Moja Algieria

Algierskie klimaty... czyli migawki z życia polskiej emigrantki

wtorek, 17 marca 2009

Algeria welcome to...



Moje pierwsze dni w Algierii to nowosci, nowosci i jeszcze raz nowosci. Jak zwykle odkladajac na pozniej nie zadalam sobie trudu, zeby dokladniej poszperac w necie kto zacz; tak wiec pomyslalam- bedzie co ma byc, a koncu w Afryce ten sam gatunek homo sapiens zyje :-). Pierwsza niespodzianka byla juz na lotnisku- nikt na nas nie czekal! No tak- samolot mial spore opoznienie, to tlumaczy brak czerwonego dywanika na nasza czesc... W koncu przybyl komitet powitalny no i sie zaczelo: tesciowa zemdlala, kobiety robily swoje tradycyjne 'jojojo', inni krecili video, no i oczywisci tlumy coraz to nowych twarzy. Imienia chyba nawet jednego nie zapamietalam. Ale bylo przyjemnie; widac, ze nowa rodzinka naprawde sie cieszyla z naszego przybycia. Niestety w tym calym zamieszaniu zaczelo powoli cos do mnie docierac- ze jezyk, ktorym sie posluguja to nie ten sam, ktory dukalam na lekcjach arabskiego. O zgrozo! Tak wiec ktokolwiek wciagal mnie w rozmowe to na dzien dobry pytalam, czy spik inglisz :-) No i spik, spik a pewnie. Kuzynka zapraszajacym gestem wskazujac na fotel powiedziala: 'Please, stand up' :-). Oczywiscie wine biore na siebie - nie trzeba bylo obijac sie na lekcjach francuskiego! Nie bylabym soba (czyt. lasuchem) gdybym nie wspomniala o algierskiej kuchni. Wszystko co zaserwowano nam pierwszego dnia bylo rozkosza dla podniebienia i nijak sie mialo do moich nieudolnych imitacji robionych w Polsce. Ogolnie pierwszy dzien byl bardzo ciekawy i pelen wrazen. Ciekawe co dalej?

Na zdjeciu- nowy port lotniczy w Algierze im. Houarie Boumedina.

3 komentarze:

  1. Al-Dżeze'ir to przede wszystki kraj Islamu i to jest w zasadzie najistotniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo zabawne! Z pewnoscia przydadza sie sugestie.. ) 5 minute French juz w uzyciu...

    OdpowiedzUsuń