Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Jaka dzisiaj pogoda?



Przepisow na przetrwanie algierskich upalow jest wiele. Oto lista wyprobowanych przeze mnie:

- przedluzanie (niemilosierne dla innych uzytkownikow) pobytu pod chlodnym prysznicem,

- bliskie sasiedztwo wiatraczka, gdyz ku mojemu zdziwieniu (unlike Gulf states) w Algierii klimatyzatory nie sa az tak popularne lub moze po prostu drozsze,

- spanie na kafelkowej podlodze (posilkujac sie jedynie mata i cienkim materacem),

- zawekowanie sie w chlodnym pokoju - tu wlasnie nalezy z rozwaga wybrac budownictwo; latem te najbardziej zaciemnione, podpiwniczenia i inne przylegajace do skal lepianki najlepiej sie sprawdzaja. Ci nieszczesnicy mieszkajacy na wyzszych pietrach maja juz mniej zabawnie, bo - jak mitycznym Ikarom - im blizej slonca, tym gorzej.

- plazowanie - tu niestety w upalne upaly najlepiej przyjsc wczesnym rankiem lub po prostu w nocy. To ostatnie wyjscie jest calkiem przyjemne, bo niewiele widac (patrz wstydliwe, zahidzabione kobietki :) i temperatura znosna. Opalanie ma sie rozumiec nie jest tu uwzglednione. Co ciekawe niewiele Algierek w ogole lubi/chce sie opalac, ceniac nade wszystko jasna odmiane swojej ciemnej karnacji lub obawiajac sie ukazania piegow :).

- flesze, gazuzy, lody- ten sposob jest chyba najprzyjemniejszy :). Dla niewtajemniczonych: flesz - to zamrozony, dlugi foliowy 'patyk' zawierajacy podejrzewam jakis mix soku i emulgatorow; gazuz - to napoj gazowany algierskiej marki (np. Boualem, Silime), bo Fanty juz tak nie nazywaja; lody - wiadomo o co chodzi, choc przyznaje ze po zachwalanych przez innych lodach z automatu wiecej sie spodziewalam; jakos tak bialkiem za bardzo zanosily - kwestia gustu.

Reasumujac - sloneczko kazdy lubi, lecz do afrykanskich upalow nie kazdy moze sie na dluzsza mete przyzwyczaic. Wydaje mi sie, ze Algierczycy - mimo, iz w okresie letnim od tego zaczynaja kazda rozmowe "Jakze dzisiaj goraco..!" - tak naprawde sa na upaly uodpornieni i gorzej niz na +40 reaguja na polskie -10*C.


4 komentarze:

  1. ja proponuję wspomnieć tutaj ahmedową kawkę z pieprzem i cynamonem oraz miętową herbatkę z organic mięty ;)

    gorąco pozdrawiam i ściskam mocno:))))
    i melduję, że podczytuję :)

    guess who? ;P
    kisses :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No i ktorz to moze byc? Znawcow slawnej ahmedowej kawki niewielu jest juz na tym swiecie hehe... Swoja droga jakos chyba nie uwazalam na lekcji parzenia bo za nic mi teraz nie chce wyjsc ta kawucha:).
    Witam Juleczko i o zdrowie pytam?

    OdpowiedzUsuń
  3. bravo bravo!
    otóż wygrała pani kawę po marokańsku w ilościach nieskończenie dużych ;P! gratulujemy!

    kawa a raczej kawy do odebrania u organizatora konkursu czyli u mnie ;D

    zapraszam serdecznie po odbiór nagrody
    i nie tylko ;)

    miss you lots!!!!

    kiedy ach kiedy sie spotkamy?

    chlip chlip

    julka- kulka

    OdpowiedzUsuń
  4. Daj Boze nadejdzie ta wiekopomna chwila - nie rozpaczaj :).

    OdpowiedzUsuń