Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

piątek, 3 lipca 2009

"Przychodzi baba do lekarza..." - czyli o czym można pożartować?

Jedno jest pewne - zdecydowanie nie o wszystkim. Absolutnie niedopuszczalne zarty to te o podlozu seksualnym. Nie zartuje sie tez z najblizszych osob w rodzinie; teksty typu - "twoja siostra wyglada jak ninja" moga pozostawic co najmniej sina obwodke wokol oka . Z zasad czy praktyk religijnych tez raczej nie, ale juz z glowy panstwa smialo mozna :-). Swego czasu nasz obecny 'wielki' prezydent publicznie powiedzial: "Wiem, ze ludzie smieja sie ze mnie, ze jestem napoleonowego wzrostu" . No coz, o ile nie spotykal sie z prezydentem Syrii lub ex-Francji to dalo sie ten mankament jakos ukryc :-).

Moje ogolne wrazenie w tym temacie jest nastepujace - rzadko miewalam okazje posluchac, jak inni opowiadaja typowe kawaly (tzn. wymyslone historyjki). Za to o wiele zabawniejsze sa prawdziwe opowiadania Algeirczykow, o tym 'co mi/koledze/sasiadowi sie przydazylo'. Nie wiem na ile jest to narodowa sklonnosc, ale oni bez zadnych 'wzmacniaczy' potrafia cala noc tak nawijac, wzniecajac ogolna wesolosc towarzystwa. Moze humor nie jest jakichs najwyzszych lotow ale przynajmniej autentyczny i niepowtarzalny. Dodam, ze stosujac sie do islamskich zasad prawdomownosci nie powinnismy nawet w zartach klamac.

Jesli chodzi o algierska znajomosc 'zagranicznego' humoru to niewatpliwie kroluje tu Jas Fasola, znany jako Mr Beam (nie 'Lubja' bynajmniej:-)).

A jakoze ostatnimi czasy na blogu zagoscil romantyczno-weselny klimat, to utrzymujac owa konwencje przedstawiam Kamela Boukeza w skeczu "Ziec - supermen" :-).


video

2 komentarze:

  1. do skeczu przydałaby się lista dialogowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Konohanahime
    Skecze niestety najsmieszniej brzmia w oryginale, moj dokladny przeklad na polski pewnie by go zupelnie znieksztalcil :-). Postaram sie cos jeszcze przypiac z angielskimi subtitles inshallah, zeby wszyscy mogli sie posmiac.
    Generalnie fabula filmiku jest w skrocie taka: narzeczony przychodzi do domu wybranki aby ustalic przedslubne wymagania- szczeg posag jaki jej wyplaci (mahr) i oczywiscie jak to czasem bywa jej rodzice zawyzaja, a jego pragna obnizyc.
    Wymagaja np by zona mieszkala sama, dostala mnostwo zlota, i pieniedzy. Narzeczony 'z bolem serca' sie zgadza, ale kiedy po slubie tesciowie przychodza by odwiedzic corke, on sie odplaca tym samym, mowiac ze za kazda wizyte beda musieli zaplacic :-).
    Na filmie mozna tez 'podejrzec' jak wyglada wnetrze algierskiego domostwa, stroje - szczeg. kobiet i przecietna ulica.

    OdpowiedzUsuń