Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 8 lipca 2009

World wide web...


"A przepraszam, to w Algierii jest juz internet?'- zapytal mnie kiedys jakis Polak. Pytanie wydalo mi sie przekomiczne wiec odparlam: "No nie wiem jak inni ale w moim namiocie jest; poza tym mam wielblada na stale lacza, wiec jak szybko biegnie to dobrze odbieram..." :-). A co - obalajmy stereotypy. Tu tez moje uklony w strone polskiej Neostrady, ktora swoja niedawna reklama uswiadomila nam - niedouczonym Polakom, ze nawet zapadla oaza na pustyni moze byc calkiem nowoczesna...

Jesli chodzi o Algierie, to faktycznie, ostatnie lata byly okresem szybkiego rozwoju telekomunikacji - coraz bardziej zbajerowane komory, laptopy, kafejki internetowe prawie na kazdym rogu ulic i coraz czesciej stale lacze w domu. Nie mowie tu o mniejszych miescinach, bo te pewnie jeszcze dlugo pozostana normalne i wolne od tych nalogow :-); to przeciez tam turysci chca przyjezdzac, by odpoczac od miejskiego zgielku.

Z czego Algieria najczesciej korzysta w sieci? Wydaje mi sie ze numerem jeden sa czaty - z przewaga tych 'zagranicznych', glownie francusko i anglojezycznych. Nie tylko mlodz je okupuje ale nieco starsze pokolenie skomputeryzowanych szczesliwcow tez. Co robia na czatach? Polowa pewnie najzwyczajniej w swiecie uzywa tego taniego sposobu do utrzymywania kontaktu z zamorskimi czlonkami rodziny, bo tacy prawie w kazdej rodzinie sa. Reszta to ciekawi swiata poszukiwacze przygod, a nierzadko takze zon :-). "Internetowe malzenstwa" nie sa jeszcze zbyt popularne wsrod algierskiej spolecznosci, choc przyznam ze znam taka parke (oboje "made in Alg"). Kolejna grupa, ktora okupuje dosyc czesto kafejki to mlodziez szkolna, szczesliwa ze przy okazji jakiegos projektu na zajecia ma okazje poklikac w niekoniecznie z tematem zwiazane stronki. Tu uklon w strone rodzicow - wielu jest swiadomych zagrozen jakie czyhaja w internecie, poza tym pracownicy kafejek tez reaguja widzac podejzane witryny.

Na koniec pragne zaznaczyc, ze algierscy uzytkownicy komputerow/internetu to w wiekszosci samouki; w szkole intormatyki nie bylo wiec od razu na gleboka wode musieli wskoczyc. Majac powyzsze na uwadze - calkiem niezle im ten skok wychodzi :-).





5 komentarzy:

  1. Super :)
    Ja ze swojej strony mogę dodać, że zachwyca mnie, jak szybko wsztscy się uczą tej obsługi. W mojej rodzinie jest niby ułatwienie, bo szwagierka jest doktorem informatykiem, jednak na stałe z teściami nie mieszka. Teściowa, kobieta wprawdzie piśmienna jednak tylko po francusku i ie biegle, starsza, bo już dobrze po siedemdziesiątce, super opanowała Skype i podstawy obsugi. Świetnie radzi sobie ze swoja komórką. Próbuje uczyć się od nas i córek pojedynczych słówek po angielsku. Podziwiam ją bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Byc moze to jakies algierskie cechy wrodzone :-).
    Dziekuje za komentarz i baaardzo prosze o podpisanie sie ksywką lub imieniem - latwiej potem rozpoznac hehe.

    OdpowiedzUsuń
  3. haha mi sie przypomnialo z bloga umm latify jak ktos kwestionowal mozliwosc uzywania internetu przez kobiety w KSA hehehe

    OdpowiedzUsuń
  4. "A przepraszam, to w Algierii jest juz internet?"

    rewelacja... przypomina mi to sytuację, gdy po przyjeździe do Polski mój mąż zaczął rozmawiać o samochodach... usłyszał wtedy:

    "to wy tam w Algierii macie samochody?" :D

    ale czego się spodziewać, skoro kupując znaczek na poczcie pada pytanie: "A to gdzie ta Algieria, gdzieś w Europie?" :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahah, i kto tu jest sto lat za Afryka ?

    OdpowiedzUsuń