Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

niedziela, 5 kwietnia 2009

Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom?



'Przepraszam, jak dojechac do przychodni Ain Nadzaa?' - tesciowa uprzejmie pyta przechodnia. 'Jedzcie prosto glowna ulica, potem za bankiem w lewo, przy cukierni w prawo, a jak zobaczycie duzy blok to znowu w lewo. Trzymajcie sie glownej ulicy i dojechawszy do dzielnicy willowej skreccie obok czerwonego domu w prawo'. Tesciowa dziekuje za pomoc, zyczac wszelkiego dobra i bozego blogoslawienstwa, jak to maja w zwyczaju Algierczycy. Ja ze zdziwieniem pytam, czy cos zrozumiala? No jasne, ze tak. Zadnego adresu, nazwy ulicy, numeru domu, a oni i tak trafia do celu :-). Wlasnie, gorzej tylko jak jest sie przyjezdnym, badz turysta- bez lokalnego 'trapera' ani rusz.
Przyzwyczajonemu do informacji na kazdym rogu ulic i dokladnym oznakowaniu mieszkan Europejczykowi przyjdzie blakac sie dzien caly, zanim trafi chocby do szukanej dzielnicy, nie mowiac o dokladnym adresie. Zastanawialam sie, jak listonosze sobie z tym radza - no ale w koncu znaja swoj teren i pewnie z zamknietymi oczami by trafili. W gorszej sytuacj sa juz np. pracownicy DHL - caly dzien szukania odbiorcy, ktorego adres zapisany jest jako 'obok meczetu' :-).
Jak wiec widac da sie z tym zyc, skoro tubylcy nie maja problemu. Ja jednak wiedzona ciekawoscia zapytalam kiedys rodowitego Algierczyka, czy korzysta z GPS? Ubawowi po pachy nie bylo konca :-).


Na zdjeciu: Czy w prawo, czy w lewo - dojdziesz do celu. W koncu ziemia jest okragla...


9 komentarzy:

  1. KOCHANA, nie ma to jak wejsc z rana na Twoj blog! Od razu sie czlowiekowi weselej dzien zaczyna :D Prosimy o wiecej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Saro, a wiesz w ktorym miejscu sa postawione te znaki? Bo mnie zaczyna switac ale nie jestem pewna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :D dobrze wiedzieć. Czyli w razie zabłądzenia adres na karteczce nie byłby pomocny, lepiej sobie zapisać "biały domek koło poczty za krzywym drzewem" ;)
    Sarciu, zdjęcie - rewelacja :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Iman, wez nie strasz, znaki ustawiono tylko do zdjecia prawda...???

    OdpowiedzUsuń
  5. Monis, to jest wyjscie; albo tego GPS-a sprobowac... choc pewnie wyladowalabyc na Grenlandii :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzien dobry Sara :D nie strasze, nie strasze, hehe. Wczoraj patrzylam na mape i jestem prawie na 100% pewna (biorac pod uwage widoki i kierunek Algier a po drodze Larbaa - gdzie to mieszkaja moi tesciowie :D), ze ten znak jest ustawiony jadac z miasta Tablat do Algieru (mozna tylko przez Larbę) a za Col de des Deux Bassins jest rozwidlenie drog - obie prowadza do Larby a z niej do stolicy, tyle ze jedna z nich to taka serpentyna (gorsza niz bieszczadzka), ze chyba wlasnie zrobili te druga, co by ludzie mogli dotrzec do celu przy zyciu. Nawet liczba kilometrow by sie zgadzala. Przy mojej ostatniej wizycie wracalismy ta droga z Sahary i tesc nam mowil: na rozwidleniu w prawo! i tak se przegapilismy, ze maz sie na ledwie na zakretach wyrabial. Wiec jak kiedys go zobaczycie, pamietajcie, A LA DROIT! I Allah wie najlepiej :D Hehehe...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieki Iman, jestes lepsza niz informacja drogowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha, no, GPS przy Iman wysiada ;)

    OdpowiedzUsuń