Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

środa, 17 czerwca 2009

'Ahlan wa sahlan' turyści!




"Prezydent Algierii szkicuje program rozwoju turystyki przyjazdowej do kraju. Turystyka jest bowiem dla kraju narodowym priorytetem - oznajmił prezydent Abdelaziz Bouteflika. Algieria stawia sobie bardzo ambitne cele. Do 2015 roku chce osiągnąć 4 mln turystów i 1.5-2 mld dolarów przychodów. Natomiast w 2025 roku Algierię ma odwiedzić nawet 11 mln osób. Plan działania na rzecz rozwoju ruchu turystycznego nosi nazwę "Vision 2025" i przyjmuje jako priorytety: promocję dziedzictwa narodowego, turystyki religijnej, wyjazdów do centrów SPA, turystyki sportowej oraz biznesowej. "

Pobożne to zali życzenia, czy realne możliwości? Teoretycznie wszystko jest na dobrej drodze - zmniejsza się zagrożenie ze strony działajacych jeszcze tu i ówdzie grup terrorystycznych, inwestuje się w projekty mające przyciągnąć turystów, klimat dopisuje, czego więcej potrzeba? No właśnie chyba międzynarodowego przekonania, że Algieria stała się bezpiecznym i przyjaznym turystom krajem. Krwawe lata wojny domowej uwieczniły ją jako miejsce chaosu i przemocy. A jak jest dzisiaj? Szczerze mówiąc, gdyby nie telewizyjne migawki to ja - mieszkając w stolicy - nie uwierzyłabym, że coś się w ogóle złego dzieje. Generalnie większe miasta - Algier, Konstantyna, Oran - są "tourist friendly", podobnie centrum i połódnie kraju; jednak tereny górskie i wiejskie już raczej w towarzystwie przewodnika-tubylca odwiedzajmy.

Że jest co w Algierii zwiedzać to fakt niezaprzeczalny - kraj ten ma bogatszą o dobre kilka tysięcy lat historię niż Polska :-). W zależności od preferencji turysrycznych ustalamy - co nas najbardziej interesuje:
- prehistoria (np. pozostalości po Flinstonach z Ahoggaru :-))
- starożytność (np. fenickie i rzymskie przybytki- obecnie zabytki)
- średniowiecze (meczety, medresy, pałace i ogrody- niektóre nadal w użytkowaniu)
- era kolonialna (np. Kasbah i Algiers la Blanche - dzielnice Algieru)
- współczesność (budynek Ministerstwa Finansów czy kwatera główna Sonatrach prezentują się całkiem nowocześnie :-))

Algieria, znajdując się pomiędzy dwoma popularnymi turystycznymi krajami -Tunezją i Marokiem, ma jednak zupełnie odmienny charakter. Nie mówę tu o rzezbie krajobrazu czy 'a must-see' zabytkach ale o mentalności ludzi i ich stosunku do "gości". Dla przykładu - w innych częsciach Meghrebu turysta zaczepiający tubylca z zapytaniem o drogę może liczyć na to, że uzyska odpowiedz lub nie, w zależności od dodanego do pytania banknotu :-). Zaś taki przeciętny Algierczyk nie tylko uprzejmie udzieli informacji ale pewnie jeszcze podwiezie (nawet jak mu nie po drodze) i pewnie na obiad zaprosi. Taki to efekt turystycznej alienacji pod koniec zeszłego wieku - kultura gościnności nie zdążyła przesiąknać kultura pieniądza. I bardzo dobrze - to się akutrat Algierczykom chwali :-).

17 komentarzy:

  1. witaj sarciu,
    tak coraz bardziej nachodzi mnie chętka na odwiedzenie Algierii ale coś co mnie powstrzymuje to właśnie te niepokoje na prowincji. My podróżujemy zawsze z dziećmi i zawsze lokalnymi środkami transportu (klimat kur na kolanach czy też innego inwentarza w bagażniku :-) nas nie przeraża) ale to w Algierii wydaje mi się nadal jeszcze mało bezpieczne (choć może się mylę).
    Jednak wizja poznania kraju nie zmienionego (jeszcze) przez masowa turystykę jest bardzo pociągająca :-) może poprostu poczekamy na działania prezydenta w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa (czy też zmniejszenia fundamentalistycznego podejścia do zachodu...) które dotyczy prowincji kraju - tylko czy to możliwe??? Jeden z poznanych przez internet algierczyków twierdzi, że jeszcze długo wrogie nastawienie do zachodu będzie pokutowało w przypadku turystyki...
    Mam nadzieję, że jeśli wybierzemy się do Algierii uda nam się spotkać chociaż na małą pogawędkę przy szklaneczce herbaty :-)

    pozdrawiam serdecznie

    dominika

    www.hussan.republika.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje za dobre rady bo w lipcu wybieram sie do Algierii z wizytą do rodzinki męża a także na wakacyjny odpoczynek.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Dominiko
    No niestety reczyc za to nie moge - sama nie mialam jeszcze okazji nosa poza Algier wysadzic :-)wiec nie wiem czy te prowincjonalne strachy sa na wyrost czy nie. Pocieszam cie jednak ze te bardziej znane turystyczne zakatki (nawet na Saharze) naleza raczej do bezpiecznych miejsc. Przyznam szczerze, o porywaniu turystow (jak w egipskim stylu) nie slyszalam, i ogolnie stosunek Algierczykow do Zachodu wydaje mi sie raczej pozytywny, tym bardziej dziwi mnie opinia twojego znajomego; byc moze ta wrogosc ma miejsce tylko wsrod radykalnych grup, ktore jednak do opiniii generalnej czy narodowej niejak sie maja i stanowia niewielki procent spoleczenstwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak czy siak; kawa lub herbata juz na ciebie czeka - gorzej z moja skromna osoba, bo jakos nie moge do tej mojej Algeirii spowrotem dojechac :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Meriem. Mam nadzieje ze wakacje beda udane i upal lub okazyjny brak wody cie nie zniecheca :-). Zapraszam do podzielenia sie na blogu wrazeniami po powrocie.

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję za odpowiedź :-) mam nadzieję, że zanim dojdzie do naszej podróży (przyszły rok to pewnie najwcześniejszy termin) to ty już będziesz spowrotem w Algierii a jeśli nie to... ja zapraszam na herbatkę/kawkę w Polsce :-)

    d.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sarciu, a "Ahlen ła sahlen" w Jordanii też funkcjonuje - i językowo i w czynie - dokładnie w takim samym kontekście, jak ten, o którym piszesz - zapytaj o drogę, bądź autostopowiczem,wypij kawę w przydrożnej budce, a zostaniesz zaproszony (szczerze, bo to nie są tylko słowa kurtuazji) do jordańskiego domostwa :-). To bardzo miłe, albo trzeba uważać, żeby wyrobić się w czasie z tym, co poza gościna u tubylców, zaplanowało się na czas pobytu w tym kraju ;-). Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  8. A wiesz Mamo Ammara, zastanawiam sie; my - jako jedna noga algierki/jordanki :-) tak wlasnie postrzegamy goscinnosc w naszych krajach - a czy np turysci i przejezdni tez zauwazaja te goscinnosc, czy raczej nastawienie tubylcow na maxymalne wyssanie portfela?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzieki Dominiko za zaproszenie , to bardzo mile z twojej strony :-). Ja mialam okazje w Algierii kilka razy podejmowac gosci z Polski i zawsze jest to bardzo przyjemne na 'obczyznie'; rodzinka potem sie smieje ze po polsku do nich mowie...

    OdpowiedzUsuń
  10. jako, że z zamiłowania podróżujemy głównie po krajach arabskich to mam porównanie...

    coprawda dotyczy ono jak do tej pory tych najbardziej otwartych na turystykę (czasami wręcz za bardzo) i mogę powiedzieć jedno, że im mniej turystycznie... tym bardziej z arabska gościnnie...a im bliżej miejsc popularnych turystycznie tym bardziej każdy podróżujcy (niestety) postrzegany jest jako chodzący portfel - smutne ale prawdziwe.

    Spotkaliśmy się też z jeszcze jedną cechą arabskiej gościnności - że im biedniejsza i skromniejsza rodzina tym chętniej i serdeczniej gości.... może to były zbiegi okoliczności ale tak nam się do tej pory przytrafiało - ostatnimi daktylami i kilkoma garściami kuskusu z sosem się z nami dzielili, tak, że aż nam było niezręcznie bo wiedzieliśmy, że to wszystko co mieli dla siebie ale tyle serca w tym było, że człowieka wielkie wzruszenie ogarniało...

    Lubimy peryferia popularnych miejsc bo tam spotyka się "prawdziwą" Arabię z otwatością, gościnnością i życzliwością - ludzie często się dziwią i pytają "co was tam tak ciągnie? przecież tam tylko bród, smród i ciągłe zaczepki handlarzy??" ale tak mogą mówić tylko ci którzy nie odważyli się wystwić nos poza kurort turystyczny (albo go wystawili ale na objazdowej wycieczce z biura podróży)...

    pozdrawiam dzielne jedno-nogie arabki :-)

    dominika

    OdpowiedzUsuń
  11. Salam,
    24 lipca wybieram się do Bouzeguene w Kabylii. Już wszystko jest zaplanowane, nic tylko wsiadać w samolot i lecieć i.. no właśnie.. Ostatnio pojawia się sporo doniesień o zamachach właśnie w Kabylii. Nie mogę dokopać się do rzetelnych informacji, kiedy pytam znajomych Algierczyków (Kabylów) denerwują się, że kwestionuję bezpieczeństwo ich kraju.

    Z drugiej strony sporo osób odradza mi wyjazd.. I teraz jestem w kropce. Czy jako 'insider' mogłabyś udzialić mi jakiejś rady?
    z pozdrowieniami,
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  12. No niestety Emilio nie mam dobrych wiesci. Kilka dni temu w rozmowie ze szwagrem (wojskowym) dowiedzialam sie ze wlasnie w Kabylii zaczely sie znowu jakies rozruchy. Raczej odradzam wyjazd w tamte tereny, lepiej nie ryzykowac. Jesli jednak zdecyduejwsz sie na wakacje w Algierii to przeciez jest mnostwo innych miejsc, ktore pod wzg bezpieczenstwa sa ok.
    W chwili obecnej jestem na 'przedluzonych wakacjach' poza Algieria wiec nie moge niestety slyuzyc bardziej 'autentyczna' porada :-).
    POzdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Serdeczne dzięki :) No nic, jeszcze pomyślimy co robić, byłoby mi bardzo żal gdybym nie wykorzystała tej szansy, już nawet nie Kabylii, ale zobaczenia Algierii w ogóle. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Droga Emilio
    Przykro mi ze musialam ci odradzic odwiedzenie Kabilii. Daj Boze kiedy juz bedzie spokojniej to sie wybierzesz. Mysle jednak ze stolice mozesz bez problemow zwiedzac - nawet tylko tu zostajac nie bedziesz pewnie narzekac na brak atrakcji.
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. A orientujesz się może jak to w Algierii jest z cenami? W zeszłym roku miałam okazję odwiedzić Maroko. Chociaż to kraj na wskroś przesiąknięty turystyką (no może przesadzam, w Egipcie pewnie 100 razy gorzej), było bardzo tanio. Noclegi tak w przeliczeniu na polskie za 10 - 15zł, obiady podobnie, a zdarzało się i taniej. Czego w takim razie należało by spodziewać się po Algierii?
    Szczerze mówiąc po wizycie w Maroku miałam ogromnie dość wszelkich krajów arabskich (gorąc, niestety brud i jeszcze bardziej niestety wielka nachalność tubylców). Ale chyba nie powsztrzymam się przed ponowną wizytą w tych regionach. Mają w sobie coś magnetycznego i pociągającego, coś takiego... magicznego:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Margarethe
    Nie chce ciebie ani innych wprowadzac w blad,Takze prosze o nieco cierpliwosci a postaram sie 'zasiegnac jezyka' w tej materii.
    Pozdrawiam milosnikow Magrebu :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. witam serdecznie:)chcialem sie zapytac czy ktos byl w miejscowosci Chlef?czy jest bezpiecznym miejscem zeby sie tam zatrzymac?pozatym mam problem ze znalezieniem hotelu,szukalem w inter.bez skutku:(bede wdzieczny za opowiedz

    OdpowiedzUsuń