Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

poniedziałek, 13 lipca 2009

Moje przygody - wizyty u lekarzy


Wizyty u lekarzy - a bylo ich sporo - wiaza sie zazwyczaj z jakimis fajnymi epizodami. Sam fakt, ze nie od razu sie wyda, ze Algierka nie jestem bywa przeuroczy: no bo kiwam glowa ze zrozumieniem, kiedy inna pacjentka opowiada o swoim zyciorysie, by za chwile cos glupiego i nie na temat palnac, bo akurat inaczej niz trzeba zrozumialam :-). Kiedys siedzac w poczekalni ze szwagierka i sluchajac 'poczekalniowych opowiesci' zapytalam sciszonym glosem "co to jest 'namusa' (czyli komar)?" bo akurat o tym byla mowa. Niestety nie dosc cichym; uslyszano i przez kolejne pol godziny odpowiadalam na pytania i przyjmowalam komplementy, az zawstydzona poprosilam kulturalnie by zmienic temat :-). Innym razem ku mojej uciesze spotkalam Algierke, ktora powrocila w rodzinne strony po 10- letnim pobycie w Chicago (to przeciez prawie jak Polska!); byla pierwsza osoba z ktora moglam sie po angielsku nagadac bez koniecznosci nadmiernego 'simplowania' :-). Jeszcze inna 'pacjentka' zupelnie mnie zozbroila swoim pooowolnym, wyyyyraznym "sa-lam a-lei-kum' bojac sie, ze przypadkiem moge nie zrozumiec. Najfajniejsze sa jednak wizyty u mojej (stalej juz) lekarki rodzinnej - za pierwszym razem wycalowala mnie i nie zgodzila sie przyjac naleznej oplaty. Po kilku takich sytuacjach wydalo sie w koncu dlaczego, kiedy to na odchodne wziela mnie pod reka mowiac: " Saro, czy moze masz jakies znajome muzulmanki-polki, bo moj syn (tu superlatywy na jego temat) nie ma jescze zony ...". No tak, teraz juz wszystko jasne - czytelniczki czekam na zgloszenia chetnych do konca tygodnia :-)!



7 komentarzy:

  1. Witaj...:):) ostatnio nie bardzo miałam czas ale już nadrobiłam zaleglości i przeczytałam wszystko ..;):) Sarciu super się Ciebie czyta...zgłaszam sie jako pierwsza na ochotnika;):) Pozdrawiam Iza

    p.s za 2 tyg robie te pyszne rogaliki z Twojego przepisu... baghrir juz na stałe zagościł u mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny wpis :) szkoda, że te przygody miały miejsce w nie do końca przyjemnych okolicznościach przyrody. dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogie Panie -spokojnie, spokojnie - jest juz konkurencja (Iza) ale nadal macie szanse! Prosze sie ustawic i cierpliwie czekac, zapisy sa przyjmowane na biezaca :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Juz na powazniej - dzieki za mile slowa; staram sie, staram - porannej kawy nie dopijam przez tego bloga :).
    A zupelnie powaznie - problemy Zdrowotne nie byly dzieki Bogu powazne, po prostu jakos ciezko bylo mi przyzwyczaic sie do zmian klimatycznych. Stad co i rusz spotykalam sie z grypa, jakims wirusem badz bolacym zebem. Ale nie mam na co narzekac; ilez nowych przesympatycznych osob mozan u lekarza spotkac :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Znakomity blog - gdybym wpadł na niego parę dni wcześniej, to pewnie nie zdecydowałbym się na pisanie swojego... Masz bardzo celne obserwacje - nie ze wszystkimi się może zgadzam, ale będzie jeszcze okazja o tym podyskutować.
    Pozdrawiam serdczenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, Sara, już jesteś kolejną, którą wpakowano w swatanie. Chociaż, przyznaję, moce przerobowe masz lepsze, bo juz chętne są. Ja na moich dwóch kawalerów nie mam chętnyh od 3 lat :( Kiepska ze mnie zwatka :P

    Ehhh, skąd ja znam pogaduchy u lekarza w poczekalni... Tylko ty to jeszcze co nie co rozumiesz, a ja hihihi Panie nawijały szalenie. Za to jak już prawda wychodziła na jaw hohohoh wtedy to zaczynał się słowotok :))))

    Salamki
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  7. Al- Gierczykowi dziekuje za odwiedziny; tez mam nadzieje ze nie ze wszystkim sie zgadzasz bo wtedy twoj blog bylby zbyt podobny do mojego:). Ze tak wejde ci w slowo:"Inszallah :), jeszcze bedzie okazja".
    Asiu - znasz moj bol ehhe.

    OdpowiedzUsuń