środa, 20 stycznia 2010

Co mnie tu trzyma?


Na pewno nie zima:). Zegnajac sie powoli z soplami i zaspami zastanawialam sie, kiedy zatesknie za polskimi klimatami; byc moze nadejdzie czas, kiedy zaloze blog pod takim tytulem...

"Polska to taka piekny kraj" - mawial Zulu Gula. Fakt, musze zaprzeczyc wszelkim pogloskom, jakoby Polacy byli zamknieci i nietolerancyjni; w ciagu prawie dwoch lat z uwagi na swoj muzulmanski stroj i sposob bycia nie spotkalam sie z zauwazalnymi przejawami wrogosci.
Oczywiscie ludzie sie 'gapią', ale czego sie mozna spodziewac - jestem dla nich jak 'przenosne zoo' :). Nie jest to jednak szczegolnie uciazliwe: panowie otwieraja drzwi i ustepuja miejsca jako sedziwej damie, zas panie odprowadzaja - najczesciej wzrokiem - do konca ulicy, wiec trzeba uwazac, zeby szal sie przypadkiem nie przekrzywil, badz skarpetka na lewa strone nie byla zal
ozona:). Ze wgledu na 'uczepione u spodnicy' dziecko jestem czesto zaczepiana przez starsze babcie, wpadajace w zachwyt 'jakie on ma piekne oczy' i tego typu komplementy, przypieczetowane nierzadko jakims cukierkiem. Bardziej obeznani 'turysci' zapytuja, dla jakiego regionu jest charakterystyczny moj wy-stroj.
Takze moje wrazenia jako 'jedno-nogiej Algierki' sa zupelnie
pozytywne. Czego bedzie mi brakowac? Oczywiscie - rodzinka i ulubione zarelko - nie do zastapienia:). Czego mi do tej pory brakowalo? Na pewno algierskiej atmosfery, zamkniecia 'przenosnego zoo', adhanu i (ku mojemu zaskoczeniu) kuskusu.



poniedziałek, 11 stycznia 2010

Drodzy czytelnicy, komentatorzy, reaktorzy i ogladacze obrazkow :)!


Jestem w szoku, z ktorego bardzo ciezko mi jest wyjsc - i to bynajmniej nie dlatego, ze drzwi wyjsciowe od furtki oddziela mi polmetrowa zaspa sniezna :).

Otoz drodzy panstwo, tak sobie kalkulowalam, ze na tym morzu internetowych laczy na moja algierska wysepke trafia srednio dziennie jakis 1-2 rozbitkow. Powiedzmy sobie szczerze i badzmy realistami - Algieria to nie temat numer jeden w sieci. Takze mozecie sobie wyobrazic moje przeogromne zdziwienie, kiedy po tygodniu od zamontowania licznika okazalo sie ze 'Klimaty' mialy prawie 400 odslon! No tego bym sie po was nie spodziewala :).
Szczegolne pozdrowienie dla 'rodzinngo' Algieru, Annaby, Konstantyny i jakiejs oazy na Saharze:)
Pozdrawiam Was serdecznie.

niedziela, 10 stycznia 2010

Samolotem algierskie podroze...




Gdzie by nie bylo - Algierczycy wszedzie sie dopchaja; tym razem niestety malo pocieszjace to miejsce, bo Algieria znalazla sie na liscie 14 'narazonych-na-full-body-scan' obywateli 'niebezpiecznych' krajow. Co na to sami zainteresowani? Bezpieczenstwo - bezpieczenstwem ale narod sie burzy; wiele osob na pewno zrezygnuje z podrozy samolotem (szczegolnie kobietki), no i biznes lotniczy na tym straci. Trudno tez oczekiwac ze 'inteligentna' grupa terrorystycza wybierze dla zmylki kogos z 'naznaczonych'. Po co wiec cale to zamieszanie? Przciez i tak podrozujac po Europie/USA, a majac w paszporcie wpisane Muhammad/Abdullah i bedac lekko opalonym (nie daj Boze brodatym) jest sie automatycznie traktowanym ze specjalnymi wzgledami :).

niedziela, 3 stycznia 2010

Przygody muzulmanow i chrzescijan na Czarnym Ladzie



Dawno, dawno temu za dwoma pasmami gorskimi (liczac od Polski) i za jednym duzym morzem zyli sobie pustynni beduini. Od tego trzeba by zaczac chcac zrozumiec relacje pomiedzy muzulmanami a chrzescijanami w dzisiejszej Algierii. Od IV w.n.e. chrystianizacja wiekszosci owczesnych osad; slawny Augustyn z Hippo (dzisiejsza Annaba). Potem przyszedl czas islamizacji; od VIII w.n.e. caly Maghreb stopniowo poddawal sie wplywom islamu i tak stan rzeczy utrzymal sie przez kolejne stulecia.
Najwazniejsza zmiana demograficzno-religijna to czasy kolonialne i to wlasciwie ich pozostalosci maja najwiekszy wplyw na sytuacje obecna. Chrzescijanstwo bylo bowiem dla przecietnego Algierczyka religia najezdzcy, co wiecej: on jako muzulmanin byl represjonowany - zakaz nauki jezyka arabskiego, religii i ogolne represje ekonomiczno-spoleczne. To wszytko nie przyczynialo sie do powstawania pozytywnych stosunkow muzulmansko-chrzescijanskich. Jednakze w momencie odzyskania niepodleglosci Algieria 'wyprosila' Francuzow, ale nie chrzescijan jako takich. Jednak w uwagi na niezbyt liczna grupe tych ostatnich wiele kosciolow zostalo zamknietych, badz oczyszczonych i zamienionych na meczety. Wzajemne stosunki na plaszczyznie religijnej pozostawaly unormowane.

Ostatnie lata przyniosly jednak zaostrzenie sytuacji; kilka grup misyjnych zostalo poddanych obserwacji po tym, jak pojawily sie domiesienia o niedopuszczalnych praktykach konwersyjnych. Wyszlo na jaw ze stosowano przekupstwa, obiecywano wizy europejskie i w najgorszych przypadkach wymagano od konwertytow zbezczeszczenia Koranu, jako dowodu na prawdziwe porzucenie islamu. Wywolalo to fale oburzenia w spoleczenstwie i rygorystyczne zaostrzenie kar dla kogokolwiek propagujacego chrzescijanstwo lub posiadajacego materialy ku temu sluzace. Dodatkowo sytuacja polityczna - z jednej strony laczenie muzulmanow z terroryznem (i dzialania niektorych grup ekstremistycznych), a z drugiej decyzje wladz wielu krajow europejskich o utrudnianiu zycia swoim muzulmanskim obywatelom - komplikuje wzajeme relacje. Nadmienie wszak, iz wyznawanie i praktykowanie religii chrzescijanskiej jest jak najbardziej dozwolone i teoretycznie gwarantowane przez algierska konstytucje.

Czy zatem przecietni Algierczycy maja cos przeciwko chrzescijanom? Wydaje mi sie, ze nawet ci mniej swiatowi, czy nie-wyedukowani religijnie nie zywia do inowiercow urazy; w najgorszym przypadku wyrazaja zal slyszac, ze inni oddaja czesc obrazom, posagom czy ludziom poza Bogiem Jedynym. Zwykle jednak nie traktuja poszczegolnych osob wyznajacych inna religie z ostracyzmem, badz zniewaga. Spiecia na tej lini powiedzialabym naleza do rzadkosci, bardziej niz do codziennosci, gdyz islam zobowiazuje swoich wyznawcow do okazywania szacunku "Ludziom Ksiegi". Nie mialam jeszcze okazji spotkac algierskich chrzescijan, lecz z relacji innych wnioskuje, ze sa to 'bezkrwawe' rendes-vous. Na moim osiedlu jest tez jeden chrzescijanski konwertyta; zyje i ma sie dobrze, no moze nie cieszy sie nadmiernym szacunkiem, bo na pytania o powod konwersji nie bardzo potrafil odpowiedziec - stad uznano, ze po prostu nie grzeszy inteligencja.

Generalnie trudno jest odroznic niejednego muzulmanina od
chrzescijanina; szczegolnie w wiekszych miastach, gdzie na ulicy zaobserwujemy caly wachlarz strojow, krojow i zachowan :). Najnowsze obliczenia szacuja, ze Katolikow w Algierii jest ok. 45,000, zas Protestantow 10,000. Najwieksze skupisko chrzescijan znajduje sie w okolicach kabylskiego Tizi Uzu (1-5 %), w stolicy natomiast pozostala jedna bazylika sluzaca glownie pracownikom dyplomatycznym - Notre Dame d'Afrique.

Lektura nadobowiazkowa :) - "Wolnosc religijna w Algierii":
http://en.wikipedia.org/wiki/Status_of_religious_freedom_in_Algeria


wtorek, 24 listopada 2009

Swiateczny baranek


Co ma wspolnego baranek wielkanocny z barankiem Eid'owym? Ano obaj ląduja na swiatecznym stole :), choc w nieco innej formie.
Poza tym wystepujacy w roli glownej podczas Swieta Ofiarowania (Eid al-Adha) ma wiecej zastosowan
:
- sport: mozna z nim wyjsc na spacer, jesli sztuka trafila sie dosyc mloda to i na jogging,
- zoologia: uczymy szczegolnie mlodsze pokolenie, ze fajna sprawa baranka dokarmiac ale prawo natury dziala na wszystkich i posprzatac tez po nim trzeba,
- fryzjerstwo: okaz mozna wyczesac (nazelowac :)), no i obowiazkowo na grzywke zaaplikowac henne,

- obwieszanie balkonu: nie, nie zywym barankiem :) ale jego niejadalna czescia, czyli sciagnieta skora z wlosiem. Widok to przedni, kiedy maszerujac po osiedlu podziwiamy te, jakze pieknie pachnace i wygladajace ozdoby balkonowe :).
- wyprawka arosy: a tu sie baranek bardzo przydaje - suszy sie
i myje welne, by np. skompletowac pannie mlodej porzadny, dwuosobowy materac.
- i wreszcie kulinaria: wszyskie zjadliwe (na jak dla kogo - glowa na przyklad, fuj!) czesci ciala mozna zgrilowac, ugotowac, usmazyc, w sosie, z kuskusem, ryszta,chrzehszuha, buzylufem (to z wspomnianej glowy) i co tak kto sobie wymysli.


Wszem i wobec (no moze z pominieciem R.I.P. baranka :)) - Saha Eidkum!

poniedziałek, 23 listopada 2009

Znani Algierczycy


Bez sztucznej nogi, klapki na oku, czy chocby kuraka na ramieniu - oto najslynniejszy pirat, jaki grasowal po Morzu Srodziemnym: admiral Barbarossa (zniekształcone Baba Oruç, czyli "ojciec Arudż").
W 1519 roku Barbarossa zdobył Algier i poddał swojej zwierzchności większą część Maghrebu. W swoim państwie sprawował despotyczne rządy, jednak prowadzona przez niego polityka przyczyniła się do rozwoju gospodarczego Algieru. W latach 1521-1534 udało mu się przekształcić Algier w kwitnący ośrodek korsarski. Zbudował też potężną flotę, którą wykorzystywał w pirackich operacjach prowadzonych w interesie Turcji.

No i teraz juz wiecie, skad sie wzial Barbarossa u boku Jonny Deepa w "karaibskich piratach" :).

piątek, 20 listopada 2009

Wojownicze kobiety 'ninja'


Ninja to nick stosowany, zreszta przez samych muzulmanow, na okreslenie zakrytej po uszy (tu - oczy) kobiety-muzulmanki. Nie naleza do wiekszosci na ulicach Algieru, wiec bardziej zwracaja na siebie uwage.

Algierskie niqabki podzielilabym za trzy zasadnicze grupy:

- te, ktore chca - zwykle z pobudek religijnych, wyjatkowo z powodu brakow w urodzie lub zniksztalcenia np na skutek wypadku/ poparzenia, czesciej z powodu niechcianego pryszcza :),
- te, ktore bardzo chca - czesto na przekor rodzinie i to w bardzo mlodym (przedslubnym) wieku,
- te, ktore niezbyt chca - glownie pod presja meza, badz rodziny.
Bywa niestety, ze niqab jest wykorzystywany do zgola innych celow: zebraczki uzywaja go, by pozostac anonimowe, targowe zlodziejki - zeby nie wzbudzac podejrzen. Generalnie jednak niqabki ciesza sie wiekszym szacunkiem - tak kobiet, jak i mezczyzn.

Czy jestem za, a nawe
t przeciw? :). No coz, mimo iz naleze do tej pierwszej grupy (prosze strzelac - z jakiego powodu :)) to zachwalac nie bede. Komus, kto z przyjemnoscia i zadowoleniem nosi niqab nie trzeba tlumaczyc dlaczego; komus, kto nigdy nie sprobowal i uwaza to za idotyzm tez - bo to tak jakby osobie, ktora w zyciu nie widziala "baghsis'a" tlumaczyc jaki ma smak :).
Uchyle jednak niewtajemniczonym rąbka tajemnicy; jak sie zyje z kawalkiem materialu zaslaniajacym twarz? Wiekszosc moich szkolnych kolezanek jest niqabi, wiec musialam stac sie uwaznym obserwatorem, zeby przypadkiem na ulicy do takiej Neili nie powiedziec 'Salam aleikum Fatimo' :). Jak wiec odroznic ninja? Ano po kolorze i fasonie wierzchniego wdzianka (bo traktowany jako plaszczyk nie zmienia sie kazdego dnia :)) torebce, butach, sposobie chodzenia, gestykulowania no i wreszcie glosie. Nie wszyscy jednak wykazuja sie taka bystroscia umyslu:).
Pewnego razu wybralam sie ze szwagrem (jako eskorta :)) na piatkowa modlitwe; mial na mnie zaczekac po zakonczeniu, bo nie znalam dokladnie drogi powrotnej. I jak ten Jas z Malgosia pobladzilismy zupelnie :). Szwagier widziac niqabke - w czarnym wdzianku i brazowych butach, mniej wiecej moich gabarytow: czyli wszystko sie zgadzalo - w otoczeniu kolezanek podazyl za nia, myslac ze to ja. Usmielismy sie, kiedy po pol godzinie czekania sama przydreptalam wreszcie do domu.


Ponizej przedstawiam algierski slowniczek kobiecych krojow (roznie sie nazywaja poszczegolne czesci garderoby, w zaleznosci od szerokosci geograficznej regionu, badz kraju):


- kwadratowa chusta - CHIMAR (nie myslic z 'oslem'; wymowa delikatnie sie rozni:))
- prostokatny szal - SZAL :)

- sukienka/abaya - HIDŻAB
- rodzaj okrycia zaslaniajacy kobiete od glowy do kostek, z otworem na twarz, wykonany zwykle z jednego kawalka materialu - DŻILBAB
- ogromna polac zoltego/bialego materialu, ktory jakims cudem bez agrafek sie utrzymuje - ubierajace to staruszki podtrzymuja go jedna reka pod szyja, druga w pasie, a gole nogi do polowy lydek sa odsloniete :0 - to widoczny na fotce HAJEK
- zaslona twarzy, majaca wyciecia na oczy lub prostokatny kawalek materialu na gumke, ew. bialy, haftowany trojkat (to moda wsrod staruszek) - NIQAB
- zaslona zakrywajaca cala twarz (wykonana z dwoch warstw cienkiego, przewiewnego materialu) - SITAR



Nie moja to broszka, wiec... w telegraficznym skrócie




Algieria- Egipt 1:0 STOP Algierska ulica szaleje STOP Francuska (z duzym procentem Algierczykow) tez STOP Zamieszki - sa ranni STOP Boze, kiedy to sie skonczy? STOP

sobota, 14 listopada 2009

Oblicza wojny


Krwawa plama na kartach niepodleglej Algierii - wojna domowa 1991-2002. Bezposrednia przyczyna - odwolanie drugiej tury wyborow parlamentarnych, w ktorych wygrana (z poparciem spolecznestwa) zapewnila sobie ISF i wprowadzenie przez wojsko stanu wyjatkowego. Dziesieciolecie walk o wladze, masowe emigracje i wiele ludzkich tragedii.

Historia o ktorej chce opowiedziec zdarzyla sie naprawde i na jej przykladzie wyobrazic mozna sobie atmostere tamtych niespokojnych czasow.


"Abdel Kader jak zwykle wyszedl z domu wczesnym rankiem. Idac w kierunku dworca autobusowego rozgladal sie uwaznie, aby nie natrafic na uliczny patrol. Jako kierowca rozklekotanego autobusu ma dzisiaj do pokonania trase Algier- Sidi Musa . Podstawia maszyne - wsrod pasazerow zauwaza Jasina, swojego dobrego znajomego: "Bedzie z kim pogadac" - mysli ucieszony.
Autobus ruszyl. Wyjechal ze stolicy w kierunku Sidi Musa.
Mijajac kolejny gorski zakret Abdel Kader nagle uslyszal potezny huk i wystrzaly z broni palnej. Poczul ostry bol, kiedy jedna po grugiej 9 kul utkwilo w jego ciele - opadajac na kierownice zauwazyl jedynie katem oka Jasina, ktoremu jedna, jedyna kula przedziurawila skron. Kierowca stracil przytomnosc. Nie widzial juz, ze autobus jechal w kierunku przepasci i nie wstrzymywal oddechu jak inni pasazerowie, kiedy utknal pomiedzy dwoma drzewami majac juz przednie kola ponad urwiskiem.
Slyszac uporczywy dzwonek telefonu zona Abdel Kadera przerwala przygotowywanie obiadu dla swojej licznej gromadki. Na same haslo 'napad-maz-szpital' opadla na fotel, przeczuwajac najgorsze. Czekalo ja wiele miesiecy biegania po urzedach w celu otrzymania odszkodowania, czesty glod z powodu braku dochodow i czekanie az pozostajacy w spiaczce maz sie obudzi."

Nie bylam swiadkiem tamtych czasow i teraz wydaja sie takie nierealne. Tylko te dziury po sprzelaninach w scianach wielu domow i opowiesci innych przypominaja o rzeczywistosci tamtych dni.

Na zdjeciu: Policjant, cywil i samochod, ktory 'przezyl' wybuch. Nie kazdemu jednak bylo wtedy do smiechu...

wtorek, 3 listopada 2009

Znani Algierczycy



Buluggin ibn Ziri to zalozyciel algierskiej stolicy (944r. n.e.); ponoc od jego imienia pochodzi nazwa Algieru, moze troche naciagane - arab. al-Dżazair od ibn Ziri, juz bardziej ze stacja TV Al-Dżazira sie kojarzy :).


Rycina przedstawia Algier w 16 wieku n.e. - ciekawe co tam w ogole bylo 6 wiekow wczesniej?

Znani Algierczycy


Abdelhamid Benbadis (1889-1940)

Jedna z czolowych postaci muzulmanskiego odrodzenia i algierskiej opozycji za rzadow kolonialnych, rodem z Konstantyny. W wieku 13 lat znal na pamiec caly Koran, studiowal na uniwersytecie Zeituna w Tunis, odbyl pielgrzymke do Mekki i podrozowal po wielu krajach arabskich. Po powrocie zalozyl Stowarzyszenie Algierskich Uczonych Muzulmanskich, pracowal jako dziennikarz znany z krytyki propagandy faszyzmu i anty-semityzmu; byl tez cenionym wykladowca z zakresu nauk islamu, jezyka arabskiego, literatury i historii.

niedziela, 1 listopada 2009

Jak rozwiazac problem ubóstwa?

"Dosyc!" - powiedzieli ostatnio mieszkancy stolecznego slamsu Dar esz-Szams i wyszli na ulice by zademonstrowac swoje niezadowolenie. Co robia wladze? Zamiast rozwiazac problem wysylaja policje z gazem lzawiacym. Ponizszy raport BBC pokazuje algierska polityke i ekonomie ostatnich lat.

video


Najzabawniejsza moim zdaniem jest wypowiedz Ministra Energetyki siedzacego w skorzanym fotelu swojego eleganckiego gabinetu, mowiacego ze 'wykonalismy kawal dobrej roboty, by rozwiazac problemy mieszkaniowe najbiedniejszych' :).


sobota, 31 października 2009

Czy wiesz ze...?



Dzisiaj przedstawiam garsc info dotyczacych algierskich/semi-algierskich figur sportowych (z pominieciem ZZ oczywiscie:)) :

- Artur Partyka: nie sugerujmy sie nazwiskiem :), kto wie - reka do gory! - ze nasz polski skoczek ma algierskiego ojca?
- Ali Boulala: profesjonalny skateboarder (choc jak na Algierczyka, to pewnie bardziej z sandboardem sie kojarzy :)), o algiersko-szwedzkich korzeniach,
- Karim Kerbouche: gracz i zalozyciel narodowego teamu hokeja... na lodzie,
- Lahouari Godih, bokser wagi lekkiej (Algierczycy generalnie gołotowego wzrostu i postury nie są:)) pochodzacy z Oranu.
- Sofia Boutella: gimnastyczka z francuskiego teamu olimpijskiego, znana tez z zamilowania do hip-hopu i street dance, ma na koncie reklamowki Nike i H&M.


Czy do szkoły chodzą matoły?


Edukacja w Algierii. Oj duzo by mowic, a wlasciwie narzekac. Niestety metody nauczania sa nieco przestarzale, a poziom raczej nie za wysoki. Powoli wydaje sie to zmieniac na lepsze, ale poki co szkoly nie daja uczniom optymalnych szans.

Ciekawostki:

- system szkolnictwa jest w zasadzie podobny do polskiego: przedszkole -podstawowka/gimnazjum (9 lat nauki) -liceum/technikum (3 lata) - studia (5 lat).
- w Algierii istnieja 43 uniwersytety, 10 collage'ow i 7 instytutow naukowych.
- szkoly prywatne - otwarto zaledwie w ciagu ostatniego dziesieciolecia, oferuja bardziej nowoczesny sposob nauczania i wykwalifikowana kadre pedagogiczna, np. saudyjska King Fahad School czy English School (Cambridge).

- w algierskim systemie edukacji nie ma czegos takiego jak lektury szkolne; nie widzialam jeszcze zaczytanego ucznia, a poza podrecznikami szkolnymi i Koranem w Ramadanie, niewiele sie na tym polu dzieje.

- czas spedzany w szkole jest podzielony na sesje poranna i popoludniowa - z przerwa 1-2 godz na obiad, ktory bynajmniej nie jest serwowany w szkole ale trzeba sie wyrobic, zeby wrocic do domu i spowrotem w szkolne mury. W mniejszych miejscowosciach, gdzie szkola jest oddalona o pare kilometrow dzieciaki po prostu siedza i czekaja, zajadajac pewnie jakis suchy prowiant.
- kazda szkola otoczona jest murem, prowadzi do niej jedna, porzadna brama nad ktora widnieje wielki napis - co to za szkola i czyje imie nosi. Brame punkt ósma (bodajze) sie zamyka i spoznialscy nie zostaja wpuszczeni, chyba ze w asyscie rodzica, tlumaczac sie gesto z powodu spoznienia.
- obie plcie obowiazuja szkolne fartuszki (chlopcy zwykle proste biale fasony do uda, dziewczeta -szczegolnie te mlodsze-kolorowiej, do kolana badz uda). Nauczyciele, zeby bylo sprawiedliwie, rowniez nosza doktorskie kitle :0. Za oberwany guzik badz plame po szorbie mozna oberwac, dostac uwage, badz wyslanie do domu w celu zmiany stroju. Zmiana obuwia nie obowiazuje w kazdej placowce, aczkolwiek w szpilkach czy klapkach wejsc bedzie ciezko.
- w mlodszych klasach nadal zdarza sie, ze nauczyciel karze urwisow linijka badz innymi wymyslnymi katuszami :). Wobec starszych jest to zakazane.
- zdanie egzaminow konczacych gimnazjum, liceum czy wyzej to powod do wielkiej radosci i dumy rodziny; z tej okazji czesto wyprawiane sa male przyjecia (czasem nie takie male, a do tego w lokalu!).

Jakies pozytywy? No moze z punktu widzenia muzulmanskiego rodzica:


- zachowanie norm moralnych i etykiety; mimo iz nie ma rozdzialu plci to -przynajmniej do pewnego wieku - uczniowie traktuja sie jak bracia i siostry. Jest niedopuszczalne chodzenie za reke, czy obsciskiwanie sie na korytarzu podczas przerw. Oczywiscie studenckie realia sa juz mniej srticte.

- nie ma podzialu na tzw. religina i swiecka edukacje - w szkole nauczana jest obowiazkowo religia, a inne przedmioty nie zawieraja tresci z nia sprzecznych, np. o teorii ewolucji wspomina sie jedynie jako o teorii. Zapytany przeze mnie uczen liceum na wiesc o tym, ze ktos kiedys zalozyl, iz pochodzimy od malpy odparl: A czemu nie od osła? Bo to by sie w wielu przypadkach zgadzalo:).
- mozliwosc noszenia strojow spelniajacych wymogi
religijne (poza zaslona twarzy), no ale cokolwiek by to nie bylo to i tak fartuszek musi sie na wierzch zmiejscic :).

Na zdjeciach: No. 1 algierskie podreczniki szkolne, No. 2 Uniwersytet w Bedżaja.

środa, 21 października 2009

Czy wiesz że...?


Cofamy sie nieco w czasie do mniej przyszywanych Algierczykow: Tarik Ibn Ziad to berberski general, ktory w 711 r. n.e. zdobyl wizygocka Hiszpanie. Od jego imienia pochodzi nazwa Gibraltaru -arab. Dżabal Tarik, czyli Góra Tarika.

czwartek, 15 października 2009

Meczety algierskie

Algierskie meczety to roznorodnosc styli i technik - znajdziemy to budowle wzorowane na architekturze morawidzkiej, ottomanskiej czy andaluzyjskiej, a czasem polaczeniu tych kilku w jednym.


Dżamaa
al-Kabir to glowny (najstarszy) meczet stolicy; zbudowana w 1098r. w stylu architektury cechujacej czasy berberskiej dynastii Almorawidow (X-XI w.n.e.) . Jest to jedna z niewielu budowli w Afryce Pln pochadzacych z tamtego okresu i nadal bedacych w uzyciu.









Dżama al-Dżedid (dosł. Nowy Meczet) nie jest juz za bardzo 'dżadid' bo wzniesiony zostal w 1660r, lecz nazwa pozostala. Zbudowany w ottomanskim stylu, w formie krzyza (ponoc bylo to zartem jego chrzescijanskiego architekta:)), jedynie minaret jest wzorowany na andaluskiej architekturze.





Obecnie chyba najwiekszy meczet w Algierii - to meczet Emira Abdul Kadera w Konstantynie.







Meczet Ketchaoua usytuowany w starej czesci Algieru -tuz przy wejsciu do dzielnicy Kasbah. To jedna z wizytowek stolicy. Z meczetu, datowanego na 1612r zostal zamieniony na katedre Sw. Filipa, po odzyskaniu niepodleglosci powrocil do pierwotnego uzytku.








Wnetrze kopuly glownego meczetu w Tilimsen, ktorego powstanie datuje sie na ok. 1136 AD.





Meczet i slawna szkola koraniczna w Bou Sadaa; stylowany chyba na istambulska Hagie Sofie . Jak na kraj kontrastow przystalo miasteczko Bou Saada slynie tez z... produkcji wina :).






I na koniec - meczet, ktorego nie ma :). A dokladniej - jest, ale w trakcie budowy; ma byc najwiekszym meczetem w kraju i jest usytuowany tuz obok linii brzegowej Algieru: widoki zapowiadaja sie cudne...

środa, 14 października 2009

Bo szorba byla za slona...


Zapowiadalo sie wspaniale. On przystojny wojskowy, ona piekna 19-stka, tryskajaca mlodziencza energia. Zakochani w sobie po uszy - zreszta z wlasnego wyboru, bez swatania, a nawet nieco na przekor rodzinom. Co wiec sie stalo, ze kilka miesiecy po slubie dochodzi do pierwszych rekoczynow?

Jako kobieta pewnie podswiadomie bardziej wspolczuje plci slabszej, uznajac ze sila mezczyzny powinna tkwic w jego charakterze, a nie w miesniach. Czy tlumaczyc damskich bokserow - nie, ale jednoczesnie nie wydawac osadu znajac relacje tylko jednaj strony. Algierskie kobiety to tez nie przelewki - dumne, zazdrosne o swoich ukochanych, wyszczekane; jesli im ulegniesz, to wezma cie pod pantofel. Czy to jednak powod do bicia?

Ten problem generalnie znamy z polskich realiow (i trudno jest powiedziec, gdzie czesciej wystepuje), dlatego chcialabym tylko przedstawic, jak sobie z nim radza Algierki:

- w kraju dziala bezplatny numer 019, pod ktorym ofiara przemocy domowej moze uzyskac pomoc,
- policja jak najbardziej ma obowiazek interweniowac,
- czesto jednak same kobiety nie chca mieszac w swoje malzenstwo obcych osob; stad rodzinne zalatwianie spraw - zwrocenie sie do ojca/brata o interweniowanie i pouczenie (a czasem troche nastraszenie) delikwenta,
- rodzice bitej kobiety traktuja sprawe honorowo: 'Nie po to dalismy ci nasza corke za zone, zebys sie na niej wyzywal' - i zabieraja poszkodowana do domu. Wiekszy to wstyd dla mezczyzny, ze zona z nim byla nieszczesliwa i zmniejsza szanse takiego boksera na powtorny ozenek, czy przyznanie opieki nad dziecmi.
- rozwod na wniosek kobiety jest prawnie i religijnie dozwolony, szczegolnie jesli do pobic dochodzi nagminnie; sa jednak kobiety, a czasem ich rodziny, ktore trakuja rozwod jako stygmat i nawet za cene wlasnych cierpien staraja sie go uniknac. Jeszcze gorzej, jesli matka poszkodowanej byla w podobnej sytuacji i nie widzac w tym nic zlego doradza corce
opanowanie i... zrozumienie!

- sa tez kobiety (szczegolnie majace juz potomstwo), ktore uzbrajaja sie w cierpliwosc, majac nadzieje, ze maz-despota sie zmieni. Godna podziwu rosyjska ruletka, aczkolwiek znam taka algierska pare - po 20 latach maz oprzytomnial i teraz jest wreszcie przykladnym oparciem dla zony i reszty rodziny.

- sa jeszcze inne, ktore niestety specjalnie prowokuja mezow, by wyrobic im renome 'bokserow' i w konsekwencji miec nad nimi przewage np. w sadzie.
- jesli zas chodzi o meska strone medalu, to wydaje mi sie ze czesciej powodem uzycia sily moze byc sytuacja materialna - brak pracy, mozliwosci utrzymania rodziny itd. co sila rzeczy rodzi frustracje, a czasem nawet prowadzi do choroby psyhicznej. W Polsce czestym powodem jest alkoholizm, co w Algierii wydaje sie byc znikomym procentem.

Przypadki i rozwiazania mozna by mnozyc i czesto nie ma jednoznacznej winy.

Wracajac jednak do poczatkowego watku - historia o ktorej wspomnialam jest prawdziwa; co gorsza tych dwoje ludzi to kwintesencja powiedzenia 'Kto sie czubi, ten sie lubi". No bo jak zrozumiec pare, ktora jeszcze ze swiezymi siniakami idzie na romantyczny spacer po plazy i kolacje na miescie? :-O

czwartek, 8 października 2009

Jardin d'essai




Po pieciu latach renowacji otwarto stoleczny ogrod botaniczny - Jardin d’Essai.
Architekci, botanicy i ogrodnicy glownie z Francji i Hiszpanii odrestaurowali
calosc i zaprojektowali ddodatkowo dwie restauracjie, lazienki, centrum informacujne, a to wszystko posrod fauny i flory pochodzacej przede wszystkim z Afryki i Ameryki Pln, datowanej nawet na 1830r.

Polozony na powierzchni ok. 32 ha park zostal podzielony na trzy czesci: ogrod w stylu angielskim i francuskim, a takze zoo. Nowopowstala szkola ulokowana w ogrodzie botanicznym bedzie sie zajmowala ksztalceniem specjalistow w zakresie ogrodnictwa, zas zwierzecy szpital i laboratorium bedzie sluzyc mieszkancom zoo.

Wyglada kusząco - chyba juz wiem gdzie zrobic powitalny piknik po powrocie do Algierii :).

środa, 7 października 2009

CD: Jak stac sie Algierczykiem/ka II?


Kolejny zestaw algierskiego dossier:

1. Jak tylko ktos wyjdzie od razu zaczynasz o nim rozmawiac; czesciej zle niz dobrze.
2. Wymieniasz mnostwo usciskow i buziakow z krewnymi, ktorych nigdy wczesniej nie widziales.
3. Zawsze masz kogos w rodzinie -dziadek/ babcia, wujek/ciocia, kuzyn o takim samym jak ty imieniu.
4. Kazdy kolega twojego ojca nazywa sie Aamu.
5. Jesli masz na imie Muhammed, to wolaja na ciebie Moe/Muh.
6. Twoja babcia to Mima, Yemma, M
ême, Mani a czasem Dżeddati.
7. Fryzjer i Taxifond to najpopularniejsze miejsca do prowadzenia filozoficznych dyskusji.
8. Jestes zbyt dumny, zeby przyjac cos za darmo.
9. Masz prawdopodobnie najtwardsza glowe (tzw. 'rasek jebes' -oznacza bycie oślo upartym) i najdluzszy nos (tzw. 'niif' - bycie dumym) sposrod wszystkich Arabow.
10. Dokladnie wiesz jak ominac spadajace z balkonu torebki ze smieciami.
11. Kupujesz swiatecznego baranka na miesiac przed Swietami; w razie braku ogrodu trzymasz go na balkonie, od czasu do czasu wyprowadzajac na spacer po ulicy.
12. Zawsze narzekasz na swoj kraj, ale od razu oburzasz sie kiedy ktos powie, ze w Maroku czy Tunezji jest lepiej.
13. Ulica bez algierskiej flagi to nie ulica.
14. Ze wszystkiego da sie zrobic dramat!
15. Algierscy mezczyzni tancza jak kobiety, kobiety tancza jak szalone!

Ciag dalszy... nalezy do czytelnikow!

niedziela, 4 października 2009

Czy wiesz, ze...?


Przedstawiam kolejnego 'doszywanego' Algierczyka: modnisie i modnisi juz pewnie wiedza o kogo chodzi - Yves Saint Laurent. Urodzil sie w Algierii, a do Paryza zawital w wieku 17 lat by zrewolucjonizowac swiat mody. To dzieki niemu kobiety zaczely ubierac sie w 'meskie' kostiumy - spodnie i żakiety. Yves dorobil sie fortuny i wraz z Chanel i Diorem ustanowil Paryz stolicą swiatowej mody.

sobota, 3 października 2009

Jak zostac Algierczykiem/ka?


Ponizsze cechy narodowe mieszkancow Algierii zostaly zsumowane przez pewna rodowita Algierke; wtajemniczeni czytelnicy (ci, ktorzy odwiedzili Algierie lub maja tamtejszych malzonkow) beda od razu wiedzieli o co chodzi, niewtajemniczeni - prosze pytac :).

Jestes Algierczykiem, jesli:


1. Myslisz ze mowisz po Arabsku, ale prawdziwy Arab-speaker nigdy nie dojdzie o co ci chodzi.
2. Po francusku mowisz lepiej niz po arabsku, ale nigdy sie do tego nie przyznasz, szczegolnie przed obcym.
3. Tak naprawde nie jestes Arabem - twoi przodkowie to mix turecko-berbersko-hiszpansko-niemiecko-francusko-arabski, a czasem rowniez murzynski.
4. Nazwa twojego kraju najczesciej mylona jest z Nigeria badz Albania.
5. Europejczycy najczesciej biora cie za Wlocha.
6. Jesli urodziles sie w stolicy, to zapewne nigdy nie widziales Sahary.
7. Kochasz lub nienawidzisz Zindine Zindane - w obu wypadkach nie przegapisz zadnego jego meczu.
8. Nie potrafisz stac prosto - zawsze musisz opierac sie o sciane, samochod lub ramie kolegi.
9. Kiedy zbierze sie kilku Algierczykow to zawsze graja w 'Kto ma najdonosniejszy glos?'.
10. Wszyscy uwazaja, ze codziennie jadasz kuskus.
11. Kuskus dla Algierczyka nie jest tym, czym ryz dla Japonczyka (w tym wypadku bylby to chleb).
12. Zawsze jestes spozniony.
13. Na lotnisku stoisz przy najwiekszym bagazu.
14. Potrafisz wdac sie w dluga dyskusje z obcym, ktorego wlasnie spotkales na ulicy.
15. Oceniasz jak bardzo ktos jest 'algierski' po akcencie z jakim mowi, a najlepsze miejsce w kraju to zawsze te, z ktorego ty pochodzisz.

CDN...

wtorek, 29 września 2009

Telemaniacy?


Rozeszly sie wiesci, ze obrazki - jak ten obok - maja wreszcie zniknac z algierskich krajobrazow miejskich. Ministerstwo Komunikacji przygotowalo projekt zastapienia wielu talerzy sat (w kraju jest ich ok. 12 mln) mniej widocznym sprzetem, tzw. Triple Play (net, TV i tel w jednym). Pilotarz juz ruszyl na stolecznym osiedlu Mokhtar Zerhouni. Poczatkowy zapal oslabl jednak, kiedy okazalo sie ile przyjdzie za ten 'luksus' zaplacic - miliony dinarow, ktore przeciez szpitalom, sluzbom porzadkowym czy bezrobotnym z pewnoscia bardziej by sie przydaly. Wywolalo to poruszenie w narodzie; mimo iz idea wzniosla i rozwojowa, to jednak co komu po takiej nowoczesnosci, jesli nie ma co na zwykly talerz wlozyc.
Niemniej jednak nalezy zauwazyc, ze Algierczycy przywiazali sie do swoich satelitarnych ozdob dachowo- balkonowych. Nie jest to zadne szpanerstwo (bo przeciez wszyscy dookola tak maja) ale raczej chec posiadania chocby takiego okna na swiat.

Co wiec Algieria najchetniej oglada?

- rodzime stacje ( algierska 1-ka, 2-ka, 3-ka), bo zawsze lepiej najpierw wiedziec co sie na wlasnym podworku dzieje,
- stacje informacyjne - tu kroluje arabska Al- Dżazira i Al- Arabija, a nierzadko tez marokanski MediSAT,
- popularno-naukowe - francuski Arte; Algeirczycy uwielbiaja filmy o faunie i florze, ale prawdziwy medal dostaje od nich ten kanal za anty-kolonialne filmy dokumentalne,

- dziecieco-mlodziezowe - saudyjski MBC 3, emitujacy glownie kreskowki (niesmiertelny Tom and Jerry :)) i filmy dla mlodziezy; jordanski Tujur ul-Dżennah (tj. "Rajskie ptaki"), uwielbiana przez starszych i mlodszych za religijno-edukacyjne piosenki,
- kanaly religijne - Al-Madżid, czyli non-stop rozne recytacje Koranu i katarska Al-Afasy, prezentujaca glownie naszidy tj. piosenki religijne,
- filmy fabularne - poza rodzimymi popularnoscia ciesza sie produkcje z Syrii, Egiptu i kino bollywoodzkie. Tzw. filmy zachodnie - jak w wiekszosci innych krajow arabskich - sa emitowane w razie potrzeby z cenzurka (gorszace sceny sie wycina).

Pomimo oczywistych walorow, mnie osobiscie drazni jeden z efektow ubocznych TV: nie wylacza sie jej nawet podczas wizyty goscia! Takze jesli znudzi sie nam przekrzykiwanie odbiornika, to zawsze mozna posluchac o czym w nim mowia :).


niedziela, 27 września 2009

Ciekawostki: Znane Algierki


Algierka - Khadidża Ben Genna to popularna prezenterka arabskojezycznej Al-Dżaziry, ktora wlasciwie jako jedyna tamze nosi hidżab (jest jeszcze jedna zahidzabiona pogodynka). Plotka glosi, iz panstwowe stacje algierskie, gdzie uprzednio pracowala, nie wydaly zgody na taki 'radykalny look', wiec madame Khadidża zmienila prace i kraj. Dla wielu Algierczykow jest powodem do dumy i widzac ja w TV z rozżewnieniem mawiaja "Ooo, nasza Khadidża.." zupelnie jakby byla ich dobra znajoma z podworka :).

sobota, 26 września 2009

Czy wiesz, ze ...?


Ciekowostki jezykowe:

- jezyk algierski tzw. dardża jest jezykiem glownie mowionym; praktycznie nie jest uzywany w szkolach, telewizji, gazetach czy literaturze (na rzecz arabskiego i francuskiego);
- dodatkowe litery w pisanej dardży: arabskie qaf lecz z 3 kropkami na gorze czytane jako g, arabskie ba z trzema kropkami na dole czytane jako p (to glownie na potrzeby tlumaczenia francuskich liter, chocby na szyldach reklamowych :));
- czas przyszly: wlasciwie sie go nie uzywa: Algierczycy po prostu dodaja "Insza'allah'' ("Jesli Bog pozwoli") i wiadomo o co chodzi :)...

Dla mnie jednak, mimo ze uzywam na codzien glownie dardży, ten dialekt porownac mozna do arabskiego jak "Kargula i Pawlaka' do prof Miodka :). Brzmi po prostu malo elegancko.

Wiecej o algierskim arabskim czytaj tutaj.

wtorek, 22 września 2009

Saha Eidkum!

Swieta, swieta i po swietach. Juz kilka razy mialam okazje w algierskim Eid ul-Fitr uczestniczyc i za kazdym razem docieral do mnie jakis nowy jego aspekt:

Swieta No.1. Totalna niekumatosc o co chodzi :):
- zdziwienie, ze goscie od 9 rano juz sie tlumnie schodza i ze kazdego trzeba 3-4 razy wycalowac, wypowiadajac skomplikowana formulke zyczen swiatecznych: oj, lamalo sie jezyk na "takab allahu minna wa minkum" tj. "oby Allah przyjal (post, akty czci itd) on nas i od was".
- dlaczego w salonie od rana miejsce grzeje wielka taca z kawa/herbata i ciasteczkami i dlaczego jedynie tym sie gosci raczy? Moze dlatego, ze goscie po max 0.5h wychodza, by u innych inne ciasteczka degustowac.
- szok ciasteczkowy - niemozliwe, ze te kwiatuszki, koraliki, blyskotki mozna samemu w domu wykonac!

Swieta No.2. Formulki, al-hamdulillah, opanowane - mialam na to sporo czasu :). Zaskakujace ciekawostki:
- zeszloroczni goscie mnie pamietali!
- zachwyt, ze co nieco rozumiem i nawet swoje trzy grosze wtrace (aczkolwiek nie zawsze na temat :))
- wreszcie moi goscie - kolezanki ze szkoly i polska muzulmanka :),
- dzieciaki: dziwnie na czlowieka patrza, jesli po zlozeniu im zyczen nie siega sie do kieszeni/portfela :). Jednak mozna ich na inne sposoby udobruchac; ja majac zdolnosci fryzjerskie zostalam ustanowiona 'nadworna czesaczka' i na warkoczykach i kucykach pol dnia mi uplynelo.

Swieta No.3. Doprawdy, powinni z miejsca przyznac mi algierskie obywatelstwo :), poniewaz:
- od samego rana pomagalam w sprzataniu,
- samodzielnie upieklam swiateczne ciasteczka,
- wizyty u innych czlonkow rodziny przestaly byc stresujace, zarowno dla mnie jak i osob mi towarzyszacych ("a wiadomo co ona znowu wypali":)),
- ku mojej rozpaczy zaczyna sie sprawdzac polskie przyslowie "Jesli wejdziesz miedzy wrony..." - zaczelam nadmiernie gestykulowac i przekrzykiwac innych na spotkaniach towarzyskich - Algierka pelna geba :).

Jak widac poczatki bywaja trudne ale w koncu swiateczna atmosfera robi swoje; nawet nie znajac zwyczajow i tradycji mozna sie z Eid cieszyc, a niedawno zakonczony Ramadan nastraja wszystkich do przymykania oczu na wpadki innych i przebaczanie bierze gore nad zdziwieniem i politowaniem :).


wtorek, 8 września 2009

Polsko-algierski humor



Zycie z mezem nie do konca przejmujacym sie zasadami polskiej gramatyki (tu Algierczykiem), samo przez sie obfituje w rozne zabawne sytuacje:

Maz (uwaznie przygladajac sie dacie waznosci na opakowaniu daktyli): Te daktyle ma rok...
Ja: No jak to Marroc? Przeciez napisane ze z Saudi!

:)

czwartek, 3 września 2009

Mini poradnik przetrwania



"Jak ty tam sobie w ogole radzisz?" - czesto slysze od znajomych, jakby zycie po drugiej stronie Morza Srodziemnego bylo reality show'em w stylu "Robinsonow'. Faktycznie, wiele osob nie wyobraza sobie zycia w Afryce, a do tego w spoleczenstwie muzulmanskim.

Moje przemyslenia w tym temacie - po licznych rozmowach z innymi, ktorzy sobie poradzili lub nie - przedstawiaja sie nastepujaco:

1) to czy potrafimy ulozyc sobie zycie w innym kraju, obcej kulturze czy tradycji wynika w wielkiej mierze z poziomu naszych zdolnosci przystosowawczych. Czy bedziemy zauwazac i wytykac kazda innosc do ktorej nie przywyklismy? Czy bedziemy stale porownywac "bo u nas jest lepiej"? Czy bedziemy akcentowac swoja innosc, a w naszym mniemaniu wyzszosc?
2) nasze priorytety - czy jestesmy w stanie pojsc na kompromis jesli chodzi o standardy? czy przedmioty jakie maja nas otaczac beda wazniejsze od ludzi, czy atmosfery? Jesli np. religia odgrywa w naszym zyciu wazna role, to czy jej swobodne praktykowanie bedzie dla nas wazne?
3) rozlaka z rodzina - mimo, iz nieuchronna to jednak ma w sobie pewne pozytywy: przez tel/net ciezko jest sie klocic :) no i spotkania raz na rok tez sa bardziej wyczekiwane i doceniane niz te - dajmy na to - cotygodniowe.
4) strach przed nieznanym - tu niestety pokutuje czarna wizja meza-tyrana, ktory w momencie powrotu do ojczyzny porzuca swoja owcza skore. Co ciekawe, nie zdarzylo mi sie jeszcze spotkac owych europejskich 'niewolnic' wiec albo sie dobrze ukrywaja, albo przypadki te sa mitologiczne. Prosze jednak nie traktowac tego, jako zapewnienia o nienagannym charakterze wszystkich algierskich malzonkow lecz bardziej jako przestroge, ze wilka widac nawet spod owczej skory - trzeba jedynie uwaznie obserwowac, zanim podejmie sie decyzje o wspolnym zyciu (nie mowiac juz o wyjezdzie).
5) odpornosc na krytyke - tu prosze sie liczyc z dwustronnym 'polem razenia': Algierczycy - "Czy w Polsce nadal kupuje sie chleb na kartki?"; Polacy - "To ile namiotow liczy twoja oaza?"
6) charakter/osobowosc - a konkretnie nasze nastawienie do zycia: jestesmy pesymistami czy optymistami? Jesli to pierwsze to niestety ale wszedzie bedzie nam nie dobrze, nie tak, za malo, za duzo, za goraco, za zimno itp.

Suma sumarum, zlotej recepty na przetrwanie nie ma, aczkolwiek zrobic kulturowy rekonesans zawsze warto. Nie powinnismy jednak polegac wylacznie na opiniach i odczuciach innych, bo nie kazde ciastko wszystkim tak samo smakuje. Takze ja ze swojej strony, skromnie powiem -reklamacji na Algierie nie udzielam :).

Ramadan - modlitwa

Spokoj i cisza nocy w polaczeniu z religijna zaduma powoduje, ze modlitwie tarałih nierzadko towarzysza emocje i wzruszenie...



video

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Ramadan: wymiar religijny


"Ya Abi, wreszcie wrociles!" - zawolalam na widok tescia. Siedzielismy wszyscy najedzeni przy swiecacym juz pustkami stole, zajeci rozmowa. Ktos sie podniosl, zeby podac tesciowi iftar, a reszta zasypala go pytaniami - jak mu minal dzien? Moj tesc - jak wiele innych poszczacych osob - spedza wiekszosc dnia w meczecie; wychodzi przed polodniem, a wraca dopiero po zachodzie slonca - mamy wiec prawo zatesknic.

To jeden z aspektow ramadanowej goraczki - kazdy pragnie ten czas wykorzystac do maximum. Jedni zajmuja sie pomoca biednym - przygotowujac dla nich darmowe posilki; inni poswiecaja swoj czas na recytowanie Koranu - czesto nawet przeczytaja cala Ksiege 3 razy w ciagu miesiaca; jeszcze inni oddaja sie modlitwie i innym aktom czci. W czasie Ramadanu meczety organizuja konkursy recytatorskie Koranu, modlitwy tarałih i nocne czuwania. Ramadan to rowniez czas przebaczenia i pokoju - swary i wasnie ustaja, a dawni wrogowie podaja sobie rece. Doprawdy ciezko jest nie ulec tej atmosferze.

Jest jednak ciemna strona tej ramadanowej religijnosci, bo sa i tacy co nakladaja te "szate" poboznosci jedynie w tym czasie, a nawet tylko za dnia. Stad mozna spotkac - zwykle wyzelowanych lalusiow - nagle przyodzianych w biale kamisy i uczeszczajacych na kazda modlitwe do meczetu. Zwykle po koncu miesiaca im to mija :(. Sa tez ludzie z wytesknieniem wyczekujacy zachodu slonca, by moc zapalic papierosa lub sie wykrzyczec. Inni traktuja post wylacznie jako pusty zoladek i suchy przelyk, nie dostrzegajac jego duchowego aspektu - tudziez sprawdza sie przyslowie "Polak glodny -Polak zly" w wersji algierskiej :).

Na szczescie tego co dobre wydaje sie byc wiecej i na pewno zdecydowana wiekszosc bedzie z utesknieniem wyczekiwac kolejnego Ramadanu.

piątek, 28 sierpnia 2009

Przepis: Kalb al-louze


Wracajac jeszcze do tematu slodkosci (jak widac nie moglam sie oprzec pokusie:)) publikuje przepis na wspomniane juz wczesniej "Serce Migdala":

"Kalb al- louze

Ciasto:
- 4 filizanki semoliny
- 3/4 filizanki cukru
- 1/4 filizanki roztopionego i wystudzonego, ale wciaz plynnego masla (zebrac z niego piane) - 1/4 lyzeczki soli
- 1/4 filizanki wody z kwiatu pomaranczy (ma'zhar).

Wymieszac make, cukier i sol, nastepnie dodac maslo. Wyrobic dobrze miedzy dlonmi, az maslo dobrze sie polaczy z reszta. Nastepnie spryskac woda z kwiatu pomaranczy, stopniowo, wciaz wyrabiajac make jedna reka, az wleje sie cala wode. Mieszanka maczna powinna byc wilgotna, nie za mokra i nie za sucha. Odstawic na 10-15 minut.

Nadzienie:
- 2 filizanki zmielonych migdalow
- 1 filizanka cukru
- 1 lyzeczka cynamonu
- 2 lyzki wody z kwiatu pomaranczy

Wszystko wymieszac, odstawic. Wysmarowac forme (30x20 cm) na glebokosc 3-4cm, wylozyc cienka warstwe mieszanki macznej (ok. 1/4 calosci, moze ciut wiecej), polozyc na niej farsz migdalowy, po czym reszte mieszanki macznej. Wygladzic powierzchnie bez ubijania jej. Pociac ja na 3-centymetrowe kwadraty, na kazdym mozna polozyc polowke migdala (zalecane - pod koniec pieczenia, kiedy bedziemy zalewac syropem, zeby migdal nam nie zbrazowial). Wlozyc do piekarnika NAGRZANEGO do 180 stopni na dokladnie 1 godzine (uwaga, ciasto ma byc ladne, zlotobrazowawe, nie jasniejsze - jesli bedzie blade, przytrzymac jeszcze chwileczke).

Syrop:

- 3 filizanki cukru krysztalu
- 6 ilizanek wody - 1/4 filizanki wody z kwiatu pomaranczy
- 1/4 filizanki masla
- 1 mala cytryna (uchroni syrop przed stwardnieciem)

Wymieszac wode z cukrem, kilka kropli soku cytrynowego i cytryne (ja robie to tak, ze ta cytryne nakluwam czubkiem noza, lekko zgniote, ze sok puszcza i wrzucam do garank) w glebokim rondlu i doprowadzic do wrzenia na srednim ogniu. Gotowac pol godziny. Dodac wode kwiatowa i maslo, odstawic.
Kiedy ciasto bedzie upieczone, wyjac je z piekarnika i natychmiast polac POWOLUTKU i ostroznie syropem, az ciasto bedzie w nim zamoczone (z doswiadczenia - smialo mozna wlac caly syrop, poczatkowo bedzie ciut ponad ciastem, ale potem wsiaknie). Wlozyc ciasto z powrotem do piekarnika (WYLACZONEGO!!!) na 20 minut. Wyjac z piekarnika, wystudzic zupelnie przez kilka godzin (najlepiej okolo 12). Delektowac sie cudnym smakiem (najlepiej nastepnego dnia, jesli ktos ma az tak silna wole :D)."

Specjalne podziekowania dla pragnacej zachowac anonimowosc autorki przepisu - wielka buzka.