Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

czwartek, 16 lipca 2009

Panowie - co sie nosi?

Wychodzac nieco z tego babskiego swiatka hidzabow, kulinariow i tradycji chcialabym pokazac troche meskiej Algierii - tzn. co jest mniej lub bardziej 'trendy' wsrod plci brzydszej. Chociaz glowna linia podzialu bedzie przebiegac gdzies pomiedzy tradycyjnymi wdziankami a 'la mode' francuska, to jednak te dwie grupy maja w sobie jeszcze sporo podpunktow, ktore niniejszym przedstawiam:

- najmlodsze pokolenie luzakow - wszechobecne jeansy najnowszego fasonu i rozne krzykliwe podkoszulki; do tego tona zelu na glowie (ktory czasem wspanialomyslni nauczyciele kaza zmyc :))
- to samo pokolenie ale o mniejeszej wrazliwosci na zmieniajace sie kanony w modzie - prawdopodobnie tez jeansy, tylko mniej znanej (gorzej podrobionej) marki i koszulka z bazaru; ewentualnie stroj sportowy (Al-hamdulillah - dziekowac Bogu, zlote lancuchy sa w islamie zakazane, a lancuchy dla mezczyzn generalnie nie uwazane, wiec zjawiska 'dresiarstwa' w zasadzie nie ma)

- sa jeszcze chlopcy, ktorzy juz od najmlodszych lat preferuja 'kamis' (luzna koszula do pol-lydki) i obowiazkowa 'szaszije' (czapeczka, najczesciej szydelkowej roboty). Taki jednak zestaw nie ma prawa bytu w murach szkolnych; tam obowiazuje obie plcie 'fartuszek'.
- dalej mamy nieco starsze pokolenie (20-30 latkow); tu juz zdecydowanie mniej zelu (ufff:)) a czasem nawet jakas przyzwoita koszula sie trafi
- znacznie normalniej jest posrod mezczyzn przed 40-stka: tutaj zazwyczaj albo kamisy+szaszije albo stroj biurowy (zwykle bez krawatow)
- powyzej tego poziomu wiekowego mamy wlasciwie powrot do francji-elegancji :) czyli panowie w koszulach i spodniach 'na kant', czujacy sentyment do kolonialnej mody; tu czesty tez jest francuski wasik :)
- starsi panowie holdujacy tradycji czesto ubieraja tzw. 'burnus' - cieply plaszcz z kapturem, majacy rozciecia w miejscu kieszeni, by latwiej bylo mozna do spodni siegnac; zdazaja sie do tego - choc to wyjatki - pumpiaste, przedpotopowe spodnie i to wszystko w polaczeniu z niedbale zawiazanym turbanem. I tym wlasnie gentelmenom turysci zapewne najczesciej robia zdjecia :).


Powyzsze 'okazy' spotkac mozna np. w Algierze, inne regiony maja jeszcze swoje nalecialosci - chyba najbardziej znanym obrazkiem sa Tuaregowie, ze swoimi wiecznie blekitnymi plaszczami. Ponizej przedstawiam anasheed (muza islamska) bardzo popularnego u nas Mishary Rashida Al-afasy, na ktorym to mozna popodziwiac rozne ciekawe wdzianka meskie - nie tylko z Al-dzazair. No i czyz nie fajnie, ze nie wszyscy w naszej globalnej wiosce tak samo sie ubieraja?


video

5 komentarzy:

  1. Ciekawostka o tuaregah:
    Panowie ci tradycyjnie ... zakrywaja twarze. Prawo do ogladania oblicza ma tylko matka i żona. Nawet dzieci nie widują twarzy ojca. Kobiety zaś twarzy nie zasłaniają. Mężczyzna tradycyjnie zajmuje się walką i ... parzeniem herbaty, cała reszta od ubierania go po prace dookoła spada na służących.

    Jak piszę, tak wyglada tradycja, a jak to się ma do współczesnosci ...

    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Asiu

    To chyba o jakims nadzianym Tuaregu mowa, ze tak sobie moze pozwolic ehhe. Ciekawi mnie jeszcze; co nalezy do obowiazkow kobiety, bo rozbienie herbaty ma juz z glowy :).
    Swoja droga szkoda, ze owi pustynni ludzie raczej nie poslubiaja zamnorskich zon/mezow, bo nie ma kogo zapytac jak naprawde wyglada zycie wspolczesnych Tuaregow.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mi się wydaje, że to bardziej ci nadziani. No, ale tak słyszałam. Jak znam smutną rzeczywistość, to w przypadku tych nienadzianych to kobiety robią za słuzących :( Mój szwagier pracuje w bibliotece, w tym projekcie obwoźnej biblioteki. Co jakis czas jeździ z ksiażkami po całej Algierii, w tym po pustyni. Tam też spotyka Tuaregów (dali mi śliczny naszyjnik nota bene) i ma okazję z nimi pomieszkiwać, rozmawia.
    Swoją drogą, jak na początku z najlepszą koleżanką dowiedziałysmy się, że to mężczyzna zakrywa twarz, radości było co nie miara: O! Wreszcie.
    Potem jak mąż zaczął opowiadać nam o ich zwyczajach, podziale obowiązków, juz było mniej radośnie. W koncu doszłyśmy z koleżanką do wniosku, że jeśli ceną za pomoc męża w domu, jest zakryta twarz, to my się dobrowolnie zapakujemy po uszy :) A on niech ma odkrytą i pomaga, nawet mu się herbatkę poda, a co!

    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz Asiu, cos mi sie wydaje ze Tuareg to dobry maz dla zazdrosnej zony , nie koniecznie pracoholiczki :).

    OdpowiedzUsuń
  5. hahaha Zrozumiałam przytyk ;)

    Asia

    OdpowiedzUsuń