie dziekuje :)
    Jesli anonim by sie podpisal to wiedzialabym komu :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Umm Latifo
    Wielkie dzieki... az nie wiem co powiedziec/napisac :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie się bawię czytając Twój blog :) Być może w przyszłości skorzystam z Twoich porad i tym samym będę mogła podzielić się moimi wrażeniami z pobytu (osiedlenia się?) w Algierze.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  7. Umieram z ciekawosci Ulo :). Mam nadzieje ze wrazenia beda tylko pozytywne i nic z moich czarnych scenariuszy sie nie sprawdzi...

    OdpowiedzUsuń
  8. witam Saro! Ciekawie piszesz! Mowisz ze juz 4 lata mieszkasz w Algierze. I z Twoich opowiesci wnioskuje, ze czas dobrze Ci tam uplywa, generalnie dobrze sie tam odnajdujesz i czujesz, ze kultura algierska i muzulmanska Ci sprzyja i dobrze sluzy.
    Ale pytanie mam jedno - jak znosisz rozloke z rodzina, z nasza rownie wspaniala kultura (polska), czy gotujesz mezowi polskie przysmaki? Wogole chcialabym sie Ciebie zapytac jak Twoja rodzina odnosi sie do Twojego pobytu w Algierii, rozumiem na stale, for good? Odwiedziny raz w roku? To wystarczy zeby nacieszyc sie rodzicami, rodzina w Polsce?
    A dzieci? Pewno macie juz slodkie dzieciaczki, czy uczysz ich jezyka polskiego?
    Troche pytan sie uzbieralo i pewno byloby ich wiecej, ale na poczatek wystarczy:)
    pozdrawiam, i tylko dodam ze moj chlopak jest Algierczykiem:) ale nie mieszkamy w Algierii, ani w Polsce tylko w innym kraju w Europie.POZDRAWIAM i dzieki z gory jesli wyrazisz chec odpisania na moje pytania:))
    Saha!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Anonimko (czy Saha to twoje imie? :)

    W skrocie:
    -poki co odwiedzam POlske raz na 4 lata, ale za to wizyta trwa ponad rok :)
    -wystarczy, nie wystarczy -trzeba sie przyzwyczaic, zyjac na obczyznie
    -dzieci jak najbardziej zamierzam polskiego uczyc, skutek jeszcze jest malo widoczny :)bo synek na razie spikuje w jezyku wlasnym hehe.

    Jesli masz wiecej pytan to prosze napisz w komentarzu swoj adres mailowy -nie ukarze sie publicznie, tylko do mojej wiadomosci. POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń