Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

sobota, 6 czerwca 2009

Algierskie Wesele



Zastanawiałam się często, dlaczego w okresie letnim na naszym osiedlu prawie codziennie rozbrzmiewa głośna muzyka? Powiedziano mi, że to weselna wesołość i grać głośno należy. Ok, jeden dzień rozumiem, ale czy to możliwe że codziennie ktoś wyprawia w naszej okolicy wesele?! Sprawa się nieco wyjaśniła, kiedy moja własna szwagierka wychodziła za mąż. Wesele prawie tydzień trwało - także teoretycznie 4 osoby na miesiąc biorą ślub w mojej dzielnicy :-). No to juz bardziej realne dane statystyczne.

Jak te uroczystości mniej więcej wygladają?

Zaczyna się wszystko od baranka; pan młody podarowuje go przyszłej żonie (poprzez kobiety ze swojej rodziny) i oczywiście jest to okazja do imprezowania. Baranek bynajmniej nie ma służyć do dobywania z nim spacerów ale - pragmatycznie - do skonsumowania na weselnej uczcie. Kolejny dzień - to proszony obiad. Nazwałam ten dzień obiadowym,. ponieważ raczej nie przypomina to całonocnego biesiadowania na polskich weselach. Goście schodzą się po połódniu, są tańce podczas których serwowane są słodkości i napoje/kawa/herbata a dopiero póznym popołódniem podano coś konkretniejszego - kuskus ('a must-be' algierskiego menu weselnego) z mięsnym sosem (R.I.P barankiem :-)) , drugie danie zawierające też jakoweś części baranka i przypominające sos, plus sałatka ze świerzych warzyw oczywiście obowiązkowo popite 'gazuzem'- napojem gazowanym algierskiej marki. Dań nie za dużo ale goście glodni na pewno nie wyszli. Co ciekawe, tego dnia panna młoda (alg. arosa) nie dołącza do gości, no chyba że na krótką chwilę i to - ku mojemu zdziwieniu - w stroju codziennym. Tłumaczy mi, że chce wyglądać zaskakująco pięknie dopiero nazajutrz.

No i to miał być własnie gwózdz programu: następnego dnia odbywało się już te właściwe przyjęcie - w wynajętej sali, z żeńskiem DJ'em, wystrojonymi gośćmi, którzy jednak nie mają szans przebić arosy :-). Jej fryzura, makijarz i kilkakrotnie zmieniane stroje wydałyby się niejednej europejce ogromną przesadą. Ale tradycja - tradycją, podtrzymywać trzeba.




Ciekawostki - tego dnia serwowane były tylko ciaskeczka, lody, napoje już bez dań obiadowych; arosa wypiła trochę mleka na początku i potem obyć się musiała smakiem (a nuż szminka się zmarze, albo kawałek ciacha utkwi między zębami :-)); kobiety w tym czasie tylko tańczą i robią zdjęcia ze zmieniającą się jak kameleon panną młodą: żadnych nadzwyczajnych gwozdzi programu. Pod koniec imprezy zjawia się pan młody; zajmuje miejsce obok małżonki, jeśli jest z tych bardziej rozrywkowych to i zatańczy ku uciesze gawiedzi :-). Pokroją tort - tu już panna młoda może kawałek skubnąć :-), ostatnie fotki i kończymy show. Nie jest to jednak moment pożegnania nowożeńców.
Arosa wraca do siebie, doprowadza się do porządku, coś pewnie będzie juz mogła przekąsić no i jeszcze czeka ją ostatnia wizyta damskiej części rodziny męża - to taka algierska 'noc henny'. Jednak owej brązowej mikstury nie nakłada się - jak w Maroku, czy Pakistanie - tworząc piękne kształty i wzory ale symbolicznie wykonuje 'placek' na wewnętrznej stronie dłoni i końcach palców rąk i nóg. Po tych rytuałach panna młoda może przespać się troche, mając zalożone specjalne ochraniacze uniemożliwiające odpadnięcie henny. Następny dzień sporo zmieni w jej życiu.

Jest to dzień przyjęcia wydawanego przez pana młodego, po którym młodzi będą mogli już razem zamieszkać. Udając się na fete arosa żegna wszystkich domowników, bo już tutaj nie wróci. Przy dzwiękach klaksonów, czasem bębnów lub nawet orkiestry korowód samochodów wiezie ją do miejsca przezanczenia.
Zdecydowana większosc algierskich młodych par zamieszkuje z rodziną męża, razem bądz na oddzielnym piętrze tego samego domu. Muszę dodać, że wiele dziewczyn cieszy się, iż nie bedą same i obecność teściowej czy szwagierki wręcz je raduje. Praktycznie rozumując: w momencie powiekszenia się rodziny, czy nawet choroby taka rodzinna pomoc bardzo się przydaje.

Pewnie się dziwicie, dlaczego nic nie wspomniałam o podpisywaniu 'kontraktu małżeńskiego'. Wszystko przez to, że w Algierii zwykle załatwia się owe formalności w momencie zaręczyn. Trwają one kilka miesięcy, a czasem nawet lat i w tym czasie młodzi mogą się już spotykać bez przyzwoitek, choć nie zamieszkują jeszcze razem.

Ciekawe, jak dla mnie, było też tzw. 'przenoszenie arosy' - tzn. urządzanie jej pokoju w domu męża, jeszcze przed ślubem. Oczywiście sama panna młoda palcem w tej sprawie nie kiwnęła - wypakowywaniem 'dobytku' zajmują się zwykle siostry, ciotki, przyjaciółki. Układają w szafach ubrania, przewiązuając je tasiemką, którą arosa ma sama potem rozwiązać; zawieszają zasłony i ozdabiają łoże, nie mówiąc już o mnóstwie kolorowych ozdóbek ustawianach gdzie się tylko da, jak choćby tasiemkowe kwiaty zawieszane na uchwyty od szafek :-).

Na koniec dodam, że nie każde wesele w Algierii wygląda dokładnie tak, jak opisane powyżej. Wiele zależy od regionu i panującej tam tradycji, zasobności portfeli czy religijności rodzin.

Na zdjęciach: Algierskie wesele wczoraj (1870r.) i dziś (2006r.).

Dla zainteresowanych: filmiki na YT o różnych lokalnych zawyczajach weselnych w Algierii:
- wesele Tuaregów
- wesele Szałi
- wesele w Algierze


21 komentarzy:

  1. bardzo ciekawie opisałaś ceremonię zaślubin, właśnie wczoraj byłam na typowo polskim weselu i hmmm mam wrażenie, że zdecydowanie wolałabym być panną młodą w algierii :-) - tak z racji wyglądu uroczystości jak i ze względu na tragiczny polski zwyczaj spożywania dużych ilości alkoholu - co powoduje iż często panna młoda wydaje się być jedyną trzeźwą osobą na całej imprezie (no może jeszcze w towarzystwie dzieci :-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hussan , mysle ze znales kulture Polska ! , bo jestes w Polsce . Zalezy tez od roznych rodzin, kultury tak jak w Algeri itp....Jak wszedzie jest to roznie , ty pochodzisz z innej kultury, dlatego taka twoja reakcja , jak kocham Polska kulture goscinnosci, wedlug mnie to najgoscinniejszy kraj na swiecie , ma wady ale to inny temat.
      Ciekawa jestem , czy tak po slubie jest slicznie , latami jak caly ten slub,traktowanie, milosc,SWOBODA, WOLNOSC, EGZYSTENCJA KOBIETY, ... itd... na ten temat sa przerozne informacje, tam nie , bo boja sie, ale jak uda im sie wyjechac , to inaczej mowia o swoim zyciu .Nie wszystko zloto co sie swieci, zycie jest zyciem. Napisalam tak , bo o Europejczykach , czy krajach z Ameryki , duzo kobieta mowi o swoim zyciu, itd, a o Arabskich , malo , mysle ze tu siedzi lek , ktorzy mowia glosno o nim.
      Arabowie ,lubia kobiety a zwlaszcza blondynki, a dlaczego kobiety z tych krajow nie maja prawa powiedzenia , sam wiesz dlaczego i to jest nie ok !

      Usuń
    2. uff trochę pózno ale teraz to przeczytałam i ogarnął mnie pusty smiech i trochę się zirytowałam.jestem polką niestety nie czuje sie dumna ani trochę . pani anonimowa z 2 .2.2012 niedosyć ze nie czyta pani ze zrozumieniem to jeszcze operuje stereotypami.wypowiadajaca się powyżej hussan to nie on arab tylko ona polka co dokładnie wynika z tekstu. i nie jest uprzedzona do polskiej kultury tylko opisuje ja z natury . bo niestety to prawda 90 % polskich wesel to upijanie sie do nieprzytomności robienie głupot po pijanemu i zakończenie bójką.i to fakt statystyczny który osobiście przetestowałam.polska gościnnośc taaaa zastaw sie a postaw się to goscinnośc na pokaz tak naprawde polacy w smutnej większości to naród zawistny nieuprzejmy ksenofobiczny i barrdzo rasistowski.pisze to jako polka a nie ktoś uprzedzony. mam męza algierczyka więc wiem dokładnie co pisze o rasiżmie i polskiej nieuprzejmości a teraz o stereotypie złego traktowania kobiet w islamie i małżeństwie islamskim. podkreslam pisze z doświadczenia ponieważ miałam męza polaka niestety pijaka który potrafił podnieśc na mnie reke a w końcu zdradził i wpędził w długi i niestety nie jest to odosobniony przypadek w polsce. i mam męza algierczyka po prostu cud miód i orzeszki .wielka uczciwośc wielka prawośc wielki szacunek i wielkie oddanie dla rodziny przy nim nigdy nie bede sie martwić że zamiast odebrać dzieci z przedszkola poszedł pić z kolegami.oczywiście muzułmanin praktykujący a mnie islam prawdziwy a nie ten medialno kłamliwo terrorystyczny coraz bardziej sie podoba .a jestemy juz 4lata razem więc nie jest to zachowanie na pokaz

      Usuń
    3. uff kobieto anonimowa czytaj ze zrozunmieniem .hussan to nie uprzedzony do polski arab tylko polka kobieta wynika to z tekstu.a ja jako polka też nie uprzedzona tylko smutno rozczarowana tym krajem potwierdzam jej słowa polacy to niestety coraz brdziej pijacki naród. a polska goscinnośc to tylko mit w myśl zastaw sie a postaw sie gościnnośc na pokaz a nie taka ciepła prawdziwa gdybyś znała algierczyków to byś poznała co znaczy naprawde gościnny naród bez zadęcia.no i stereotyp o tym jakie to biedne ucisnione kobiety sa w islamie guzik prawda widać ze swoja opinie opierasz tylko na mediach . zawsze zdarzy się jakaś paskudny wyjatek który żle potraktuje swoją kobietę ale tam to raczej wyjatek bo np w algierii nie ma społecznmego przyzwolenia na złe traktowanie kobiet i byłby napietnowany przedewszystkim przez włąsna rodzine. a w polsce niestety bardzo duzo mężów traktuje okropnie swoje żony i dzieci ale tu nikogo to nie dziwi bo to normalne bo jak chłop baby nie bije to jej wątroba gnije .. np taki i inne "ludowe madrości'w islamie kobiety są bardzo szanowane pod warunkiem że one same sie szanuja i maja wolnośc bo to im koran gwarantuje to nie znaczy że muszą ja wykorzystywać jak niemuzułmanki i biegac pólnago albo umawiać sie gdzie popadnie z byle kim. ale moga studiować pracować podróżować po prostu swiat zachodni coraz bardziej traci moralnośc i wmawia sie nam że rzeczy nienormalne sa normalne i ze to swoboda obyczajowa seksualna itp a tak naprawde prowadzi to do seksistowskiego obrazu kobiety i do upadku instytucji rodzinygdy tymczasem w islamie rodzina ma sie bardzo dobrze a matka jest chyba najbardziej szanowana i najwazniejsza w niej osobą

      Usuń
  2. Witaj Hussan. Z tym alkoholem to niektorzy Polacy az czasem mi nie dowierzaja - wesele bez 'rozbawiacza'? Lub tylko w gronie wlasnej plci? Bo w sumie dla nich te rzeczy (plus jadlo) stanowia o dobrej zabawie. A przeciez mozna sie tak dobrze bawic bez tych 'dodatkow' a i samopoczucie nastepnego dnia o niebo lepsze :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy poscik jak zwykle :) i oczywiscie teksty typu "R.I.P baranek" powalaja :D.

    Ja "przeszłam" przez arabskie wesele jako ta (z jordanskiego) arusa :-) raz (a jako gosc trudno by zliczyc), bo slub bralam w Jordanii i tu tez (bez zadnych czlonkow mojej rodziny) odbylo sie wesele. Mam w zaplanowanych postach te historie i nawet drafcik posta pod tytulem "jordanskie wesela" i moze dam rade je tez wkrotce opisac insha'Allah - akurat nasz "wspolny" czytelnik mogl sobie porownac :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmm... a mnie zaintrygowała ta muzyka, DJ'e... no cóż, jeszcze nie spadłam na Ziemię ;) Z tego, co wiem, nie na każdym weselu na muzykantów się zgadzają, u mnie w rodzince (męża oczywiście) nawet wynajętych w ramach prezentu grajków przepędzili ;) Tak że nie doc, że bez alkoholu i w gronie płci podobnej, to jeszcze bez muzyki, hehe. Ale i tak nie chciałabym mieć takiego weseliska ;)Wolę takie, jak miałam tu w Polsce - jeden dzień, najpierw "formalności", potem tort i kawka, jakiś obiad; i bez potańcówek - miło, wesoło, TANIO i nie takie to wykańczające. Niemniej jednak, tak "z zewnątrz" miło byłoby popatrzeć na takie algierskie przedstawienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie Mamo Ammara, juz czekam z niecierpliwoscia bom tez okrutnie ciekawa.

    Moniu, ci DJ'e i cala reszta jak juz wspomnialam zaleza - tu -od religijnosci rodziny. Ja bylam na kilku weselach o bardzo zroznicowanym charakterze:

    - muzyka 'halal'z wiezy, spiewy i klaskania ale bez tancow.
    - nuzyka na zywo - czyli girlsband z tamburynami, tance, spiewy, klaskanie i ogolna wesolosc- super
    - wesele z muza dyskotekowa w domu (w kameralnym dosc gronie)- tance, a nawet obecnosc ojca panny mlodej, ktory calkiem niezle potanczyc umial :-)

    No i pewnie tak wyliczac i wyliczac mozna by bylo. ..

    OdpowiedzUsuń
  6. Sarciu, jednak cierpliwość będzie potrzebna ;-). Czasu znaleźć nie mogę na napisanie dłuższego tekstu. Ale zamiar noszę w sobie poważny :-). Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aruso, trzymamy cie za slowo :-)...

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Sarciu,

    Mam prośbę... :-) nie związaną z postem... zmieniłaś zdjęcie w nagłówku i mam pyt. co to za miejsce... czy to w Algierii??

    Pozdrawiam
    Hussan

    OdpowiedzUsuń
  9. Do Hussan: zdjecie w naglowku bloga przedstawia oaze w Kerzaz w zachodniej czesci algierskiej Sahary...

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Sarciu!!!

    Bardzo mi sie podobalo jak opisalas Algierskie wesele ja mam meza algierczyka ale slub bralismy w Anglii. Cale wesele w Algierii dopiero przedemna... Pozdrawiam i dziekuje!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieje ze dzieki postowi nie bedziesz az tak bardzo zaskoczona na wlasnym weselu :-).

    OdpowiedzUsuń
  12. :)Witam wszystkich bardzo serdecznie:)jad w sierpniu do Algeri poznac rodzine mojego chlopaka.Smail wspomnial mi ze mozemy wziasc halal.co to takiego i czy to jakas inna odmiana slubu?bardzo mnie to ciekawi.dziekuje za odpowiedzi.POZDRAWIAM WSZYSTKICH BARDZO SERDECZNIE .Iwona

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Iwono
    Zachodze w glowe co to moze byc 'slub hala' bo nei spotkalam sie z takim okresleniem. Moze dopytasz narzeczonego o co mu konkretnie chodzilo - byc moze mail na mysli zareczyny tj. Fetha?

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam serdzecznie raz jeszcze:)chodzi mi o slub w domu tzn przychodzi do domu "ten pan" i daje nam slub ,trwa on jakies 15 min.Dobra moja kolezanka miala taki .Smail powiedzial ze nie musimy isc do mekki tylko to wszystko moze sie odbyc w domu.ja tego nie pojmuje.Dziejuje i przepraszam za dziwne pytanie.IWONA

    OdpowiedzUsuń
  15. Droga Iwono
    Postaram sie przelozyc algierski twojego narzeczonego na 'nasze' ;)
    Imam -ten pan - przewodniczy modlitwie w meczecie
    Mekka - chyba chodzilo o meczet bo Mekka troche za daleko od Algierii ;).

    To wlasnie opisywalam w poscie -w wiekszosci krajow arabskich nie chodzi sie do meczetu aby zawrzec zwiazek malzenski - zwykle dzieje sie to w domu badz wynajetej sali. Osoba udzielajaca slubu nie musi byc 'zawodowym' Imamem; moze to byc prawa osoba sposrod rodziny. Zwykle jest to bardzo uroczyste wydarzenie i choc sama 'przysiega' trwa owe 15 min to przyjecie moze sie znacznie przedluzyc.
    Taki slub nie jest jednak poparty zadnym dokumentem urzedowym wiec o ile nie bedzie pozniej zatwierdzony to prawnie malzenstwem jeszcze nie bedziecie. Mozna jednak w podobny sposow 'zawrzec' zareczyny - wtedy malzenstwem jeszcze nie bedziecie ale bedziecie sie mogli spotykac i 'pokazywac razem' bez niczyjego zdziwienia czy desaprobaty.

    Smialo pytaj jesli narzeczony cos ciekawego jeszcze wymysli ;).
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam:) dziekuje za udzielone mi odpowiedzi.wlasnie to mnie interesowalo.choc powiem szczerze ze wcale mnie sia to nie podoba ,myslalam ze to bedzie zalegalizowane.no prosze jak sie eksperta nie zapytam to mnie w maliny wpuszcza:)bardzo ciekawe forum i tylko pogratulowac.wybieram sie z moim chlopakiem w sierpniu do Algeri i to on wyszedl z tym pomyslem bo chcialby to zrobic w obecnosci swojej rodziny dlatego tez myslalam ze ten slub bedzie zalegalizowany.hmm.mimo wszystko dziekuje i pozdrawiam.IWONA

    OdpowiedzUsuń
  17. Iwono, byc moze sie po prostu nie zrozumieliscie - nie chce tu twojego wybranka od razu osadzac. Ale na pewno jeszcze musicie ten temat baaaardzo dokladnie przedyskutowac.
    Jesli zdecydowani jestescie na slub formalny to powinno sie to wszystko razem odbyc tj podczas tegorocznych wakacji.
    W razie 'sciemy' mozesz podpuscic narzeczonego ze 'i tak zapytam o to znajoma POlke ktora mieszka w Algierii' zeby sie nie wymadrzal za bardzo ;).

    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam... Chciałabym sie dowiedziec czy można prosić panią o e-mail chciałabym porozmawiać na priv. Dziekuje i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń